Polacy Dodę mają we krwi
Nietypowe wydawnictwo, nietypowego artysty. Płyta, książka, film i grafika. Za całość odpowiada L.U.C. Człowiek, który supportował Tricky’ego…
Opowiedz o pomyśle na swój nowy projekt.
Od kilku lat, jak wiertła poszukiwaczy ropy wkręcam, się w pewien temat. To 4 galaktyki sztuki. Założenie twórcze, według którego dziedziny i gatunki to tylko składniki jakiegoś większego multimedialnego całokształtu, jaki chcemy stworzyć i przekazać. Robiłem już koncerty, na których strasznie dużo się działo. Tak dużo, że do biletów chcieliśmy dokładać woreczki, żeby odbiorcy mogli zwracać, jak od tego wszystkiego zakręci im się w głowie. Łączyłem orkiestre z trip-hopem, wizualizacjami ze słowem i np. pantomimą. W końcu postanowiłem, zmierzyć się z takim albumem ? z PLANETą, która za pomocą połączenia filmu, książki, liryki, muzyki i grafiki przeniesie odbiorcę do wielozmysłowego, innego świata. To dość ponadczasowa rzecz. Również ze względu na treść, która mówi o poszukiwaniu sposobu na okiełznanie szczęścia.
Idealista! Chcesz zmieniać świadomość mas w kraju, w którym tygodnik, który aspiruje do bycia opiniotwórczym daje na okładkę Jolę Rutowicz. Kto ma pokazywać rzeczy wartościowe, skoro czołowe periodyki ulegają tabloidyzacji?
Również zadaję sobie to pytanie. Ta akcja to był dla mnie potężny cios. Kiedy zobaczyłem tę okładkę zagotowałem się. Jest cała masa piekielnie zdolnych ludzi w tym kraju, którzy, jak nikt inny, zasługują na wyróżnienie okładką popularnego tygodnika, a trafia na nią osobą, która reprezentuje sobą dno. Co ona umie? Już tym ludziom z ?Mam talent? bardziej się to należy ? wkładają sobie te ognie w różne miejsca, ale to jest jakaś forma sztuki, no może bardziej umiejętności. Trzeba ciągle o tym krzyczeć, pokazywać i piętnować nijakość. To właśnie dlatego pierwsza część mojej płyty porusza sprawy mentalności Polaków. Dlatego, że nie mogę patrzeć jak topimy swoje narodowe zasoby ludzi wartościowych w szambie, co najwyżej średniawki. W życiu poznałem zbyt wielu mega zdolnych ludzi, którzy porzucili swoje pasje, bo ten kraj nie dał im szansy, a wręcz ich podeptał.
A nie masz wrażenia, że tego krzyku nikt nie słyszy albo ? co gorsza ? nie chce słyszeć?
Wiesz, rozmawiamy o tym, a to już dużo. Im więcej różnych osób będzie o tym mówić, tym lepiej. Może w końcu zaczną to zauważać opiniotwórcze tytuły i przewartościują swoje cele. Mam świadomość tego, że moja twórczość dociera do wąskiej grupy ludzi, ale wierzę, że ta wąska grupa ludzi podobnym myśleniem jest w stanie natchnąć kolejne osoby. Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak jakiś lament rozgoryczonego człowieka, bo wypracowałem sobie na to swoją filozofię. Poza tym gram koncerty, na które przychodzą wspaniali ludzie z różnych środowisk, subkultur i grup społecznych, więc czuję się spełniony. Jestem zodiakalną wagą i szukam sprawiedliwości, staram się więc mówić o krzywdzie, ale przede wszystkim chcę odbudowywać swoją ojczyznę.
Według ciebie, cała sytuacja wynika z ?soviet mental?, które jest charakterystyczne dla Polaków, a które ma swoje korzenie głęboko w naszej historii.
Wiesz, może to dziwnie zabrzmi, ale ja kocham historię ? sporo się jej napiłem w młodości, moje studia były w dużym stopniu przez nią zdeterminowane, więc próbuję pewne rzeczy tłumaczyć sobie przeszłością. Ostatni rok to była dla mnie wielka rozkmina na temat Polaków, ich mentalności, wad i zalet. Próbowałem znaleźć przyczynę naszego obecnego stanu wrażliwości i najpierw cofnąłem się do czasów PRLu, ale potem uświadomiłem sobie, że przecież wcześniej przed krótkim okresem dwudziestolecia międzywojennego były jeszcze lata zaborów ? zniewolenie, tłamszenie polskości, mordowanie inteligencji, wbijanie do głowy bzdurnych rzeczy. Ale przecież można cofnąć się jeszcze wcześniej. Zobacz, przecież polska kultura to wieś. Polacy mają Dodę we krwi. Kiedy Europa rozwijała się mieszczańsko u nas rządziła szlachta. Ziemie, dworki, zboże, wóda ? było, i jest w nas, mnóstwo kiełbasy. Przykład: Chopin. Co zrobił? Uciekł z Polski, dopiero we Francji został doceniony, ale takie przypadki można mnożyć. Nasza otwartość jest mitem. Wszystko co inne, dziwne, może nawet intrygujące, u nas jest z miejsca skazane na porażkę. To jest właśnie między innymi ?soviet mental?, które staram się zwalczać na każdym kroku.
Czy nie boisz się, że twoja płyta zostanie źle odebrana, że ?soviet mental? nie pozwoli niektórym słuchaczom uwierzyć ci? Że odrzucą twoje moralizatorstwo, na zasadzie: nie będzie mi nikt mówił w jakim świecie żyję, i co mam robić?!?
Ta płyta nie jest przecież moralitetem. Może pierwsza część trochę, ale druga ? podróż do krainy Witu, to pozytywne dźwięki i teksty. Możesz przy nich umyć okna, spalić bobra albo zwierzgać kołtuna. Oczywiście, jeśli chcesz doszukiwać się sensu w słowach albo jakieś filozofii, to się doszukasz. Wyznaję zasadę, że w słowie jest wielka siła i starałem się tak napisać PL żeby różni ludzie mogli znaleźć tam coś dla siebie. Jednak jak z czymś się nie zgadzam, a widzę jakieś rozwiązania, to o tym mówię, nie zastanawiam się wtedy, jak to zostanie odebrane. Jestem tą wagą, która wojuje słowem w jakiejś sprawie. Może to zabrzmi egoistycznie, ale mam też potrzebę wyrzucania z siebie, tego co we mnie siedzi. Jedyne ograniczenie to starać się nikogo nie skrzywdzić. Chcę wysyłać dobrą energię i poprawiać, jak kołnierzyk, niedoskonałości świata (śmiech).
Drugie przebudzenie na płycie, to wspomniana przez ciebie podróż w mityczną krainę Witu. To miejsce ucieczki, czy może upragniony raj, do którego mamy dążyć?
To dobre pytanie. Myślę, że to jest coś pomiędzy. Z jednej strony rodzaj psychicznej ucieczki, choć nie chcę budować żadnego psycho świata, a z drugiej pewien stan, do którego warto zmierzać. Chciałem stworzyć filozofię, która pozwoli każdemu przetrwać ciężkie chwile ? forma zdystansowanie się, przyjrzenia się problemom z pewnej perspektywy. Złap dystans, ciesz się z tego, co masz, nie uciekaj tylko staraj się zmierzyć z przeciwnościami ? Witu to potężny świat ? to cały system filozoficzny, nad którym pracowałem wiele lat. Sądzę, że nie ma tam nic odkrywczego ? jednak to mój prywatny zbiór dewiz jak cieszyć się życiem.
Nie wiem czy masz świadomość tego, że twoje teksty ocierają się o banał. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę grafomaństwa. Niektórym artystom wydaje się, że płodzą wielkie rzeczy, a tak naprawdę wychodzi z tego pseudopoezja. Tobie udało się wnyki banału ominąć. Jak piszesz swoje teksty.
(Śmiech) Rozwaliłeś mnie tym banałem. Nikt jeszcze tego tak nie ujął. Masz rację, miałem świadomość tego, że mogę przeholować i spalić się na tekstach. Chciałem napisać o prostych sprawach, niekoniecznie prostymi słowami. Nienawidzę ordynarnego mówienia wprost. Włącz radio, ciągle to samo, o tym samym i tak samo. Wolę szukać pewnych językowych tricków ? otwartych słów. Bardzo dużo pracy poświęcam sylabom, semantyce i metaforom. Niestety duża część społeczeństwa nie jest w stanie odczytać nic poza pierwszym znaczeniem. Ludziom się nie chce rozkiminiać ? są zblazowani pracą i, podającą wszystko na tacy, telewizją.
Czasami brzmi to, jak jakiś metajęzyk. Bo dane słowo coś znaczy, podzielone już zupełnie coś innego, a jeszcze współbrzmiące z muzyką zmienia kompletnie sens.
Wiesz, jeśli ktoś to tak odbiera jak ty, to mnie to strasznie cieszy. Jestem zadowolony z tekstu kiedy powiem w nim to, co chciałem, jednocześnie otworzę furtkę do kolejnych interpretacji, a całość jeszcze dobrze zabrzmi. Na ?Planet Luc? chciałem połączyć proste beaty z nie do końca prostymi tekstami. Moje teksty są tak skonstruowane, że trudno jest za pierwszym razem wyłapać wszystkie sensy. Dużo się tam dzieje, bo adhd hehe..
Nie przemawia do mnie, kiedy używasz wulgaryzmów.
Wiem do czego pijesz. Staram się nie przeklinać w tekstach. Chodzi ci pewnie o utwór ?Czy ja wyglądam jak żagle? ? to jest bardzo emocjonalny kawałek o tym, jak wiele razy, różni ludzie wystawiali mnie do wiatru np. dlatego, że ktoś nagle zaproponował im gdzieś 100 zł więcej. Czułem się niczym tytułowe żagle. Hasło: ?każde skurwysyństwo zweryfikuje życie? jest dla mnie swoistą maksymą, z którą jakoś się identyfikuję. Czasami mam ochotę komuś przyłożyć, bo na to zasłużył, ale tego nie robię, bo wierzę, że jeśli jest skurwysynem, to wcześniej czy później energia, jaką wyśle w świat wróci do niego. Ale rozumiem twoje zdanie na ten temat.
Na koniec powiedz, jak grało ci się przed Trickym?
To było mega pozytywne przeżycie. Tricky to bardzo ważna postać mojego życia, więc spełniło się moje marzenie. Co prawda trochę krótko i z problemami akustycznymi w Krakowie, ale publika, zwłaszcza w Wawie, przyjęła nas wspaniale. Przez chwile nawet myślałem, że nas pomylili z Trickym. To miłe. Być może docenili, że walczę ? w tym chorym kraju, w którym dobrze sprzedaje się tylko godność, disco i wódka ? o zupełnie inne brzmienie, i uszanowali to swoją reakcją. W Krakowie Tricky wysłuchał całego naszego koncertu, przybił pionę i powiedział: ?cool wicked stuff guys?. W takich chwilach, mimo tylu betonowych płotów wokół, człowiek wierzy, że to, co robi jednak na ma sens.


Leave a comment