Coloma – „Love?s Recurring Dream”

Dodał , 2 wrz 2009 przypisany do Pop, Recenzje. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Możesz dodać komentarz albo trackbacka do tego wpisu

coloma
Coloma
„Love’s Recurring Dream”

Italic Recordings
electro-pop

Niezwykle lubię pierwsze dwa albumy Colomy – arcydzieła elektronicznie zaaranżowanego melancholijnego romantic-popu. Szczególnie „Silverware”, choć nowoczesny w warstwie brzmieniowej i rytmicznej za sprawą wokalu i klasycyzujących aranży, czarował poetyczną aurą epoki fin de siecle’u. Każdy muzyczny gest miał tam ciężar dandysowskiego manifestu. Na nowym albumie wciąż obowiązuje elegancki szyk: ton nadają smyki, obój, i przede wszystkim znakomity, nieco afektowany wokal Roba Taylora. Jednak Coloma już nie zniewala jak dawniej. To przyjemność nieco mniej wyszukana – „żywe” bębny, nuta gitary, bogatsze aranżacje „odczarowują” ten wcześniej magiczny świat i odzierają z aury nadzwyczajności. Na szczęście Anglików wciąż stać na takie perełki, jak synth-pop-soulowy „Standstill” czy medytacyjny „Should I Be Untrue”, które pozwalają zapomnieć o słabostkach. Choć popowi dandysi nie powinni sobie na takowe pozwalać.

Łukasz Lubiatowski

Dodaj / Pokaż Komentarze

Galeria Zdjęć

2009 (c) by Media Advertising sp. z o.o. | Zaprzyjaźnione strony: magia bieliny