
Niebawem, bo już 24 września, ukaże się drugi long Holendra znanego przede wszystkim z maczania palców w praktycznie wszystkich podgatunkach ambitnej elektroniki. Samo w sobie nie jest to może osiągnięciem wybitnym, natomiast fakt, że z uporem maniaka zamiata pod dywan największe tuzy każdego z tych gatunków (bądź co bądź koncentrujących swą uwagę na tylko jednym stylu, nie dziesięciu), wprawia nas w szczere osłupienie. I tak do tej pory Mike Kivits, a.k.a Aardvarck wysmażył produkcje spod znaku house, techno, breakbeat, dubstep, a nawet nu-jazz.
Płyta ukaże się nakładem wytwórni Eat Concrete i nosi tytuł „Titi”, co zapewne po holendersku niewiele ma wspólnego z kobiecymi krągłościami. Oświadczenie prasowe donosi, iż fundamenty pod tą produkcję położone zostały już dziesięć lat temu i od tego czasu Mike udoskonalał jedynie swe pomysły. Dowiadujemy się też, że płyta ma nieco ciemniejszy, kontemplacyjny charakter i usłyszymy na niej klasyczne detroit-techno, instrumentalny hip-hop, breakbeat, jak również eksperymentalnie kołyszące pikania, zgrzyty i plumkania. Współczujemy recenzentom…





