Major Lazer – „Guns Don’t Kill People, Lazers Do”

Dodał , 28 wrz 2009 przypisany do Recenzje. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Możesz dodać komentarz albo trackbacka do tego wpisu

major-lazer_web
Major Lazer
„Gunz Don?t Kill People, Lazers Do”

Downtown/Mad Decent
cartoon dancehall

Major Lazer to projekt dwóch wybitnych twórców i trendsetterów muzyki klubowej, Diplo oraz Switcha, zrodzony z miłości do cyfrowego reggae i muzyki dancehall (kłania się Ward 21). Całość ma komiksowo-westernową oprawę (Major Lazer to czarnoskóry jamajski komandos z laserem zamiast ramienia walczący z hordami zombie i wampirów) i wyraźnie słychać, że przy tworzeniu albumu obaj panowie bawili się znakomicie. Przede wszystkim jednak błyskotliwe i pomysłowe produkcje Switcha i Diplo budzą szacunek, w większości przypadków zachwycają i – co najważniejsze – porywają do tańca. Od klasycznych reggae’owych wibracji i futurystycznych dancehallowych wygibasów aż po tzw. surf music, baile-funkowe trąby urastające do roli całej sekcji dętej, a nawet po bounce’ujące electro i ten wszechobecny, wyciśnięty do granic możliwości auto-tune… Switch i Diplo tak bardzo wczuli się w swe role i uprawiany gatunek, że „Gunz Don’t Kill People…” zarejestrowali w słynnym studio Tuff Gong na Jamajce, a do udziału w projekcie zaprosili takie wokalne gwiazdy, jak: Mr. Vegas, Ms Thing, Vybez Kartel, T.O.K. czy Turbulence. W dodatku ową dancehallową stylistykę przyswoili sobie z całym inwentarzem, czyli niestety również z kiczem (najgorsze na płycie singlowe „Keep It Going Louder”), seksizmem i wulgarnością („What U Like”) oraz infantylnością („Mary Jane”). Bez tych kilku elementów i bez kilku nagrań mielibyśmy do czynienia z albumem wybitnym, a tak mamy jedną z najbardziej wyczekiwanych i najlepszych rozrywkowych propozycji tego roku.

Harper

Recenzja pochodzi z wrześniowego numeru LAIF, 2009

Dodaj / Pokaż Komentarze

Galeria Zdjęć

2009 (c) by Media Advertising sp. z o.o. | Zaprzyjaźnione strony: magia bieliny