Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

0 comments

News

, , , ,

23 kwietnia 2010

Medytacje i baloniki

Robert Henke to sympatyczny inżynier dźwięku, który od kilkunastu lat bawi się muzyką. Wraz z Gerhardem Behlesem stworzył projekt Monolake słynący z komputerowo generowanej, abstrakcyjnej, przestrzennej, zimnej mikstury minimal i dub techno.

roberthenke_large

TEKST PIOTR NOWICKI

FOTO MAT. PROMO

Gdy Behles zabrał się za konstruowanie programu Ableton, Henke założył wytwórnię Imbalance Computer Music. Ten pierwszy zawdzięcza temu drugiemu udoskonalanie programu, a ten drugi skonstruował sobie kontroler, dzięki któremu podczas występów wyciska maksimum z programu stworzonego przez tego pierwszego.

Monolake po raz pierwszy wystąpił w Polandzie w Poznaniu podczas imprezy Focus: 2 prezentując na żywo projekt Layering Buddha. Nadarzyła się sposobność, to pogadaliśmy?

Czy to, co słyszymy podczas wykonań na żywo Layering Buddha różni się od tego, co znalazło się na płycie?

Oczywiście. Album z założenia był transformacją brzmienia buddha machines, których użyłem jako źródła. Wykonanie na żywo to ewolucja tego, co zawarłem na albumie w coś zupełnie nowego. Więc odcień brzmienia jest podobny, ale całość inna, głównie dlatego, że na koncercie jest sześć kanałów, a odbiorcy siedzą pośrodku i słyszą muzykę wokół siebie.

Wielu didżejów i producentów narzeka na brak interakcji ze słuchaczami, której doświadczają np. muzycy rockowi, wyrażający ekspresję na scenie i dający czytelne sygnały odbiorcom. Za deckami czy laptopem ciężko nawiązać kontakt? Szczególnie gdy podczas projektu Layering Buddha wszyscy pozostają w skupieniu?

Jest duża różnica pomiędzy projektem Layering Buddha i projektem Monolake na żywo. Ten pierwszy odbywa się w kompletnej ciemności. To, co w nim robię znajduje odbicie w brzmieniu, bo mogę dokonywać zmian pełnych dramaturgii, ale publiczność tego nie widzi, bo jest zupełnie ciemno. Gdy występuję jako Monolake, wykorzystuję swój kontroler Monodeck, wtedy wszyscy mogą zobaczyć, co robię i doświadczyć tego, jak zmienia się muzyka, gdy przełączam przyciski. W zamierzeniu Monodeck jest instrumentem do wykonywania muzyki. W przypadku Layering Buddha wykorzystuję prosty zestaw oparty o zwykły mikser ? całość brzmienia i efekty pochodzą z laptopa, którym operuję używając myszki. Dotykając tłumików w mikserze mogę kontrolować wszystko bez patrzenia. Siedzę między ludźmi dlatego, by dokładnie słyszeć to samo co oni, oraz precyzyjnie kontrolować sound. W narożnikach jest sześć głośników, z których wydobywa się podobny dźwięk. Zamykasz oczy i masz poczucie przestrzeni. Brzmienie jest podobne, ale zmieniają się odcienie.

roberthenke_bw_large

Masz za sobą wiele wykonań Layering Buddha. Czy możesz opowiedzieć najbardziej niespodziewaną lub zadziwiającą reakcję na swoją muzykę?

To niezbyt wymagający projekt. Piękny, robi wrażenie, w pewnym sensie jest symfoniczny. To nic takiego, z czym ludzie mieliby negatywne skojarzenia. Większość jest zaskoczona w pozytywny sposób, szczególnie ci, którzy nie mają pojęcia, czego się spodziewać. Jedno z najpiękniejszych doświadczeń miałem w Madrycie, gdzie zagrałem w otwartym teatrze. To był darmowy koncert, więc przyszło wiele osób, które nie wiedziały co to za muzyka. Po występie podeszła do mnie staruszka, która głośno mnie komplementowała. Organizator wyjaśnił mi, że ta pani chce kupić moją płytę, ponieważ muzyka wydała jej się piękna. Jeśli natomiast chodzi o niemiłą sytuację, to miała ona miejsce we Francji. Obsługa techniczna zrujnowała pierwszą część mojego występu, bo dźwięki dochodziły nie z tych głośników co trzeba albo nie było ich w ogóle. Skończyło się tym, że musiałem biegać podczas koncertu pomiędzy moim laptopem, a dźwiękowcami i to było straszne.

Przed kilkoma miesiącami ukazała się zremasterowana edycja albumu ?Hongkong?, wydanego przez Chain Reaction ponad 10 lat temu. Zajmowałeś się kiedyś masteringiem. Czy mógłbyś wytłumaczyć laikowi, jakie jest właściwie znaczenie masteringu czy też remasteringu?

Możesz to porównać do sztuk wizualnych. Robisz świetną fotkę, ale jeśli chcesz by została wydrukowana w magazynie, musisz wiedzieć wiele o kolorach, procesie druku i tak dalej. Jeśli chcesz by w gazecie to zdjęcie było oszałamiające, trzeba wtedy podretuszować wiele rzeczy: kontrast, kolory, jasność, tak by na danym papierze, w określonym procesie druku osiągnąć najlepszy efekt. Jeśli zdjęcie samo w sobie nie jest dobre, to wtedy cały nic go już nie polepszy. Z masteringiem jest podobnie. Próbujesz uzyskać najlepszy rezultat ze swojej muzyki. Ma być tak dobra, jak tylko jest to możliwe. Gdy muzyka nie jest interesująca, wtedy najlepsze polerowanie jej nie pomoże.

Wychodzą właśnie dwie twoje nowe płyty ? Atom? oraz ?Indigo Transform?. Opowiedz nam o tych projektach. Może zacznijmy od instalacji z balonikami, czyli projektu Atom?

To dzieło artysty Christophera Baudera, który stworzył matrycę z 64 (8×8) balonami wypełnionymi helem. Każdy z nich ma w środku diodę LED. Zarówno wysokość, na której znajduje się balon oraz dioda mogą być kontrolowane komputerem. Z balonów można tworzyć trójwymiarowe kompozycje ? piramidę, linie pod różnym kątem, cokolwiek przyjdzie ci do głowy. Zrobiłem do tej instalacji muzykę, która idzie w ślad za prostą zasadą: każdy balon i dioda muszą nawiązywać do jakiegoś dźwięku. Więc za każdym razem, gdy pojawia się dźwięk, towarzyszy temu zjawisko wizualne.

Jak szybko balon reaguje na dźwięk?

LEDy mogą reagować tak szybko jak chcesz, w przypadku struktur rytmicznych odpowiadają natychmiast i zdarza się, że migają wyjątkowo szybko. Ponieważ cała instalacja to przestrzeń 7×7 metrów, więc lot balonu do góry trwa około 10 sekund. Poświęciłem dużo uwagi tej muzyce i pomyślałem, że chciałbym ją udokumentować. Stworzyłem więc wersję, która jest bardzo bliska temu, co prezentuję podczas występu, ale sprawdza się również na CD. Gdy posłuchałem tego kilka razy zdałem sobie sprawę, że sama muzyka, pozbawiona instalacji powinna nieść ze sobą większą ilość informacji. Stąd zawartość CD jest dużo bardziej złożona w porównaniu z dźwiękami, które towarzyszą instalacji z balonami.

?Indigo Transform? to muzyka, której nie musiałeś tworzyć na nowo, bo już istniała?

Dostałem email od artysty ze Szwecji, Frederika Wretmana, który chciał wykorzystać mój utwór do swojej instalacji złożonej z wielkiego zbiornika z wodą, rybkami i światłami. Pomyślałem, że jeden utwór jako loop niekoniecznie będzie do tego pasował artystycznie i zaoferowałem stworzenie czegoś, co będzie bardziej odpowiednie. Wziąłem zatem części z tego dawnego utworu i stworzyłem nową kompozycję. Półgodzinny fragment zamieściłem na swojej stronie internetowej. Otrzymałem wiele entuzjastycznych maili i pomyślałem, że warto wydać to na płycie. Nazywa się ?Indigo Transform?, od oryginalnej nazwy kompozycji sprzed lat.

Jesteś jednym ze współtwórców programu Ableton, który jest teraz podstawowym narzędziem didżejów, producentów i wykonawców. Jakie części czy elementy tego programu zawdzięczamy właśnie tobie?

Jestem odpowiedzialny za kilka rzeczy. Przede wszystkim wiele detali, na pozór niewidzialnych, które pomagają w pracy, jak np. rozmieszczenie przycisków w interfejsie. Każda z nich może niewiele znaczy, ale jako całość poprawiają pracę programu. Zbudowałem także syntezator Operator i ciągle uważam, że to bardzo dobry instrument. Jestem z niego dumny. Trzecia rzecz to efekty, ale to praca zespołowa. To, co uważam za swój wkład to plugin Erosion oparty na moich pomysłach oraz Grain Delay. Pracuję nad tym, by program stał się jeszcze bardziej pomocny w graniu na żywo. Jestem notorycznym testerem w rozmaitych sytuacjach. Gdy jakaś funkcja nie działa dobrze jestem pierwszą osobą, jeszcze przed oficjalnym wydaniem, która wypowiada się na temat danego elementu. Jestem częścią wewnętrznej kontroli jakości.

Podobno większość czasu spędzasz w domu, czytasz książki, robisz muzykę, nie chodzisz do klubów?

Nie za często. Chodzę do klubów, gdy chcę zobaczyć coś ciekawego. Ostatnio podobają mi się pewne odmiany dubstepu. W Berlinie minimal techno strasznie się sformalizowało ? cały czas ten sam groove, podobna dynamika, ten sam nastrój. To było ciekawe, ale 15 lat temu. Dubstep to nowy kierunek, w którym ludzie eksperymentują. Słuchasz trzech kolejnych, grających didżejów i nie wiesz, czego możesz się spodziewać. Lubię styl Pincha, Appleblima, Shackletona czy Cold Nine.

Zapis występu z Poznania, próbki muzyki za free, fotki i wiele ciekawych spostrzeżeń Roberta znajdziecie na www.monolake.de

  • Leave a comment  

    Name

    Email

    WWW

    Submit comment