
El-B
„The Roots Of El-B”
Tempa Records
dubstep/uk garage
Boss. Legenda. Koleś, któremu Burial, Skream i Kode9 zawdzięczają najwięcej. To EL-B stanowi link łączący rytmiczną formułę późnego d’n'b, kruchy wzorzec uk garage’u i współczesne metryczne schematy. Lewis Beadle, producent z południowolondyńskiego Streatham, niemal samodzielnie przeprowadził pogrobowców rave’u na dubstepowe pastwiska. „The Roots Of El-B” to zapis tej podróży. Zebrane przez Martina Clarka aka Blackdowna kawałki z singli, EP-ek, remiksów przypominają czasy, gdy takie brzmienia określano jako „nu dark swing”. El-B wcześniej próbował swoich sił w garage’owym duo Groove Chronicles i tam przetestował większość swoich rytmicznych patentów. Na przełomie wieku działał najpierw z kolektywem Ghost (m.in. obecnymi tu MC Juiceman), później zaś samodzielnie szukał – jak wspomina – nowej tanecznej formuły, która połączyłaby piękno i brzydotę, pierwiastek męski i żeński, dźwięki jasne i mroczne, paranoiczne i euforyczne. (…)
Łukasz Lubiatowski
Fragment recenzji pochodzi z wrześniowego numeru LAIF, 2009

Bibio
„Ambivalence Avenue”
Warp
IDM
Melodie Bibio czasem pobrzmiewają echami brytyjskiego hippie-folku: Vashti Bunyan czy Incredible String Band, choć kawałek tytułowy mógłby też napisać Beck. Innym razem Stephen Wilkinson gra luzacki electro funk pop lub abstract hip-hop (raz post-Prefuse, innym razem post-Dilla) – także z niezłym efektem. Całość spajają jednak idm-owa oprawa i wyraźny hauntlogiczny („tęsknota za tym, co się nie wydarzyło”) make-up. Czuć tu ducha Boards Of Canada (nie tylko samplowane rozmarzone głosy), choć produkcje Bibio są cieplejsze, a beaty lżejsze i mniej twarde niż u Szkotów. Brytyjczyk bawi się równocześnie analogowymi brzmieniami klawiszy, magnetycznymi taśmami, samplerem i technologią cyfrową, otulając dźwięki delikatną, odrealniającą mgiełką. (…)
Łukasz Lubiatowski
Fragment recenzji pochodzi z wrześniowego numeru LAIF, 2009

Zomby
„One Foot Ahead Of The Other”
Ramp
techno-dubstep
Zomby wyrasta na wielką gwiazdę elektroniczno-tanecznej sceny, choć każde kolejne wydawnictwo Anglika to raczej dowód na jego wszechstronność niż potwierdzenie dystynktywnego stylu. „Where You Been in 92″ było hołdem dla breakbeat hardcore’u, choć basy hulały tam znacznie potężniej niż w jakiejkolwiek produkcji 2 Bad Mice. „One Foot Ahead Of The Other” rytmicznie nie jest tak rozwichrzony, jak debiut. Zomby opiera kompozycje na technowym 4×4, to znów wygrywa filigranowy 2-step. (…)
Łukasz Lubiatowski
Fragment recenzji pochodzi z wrześniowego numeru LAIF, 2009

Caetano Veloso
„Zii e Zie”
Universal
avant-pop
Veloso, który na muzycznej scenie rządzi już niemal pół wieku, zamiast rozkoszować się urokami spokojnej emerytury, najwyraźniej poza muzyką nie widzi sensu życia. „Śpiewać to więcej, niż pamiętać” – mawia. I całe szczęście, bo nie znam słabego albumu legendy ruchu tropicalia. Rówieśnik Lou Reeda tym razem w fascynujący sposób wykorzystuje ekonomię avant-rockowego kwartetu. To skromna i pozornie mało spektakularna płyta – choć głos i gitara Velosa gwarantują efekt mocniejszy niż większość bombastycznych produkcji nowego rocka. Przeważnie Veloso czaruje akustycznymi barwami i kruchą melodyką, choć czasem potrafi też porazić prądem. Nie gorzej niż zaprzyjaźniony z nim Arto Lindsay w czasach DNA. Caetano jednak oszczędniej dawkuje emocje, a jego zespół buja w niespiesznych i minimalnych, funkowych lub jamajskich rytmach. W gitarowym frazowaniu Velosa wciąż słychać też spuściznę największego mistrza bossa novy – Joao Gilberta. Tacy The Whitest Boy Alive mogliby u niego uczyć się sztuki nieostentacyjnej popowej magii. Z wirtuozerską swobodą Garinchy, precyzją Kaki i dziecięcym wdziękiem Bebeto stary mistrz ogrywa większość młodych gitarowych teamów.
Łukasz Lubiatowski
Recenzja pochodzi z wrześniowego numeru LAIF, 2009

Southside Steppers
„When She Moves”
Soul Jazz
dubstep/dancehall
Soul Jazz nie przestaje eksplorować basowego podziemia i wciąż wynajduje dla nas nie lada ciekawostki. Tym razem ta znana oficyna serwuje nam dubstep dla bansujących chłopaków i królowych tancbudy, czyli jamajskie wokale dwóch nawijaczy: 2-Ice’a i Juniora Lawlessa na londyńskich riddimach autorstwa Southside Steppers. Przypomina to trochę okołodubowe wycieczki Roots Manuva czy dokonania The Bug. To, co zaprezentowali Southside Steppers nie ustępuje zbytnio ich dokonaniom.
Reelcash
Fragment recenzji pochodzi z wrześniowego numeru LAIF, 2009