LAIF » RELACJA: 10. edycja Berlin Festival

RELACJA: 10. edycja Berlin Festival

Berlin Festival świętował w tym roku 10. urodziny. Zeszłoroczne przenosiny z Tempelhof do Arena Park były sporą niespodzianką, jednak jubileusz pokazał, że zmiana wyszła festiwalowi zdecydowanie na dobre. Podczas gdy edycje organizowane na nieczynnym wojskowym lotnisku miały koncertowy, ale jednocześnie odrobinę festynowy charakter, a imprezy w późniejszych godzinach nocnych odbywały się w rozsianych po Berlinie miejscówkach, w położonej nad Szprewą industrialnej przestrzeni Arena Park, festiwal nabrał dużo bardziej spójnego kształtu i klubowej atmosfery.

Tekst: Dorota Groyecka

Zdjęcia: Milena Fik

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Ton nadawali producenci związani z niemiecką sceną: Marek Hemmann, Westbam, Fritz Kalkbrenner, czy Âme. Tłum przyciągali oczywiście headlinerzy występujący w przestronnej hali, jednak spora publiczność bawiła się pod mniejszymi scenami techno: Elektronische Wiese, na której bardzo dobre sety zagrali m.in. świeżo upieczony doktor Richie Hawtin oraz gwiazdy włoskiego labelu Life and Death – Tale of Us, oraz Badeschiff, sceną sygnowaną przez klub Watergate, na której pojawili się m.in. Tiefschwarz, Ellen Allien, Pan-Pot, Carl Craig.

1233Otwierający festiwal Tiga sprawdził się, grając po raz pierwszy w swojej karierze live act. Członkowie zespołu GusGus, islandzkiej ikony muzyki elektronicznej, zaskoczyli zapraszając do występu Urður Hákonardóttir (aka Earth), wcześniej towarzyszącą im na płycie „Attention” z 2002 roku. W Berlinie Earth przypomniała starsze kawałki, takie jak „David”, czy „You Will Never Change”, a także urozmaiciła swoim wokalem przebój z „Arabian Horse” – „Over”. Zagorzałych fanów rozczarował James Blake, którego koncert zgromadził w sobotnią noc największą publiczność, jednak muzyk właściwie skopiował swój występ z festiwalu Coachella z 2013 roku. Natomiast powracająca po ośmiu latach z longplayem „Hairless Toys” i dużą trasą koncertową, Róisín Murphy udowodniła że wciąż jest divą, prawdziwą królową sceny. Irlandzka artystka miała świetny kontakt z publicznością, kipiała energią, co chwilę znikała i pojawiała się w coraz to bardziej zwariowanych kostiumach. Wykonała utwory z nowej płyty (inspirowany filmem „Paris Is Burning” kawałek „Gone Fishing” przyciągnął pod scenę niesamowicie przebraną grupę drag queens), a na koniec zmiksowała piosenki z czasów Moloko – „Sing It back” oraz „The Time Is Now”, otrzymując ogromny aplauz.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tiga Live

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

GusGus

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Róisín Murphy

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Róisín Murphy

W pewnym momencie podczas koncertu Róisín Murphy powiedziała „I used to be a glass house girl…” – był to wstęp do utworu „House of Glass”,  jednak na Berlin Festival jej słowa nabrały podwójnego znaczenia. Nazwę Glashaus nosiła scena mieszcząca się w drugiej hali, na której występowali mniej znani artyści. Debiutujący muzycy za kilka lat mogą pojawić się na głównej scenie festiwalu, a już dziś potrafią zrobić dużo ciekawsze, bardziej ekscytujące show niż niektórzy headlinerzy. O ciarki przyprawił sceniczny wizerunek i głos Zebra Katz, nastrojowe i świeże występy dały Kelela oraz Tei Shi (wywiad wkrótce na naszej stronie).

Przestrzeń Berlin Festival została mądrze i wygodnie rozplanowana, nie trzeba było pokonywać kilometrów między kolejnymi strefami i scenami. Oddech gościom festiwalu dawało Badeschiff – plaża, pomost i basen położony na rzece. Można było tu odpocząć na leżaku, a w niedzielę, kiedy wyszło słońce, wskoczyć do wody. Scena Elektronische Wiese została ustawiona między wysokimi drzewami, pod którymi można było się rozłożyć i posłuchać techno – dla odmiany na leżąco. Przejście między strefą gastronomiczną, w której znalazły się restauracje i food trucki z różnorodnym, smacznym jedzeniem, a scenami w halach, zostało przystrojone przemysłowymi lampami i urozmaicone efektem dźwiękowym – cały czas słychać było śpiew ptaków, co dawało ciągłe wrażenie, że nastał już poranek.

Podczas festiwalu do Berlina zawitał projekt Nordic Playlist Radio Bar, promujący współczesną muzykę skandynawską. Audycja była nagrywana w barze Mysliwska, w którym panowała luźna, kameralna atmosfera, a wystąpili GusGus, Adna, Noah Kin, Sandra Kolstad oraz Asbjørn. Udało nam się złapać Daníela Haraldssona oraz Biggi Veirę – niedługo ujawnimy o czym porozmawialiśmy z członkami zespołu GusGus.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tei Shi

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Howling

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Daníel Ágúst Haraldsson, Biggi Veira/GusGus – Nordic Playlist Radio Bar

 

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane aparatem Olympus OM- D EM-1 z obiektywem 12-40 mm 2.8 PRO.

Zobacz też inne wydarzenia

27.05.2015, WARSZAWA, KLUB DZIK, EXTRA 15.08.2015, Warszawa, Lost Pool 10.06.2015, WARSZAWA, MIŁOŚĆ, SLOW MAGIC