Mroczne zaułki światowych metropolii tętnią morderczymi basami. Wydaje się, że to właśnie niskie częstotliwości tworzą dziś uniwersalny, powszechnie obowiązujący fundament miejskiego muzycznego undergroundu, na którym rozwijają się poszczególne dialekty ? od londyńskiego grime’u i dubstepu przez nowojorski illbient i crunk z Atlanty czy Miami, po baile funk z Sa? Paulo.

TEKST: Łukasz Iwasiński
FOTO:
Pochodzący z Płocka projekt kIRk na swój sposób wpisuje się w tę falę. Założyciele formacji, zanim odkryli potęgę basów, zafascynowani byli estetyką oraz etosem podziemnego techno. ?Paweł, Karol (obecnie Dożywotni Członek Honorowy kIRk) i ja zaczęliśmy ten cały bałagan lata temu w liceum, zajarani mocno bezkompromisową elektroniką. Początki były bardzo skromne. W domu na swoim blaszaku próbowałem składać jakieś dźwięki ogarnięty żądzą odkrywania. Pewnego dnia, po godzinach wciskania w programie wszystkiego co możliwe, udało mi się w końcu ułożyć beat 4/4. Nikt z nas nie miał żadnego przeszkolenia muzycznego. Zwyczajnie mieliśmy szczerą frajdę z majdrowania tymi wszystkimi pokrętłami, aby wydobyć jakąś strukturę, która ruszy głowę? ? tłumaczy Łukasz a.k.a. (Insp. Moore).
Od tego czasu grupa przeszła szereg poważnych transformacji ? zarówno w wymiarze personalnym (jej szeregi opuścił Karol, dołączyli natomiast: wokalistka Ewelina alias Ewel, turntablista Filip vel Dot.BoY, trębacz Olo a.k.a. Olg oraz MC ? Mr Borman), jak i muzycznym (miarowe metrum zastąpiły rozchwiane i połamane struktury, a brzmienie nabrało masywności oraz bardziej eksperymentalnego wyrazu). Dziś twórczość kIRka ma niewiele wspólnego z klasykami techno ? bliższa jest choćby dokonaniom Kevina Martina (Ice, Techno Animal, The Bug) czy artystów skupionych w wytwórni Wordsound (m.in. Spectre, Sensational). ?Kevin Martin zdecydowanie do mnie trafia. Absolutnie i jednoznacznie. Niemniej wychowały mnie Berlin i Detroit? ? mówi Paweł. A Filip tak komentuje sprawę: ?Choć na liście moich dźwiękowych inspiracji przed Kevinem Martinem w jego wszystkich wcieleniach, znalazłoby się sporo innych nazwisk i ksyw, to w moje sety zwykle zaplączą się jakieś Robaczki, a po sieci krąży kilka bugstepowych miksów mojego autorstwa. Wordsound, podobnie jak Anticon, nigdy mnie naprawdę nie wciągnął. Chociaż to chyba tam swój pierwszy album wydał Prince Paul, a to jeden z ważniejszych dla mnie hiphopowych producentów?. Mroczne, przytłaczające konstrukcje kIRka często osiągają wyraźnie psychodeliczne właściwości, momentami nabierają też metalicznego posmaku, co z kolei może wywoływać skojarzenia z Dalekiem. Z drugiej strony dźwięki naznaczone bywają abstractjazzowym (przede wszystkim ? lecz nie tylko ? dzięki obecności trąbki) feelingiem, a niekiedy zahaczają o orient. Przekonać można się o tym wszystkim wchodząc na MySpace bądź www zespołu, na których udostępniona została EP-ka ?About Simple Things?. Grupa wciąż ewoluuje ? jak mówią sami członkowie ? jej formuła staje się z coraz bardziej otwarta i introspekcyjna zarazem. Choć kIRk pozostaje nieobecny w świadomości krajowych słuchaczy, w Europie wypracował sobie solidną markę. Ma na koncie m.in. występy w legendarnym berlińskim Tresorze i kilka utworów na winylach wydanych przez zagraniczne labele (m.in. Neue Heimat, Noodles Institute Of Technology, GhettoFuck). Wiele ciekawych polskich projektów musiało zostać docenionych na zachodzie, by dostrzeżono je później na rodzimym gruncie. Miejmy nadzieję, że grupą kIRk będzie podobnie. Póki co, warto wypatrywać koncertów formacji. Łukasz: ?Koncert to dla nas zupełnie inny świat. Nasza muzyka to skrupulatnie składana siatka dźwięków. Są tam często takie zabiegi, których nie da się odtworzyć na żywo. Poza tym, chodzi również o inny wymiar ekspresji. Produkcje studyjne są bardzo skupione i jest na nich bardzo szczególny rodzaj napięcia. Tymczasem scena to przede wszystkim chęć dotarcia do ludzi. Tu niejednokrotnie trzeba wiele uprościć, by przekaz był bardziej klarowny, by generować żywe reakcje. Ze względu na naszą historię, ja i Paweł lubimy wplatać techniczną motorykę w występny na żywo ? to się sprawdza emocjonalnie. Jednak ta formuła jest łamana przez śpiew Ewel, rap Bormana, skrecz Filipka i trąbę Ola. Wszystko ma bardzo żywy charakter, z czego bardzo się cieszę, bo nie jesteśmy po prostu bandą stojącą za laptopami. Jest grubo, intensywnie i organicznie?.





