Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

KOCHANEK MISS PIGGY

Jednym z tegorocznych odkryć byli bez dwóch zdań dyskotekowi Hercules And Love Affair. Projekt w gwiazdorskiej obsadzie, kierowany przez rozmiłowanego w greckiej mitologii didżeja Andy?ego Butlera, szturmem wtargnął na muzyczny Olimp. Przed koncertem w Polsce, lider nowojorczyków zdradza LAIFowi, że ma pewną misję: nauczyć publikę na nowo tańczyć oraz spowodować, żeby pokochała pewną ?wieprzowinkę?.

edp3225-012-MF

Często podkreślasz, jak ważne dla Hercules And Love Affair jest poderwanie ludzi do tańca. Dlaczego tak wielką wagę przywiązujesz do fizycznego zaangażowania publiczności w muzykę?

Taniec jest formą wyzwolenia. Pozwala rozładować wszystkie napięcia i odreagować po tygodniu pracy, ale także sprawia, że człowiek przechodzi w stan, w którym nie jest już od niczego zależny. Ja zawsze szedłem do klubu z zamiarem wytańczenia się. Dziś moim celem jest zachęcenie do tego innych.

Czy zatem Hercules jest tym, który przywraca muzyce taneczny pierwiastek?

Taki zamiar rzeczywiście nam przyświeca. Obecnie powstaje zbyt wiele bezdusznej, ?przeprodukowanej? muzyki, ponieważ do jej tworzenia dostęp mają ludzie, którzy najnowszym oprogramowaniem starają się nadrobić brak pomysłów. Hercules And Love Affair jest moją własną próbą wniesienia do klubów odrobiny życia.

Wasza wytwórnia reklamuje was jako ?panseksualny miks na miarę niespokojnych czasów?. Pod wpływem tego sloganu zacząłem się zastanawiać, czy poprzednie dekady nie należały do spokojnych, a ludzie odreagowywali problemy na parkiecie. Zawsze istniał jakiś masowy ruch w muzyce tanecznej.

No tak, disco, rave, house…

Otóż to! Teraz czasy są niespokojne, a mimo to podobnego ruchu brak.

Też zwróciłem na to uwagę. Muzyka nie służy już do tych celów, do jakich służyła kiedyś. W latach 70. disco pozwalało na ucieczkę od codzienności, ale stwarzało też warunki dla zaistnienia pewnej społeczności. Nie chodziło wyłącznie o eskapizm. Dziś ludzie zapominają chyba o tym, że mają możliwość, by potańczyć. Idą na wielkie show Tiësto, aby zwyczajnie się naćpać, a sama impreza przypomina raczej celebrację kultu rockowego idola. Przygnębia mnie brak jakiejś większej inteligentnej sceny tanecznej. W dobie Internetu wszystko zmienia się zbyt szybko, aby można było od podstaw zbudować taką scenę. Większość legendarnych klubów powstało w konsekwencji wieloletniej pracy mnóstwa osób. Tymczasem teraz artyści siedzą pod kloszem MySpace i praktycznie w ogóle się nie rozwijają. Chciałbym myśleć, że za rogiem czeka jakiś świeży, autentyczny trend. Do tego jednak potrzebne są osobowości, gotowe sięgnąć do sedna muzyki w poszukiwaniu nowych treści. Jeśli ktoś zapyta mnie, czy tęsknię za czasami eksplozji disco, rave?u i house?u, szczerze odpowiem: jasne! Nadal uwielbiam każdą z tych scen.

Dużo mówi się o odrodzeniu disco, ale bardzo niewielu artystów czerpie z dorobku autentycznego dyskotekowego undergroundu, jaki tętnił życiem w Nowym Jorku na przełomie lat 70. i 80.

Pojawiłem się w Nowym Jorku jako osiemnastolatek i wtedy poznałem postpunkową scenę disco, zespoły ESG czy Liqui Liquid oraz takich artystów jak Arthur Russell. Wszyscy oni byli przystępni w pewien nietypowy sposób ? brzmieli ostro i nie byli wymuskani jak ?standardowi? wykonawcy. W ich nagraniach można było odnaleźć ducha społeczności, jaką współtworzyli. Podobało mi się także, że artyści działający na polu różnych mediów wchodzili ze sobą w interakcje. Bardzo inspirowało mnie to środowisko, zdawałem sobie sprawę, że pracuje ono nad czymś wielkim. Lubię wprawdzie także klasyczne disco w stylu Giorgio Morodera, a także house i new wave, które słychać na naszej płycie, ale największą inspiracją Hercules And Love Affair nadal pozostaje nowojorskie podziemie.

edp3301-004-MF

Częściej postrzegani jesteście jako efemeryda niż regularny zespół. Czy macie poczucie, że to, co robicie jest w pewnym sensie tymczasowe?

Bywają momenty, w których czujemy się jak prawdziwy zespół, zwłaszcza grając na żywo. Ten projekt nie jest jednak ani zbieraniną różnych osobowości, ani konwencjonalną grupą. Hercules And Love Affair to konceptualne przedsięwzięcie, które nie ma określonego składu ani brzmienia. Cieszy mnie możliwość współpracy z różnymi artystami, staram się także dobrze bawić i zerwać ze schematami. Współczesne zespoły nie mają nawet pomysłu na siebie. Zwróć uwagę, że w wywiadach nie potrafią powiedzieć nic więcej poza tym, jak się nazywają, w jakim składzie grają i dla jakiej wytwórni nagrywają. Co za nuda! Ja potrzebuję czegoś ważniejszego, bardziej tajemniczego i żartobliwego zarazem.

Kiedy zatem pojawią się nowe nagrania Herculesa?

Już pracuję nad nowym materiałem, nawiązuję kontakty z innymi artystami. Cały czas przychodzą mi do głowy nowe pomysły. A komponowanie piosenek jest tą częścią procesu twórczego, która rozwija i cieszy mnie najbardziej.

Na koniec zapytam o twoją fascynację ? ale nie mitologią grecką. Bardziej interesuje mnie uczucie, jakim obdarzyłeś Miss Piggy z ?Muppet Show?.

(Śmiech) Uwielbiam Muppety, a Miss Piggy w szczególności! Ona jest taką twardą dziewuchą, a ja kocham silne kobiece osobowości. Dlatego też napisałem piosenkę ?Athene?, poświęconą greckiej bogini wojny. Mam słabość do Muppetów, ponieważ tworzyły one muzyczną telewizję na długo przed MTV. Do dziś pamiętam, jak w piątkowe wieczory z całą oglądałem rodziną ?Muppet Show?. Widok tych wszystkich gwiazd śpiewających wraz z kukiełkami był niesamowity. To najlepszy program telewizyjny wszechczasów! A Miss Piggy miała dzikość w sercu, była hiperromantyczna, a jednocześnie bardzo okrutna. Dlatego właśnie ją kocham.

ROZMAWIAŁ Sebastian Rerak

  • Leave a comment  

    Name

    Email

    WWW

    Submit comment