DJ Hell – „Teufelswerk”

DJ Hell
„Teufelswerk”
Gigolo Records
techno/leftfield
O rany! Helmut Geier zaskoczył mnie bardzo dobrym albumem. Szczęka opada, naprawdę, nie tylko na widok okładki a la Grace Jones. Po ostatnich kompilacjach myślałem, że weteran niemieckiej sceny zaliczył padakę, a tymczasem? Oto podwójny album podzielony na część „Day” utrzymaną w średnim tempie, zrealizowaną w Wiedniu przy pomocy Petera Krudera, z dużą pomocą Christian Prommera i Roberto Di Gioii oraz „Night”, mocniejszą, techniczną, parkietową, przy której realizacji pomogli starzy kumple Mijk van Dijk i Anthony Rother. Część dzienną otwiera „Germania”, wciągająca syntezatorowa impresja, a zaraz po niej „The Angst pt 1″ czyli balladka, z el-pianem, gitarką, syntezatorem i miarowym beatem, a gdzieś w tle jakieś dalekowschodnie chórki – coś wyjątkowo eklektycznego jak na Hella. Melodramatyczny temat „Carte Blanche” brzmi z początku jak pożegnanie i już myślałem, że pan Helmut nam się starzeje, ale otóż nie! Do końca, mimo spokojniejszego tempa, jest ciekawie, intrygująco, bardzo filmowo, a niezły cover „Silver Machine” Hawkind to logiczne zamknięcie całości. Nocny krążek startuje nieźle: Bryan Ferry i słuszny bit. Dalej też niezgorzej, Kraftwerkiem i dawnym czasami pachnie niczym kawą w miłej kafejce. Jest napierający głosem Paw Diddy (bażant?), do którego wywodów dostajemy oldskulową, ale smaczną panierkę (gutes klaviatursolo!). Fest granie, inteligentnie zrobione jest w „Bodyfarm 2″, w „Hellracer” z maski cieknie kwasior, a „Wonderland” jest „pod Detroit”. Tym albumem Hell podsumowuje swą dotychczasową karierę, składa hołd źródłom inspiracji i właściwie w wielkim stylu mógłby odejść na zasłużoną emeryturę. Ale nie pójdzie, bo jest technodziałaczem dożywotnio, niczym panowie w PZPN!
Piotr Nowicki
[...] do tego grona, jest Capitan Commodore. Płyta łodzianina ukaże się z logotypem prowadzonej przez DJ-a Hella oficyny International Deejay Gigolo [...]
Kapitan w piekielnych otchłaniach | laif
23:04
17/05/2010
Leave a comment