Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

BRAIN-JAZZ-DANCE

squarepusher 031Squarepusher kilkanaście lat temu przełożył koncepcje zaczerpnięte z gęstego fusion jazzu lat 70. na język abstrakcyjnego braindance’u. Tym samym zapewnił sobie miano jednego z najgenialniejszych wizjonerów IDM. Właśnie ukazał nowy album Brytyjczyka ? ?Just A Souvenir?, a 24 listopada w katowickiej Galerii Szyb Wilsona będziemy mogli zobaczyć go na żywo

TEKST: Łukasz Iwasiński

Dziś, 12 lat po wydaniu debiutanckiej płyty ?Feed Me Weird Things ?, Tom Jenkinson (tak naprawdę nazywa się muzyk) w pełni zasługuje na miano klasyka. A od klasyków nie wymaga się już, by penetrowali nierozpoznane obszary i dokonywali spektakularnych przełomów. Choć powiedzieć, że Squarepusher się powtarza, byłoby nieuczciwością ? wszak na każdej płycie pichcona przez niego mikstura smakuje nieco inaczej.

Metamorfozy

Jenkinson przyszedł na świat w 1975 roku. Jego ojciec był jazzowym perkusistą. Nic więc dziwnego, że dzieciństwo Toma znaczone było synkopowanymi rytmami. Jako młody chłopak słuchał Charliego Parkera, Milesa Davisa, Arta Blakeya, uczył się także grać na bębnach i basie. Gdy zetknął się z dokonaniami m.in. Carla Craiga i LFO, wciągnęło go eksperymentalne techno. Nauka nie poszła w las ? jako Squarepusher dokonał iście mistrzowskich fuzji obu tych światów. Jego płyty ? zwłaszcza z drugiej połowy lat 90. z ?Music Is Rotted One Note? na czele ? wprawiały w kompleksy (ba, nadal powinny zawstydzać!) gros snobujących się na nu jazz twórców. Wycyzelowane brzmienie, zadziwiające paletą niuansów i rozmachem aranże, improwizowane pasaże ? wszystko to ujawniało światu muzycznego erudytę, wyśmienitego producenta i ze wszech miar kompetentnego instrumentalistę. Choć muzyka w znacznym stopniu opierała się na typowych dla wytwórni Warp oraz (zwłaszcza) Rephelx połamanych, abstrakcyjnych konstrukcjach, nie brakowało w niej soczystych funkowych grooveów. W XXI wiek Squarepusher wszedł bardziej syntetycznym, napakowanym świdrującymi drillami i nieludzko pogiętymi strukturami krążkiem ?Go Plastic?, z kolei ?Ultravisitor? z 2004 był swoistą summą jego dotychczasowych poszukiwań.

Na łopatki

Nowa płyta znów, może nawet dogłębniej niż poprzedniczki, zagłębia się w tradycję jazz rocka ? la Mahavishnu Orchestra czy Spectrum Billy?ego Cobhama, przywołuje motoryczne pochody i instrumentalną ?rzeźbę? typową dla tamtej epoki. Basowe biegniki, jak i misterne impresje na gitarze akustycznej osiągają tu niebezpiecznie narcystyczny poziom. Można doszukać się również nawiązań do electro-funky-jazzu z lat 80. oraz prog-hard-rocka. Czy album pogodzi wielbicieli sunących po gryfie z prędkością światła paluchów McLaughlina i nie mniej zręcznego kciuka Pastoriusa z amatorami parkietowych breaków? Wątpię. Ci pierwsi mają żywe, nieskalane syntetykiem oryginały sprzed ponad trzech dekad, ci drudzy ? o niebo intensywniejszy breakcore. Nie da się ukryć, że ?Just A Souvenir? nie jest dziełem, jak na dzisiejsze standardy, nadzwyczaj innowacyjnym. Ja jednak nie tracę zaufania do Squarepushera. Brzmieniowym bogactwem i feelingiem wciąż powala. I nie mam wątpliwości, że na żywo rozłoży mnie na łopatki!

  • Leave a comment  

    Name

    Email

    WWW

    Submit comment