Felieton – Kryzys na zdrowie?

Dodał , 13 maj 2010 przypisany do Felieton, Fundata. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Możesz dodać komentarz albo trackbacka do tego wpisu

do felie

Gdy tonął Titanic kilkuosobowa orkiestra pokładowa pod dyrekcją Wallace?a Hartley?a grała do tańca. Ocaleli świadkowie wspominali, że spanikowani, tłoczący się, walczący o miejsce w szalupie ratunkowej pasażerowie, słysząc muzykę na chwilę przystawali. Wiemy nawet dokładnie co słyszeli ? piękne kompozycje Alexander?s Ragtime Band, ?In the Shadows?, i na pożegnanie z życiem ?Songe d?Automne?. Za swój wzruszający, romantyczny i niezwykły gest, orkiestra została uhonorowana specjalną tablicą pamiątkową w filharmonii w Liverpoolu. Wyryto na niej takie słowa ?Grali pełni odwagi kojąc cierpienie współpasażerów, aż do chwili, gdy statek w pełni zatonął?.

Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, mam wrażenie, że mamy dziś podobną sytuację. W prasie czytamy o światowym kryzysie, w telewizji widzimy zdezorientowanych polityków i ekonomistów, z których każdy mówi co innego, ale wszyscy uspokajają, że trochę nami potrzęsie, pobuja, ale na dno nie pójdziemy. Podejrzewam, że obsługa Titanica też uspokajała pasażerów.

Jest coś w tym, że w chwilach kryzysu prawie instynktownie sięgamy po muzykę. Może to być kryzys osobisty, może być i globalny, ale dobra piosenka zawsze jest jak cenne koło ratunkowe. Na stronie psychologytoday.com jeden z blogerów-psychologów napisał: ?Kiedyś wspominałem, jak wielką wartość terapeutyczną może mieć składanka z muzyką, która nas uspokaja. Wtedy chodziło mi o składankę z okazji rozstania z kimś ukochanym. Dziś jednak, kiedy coraz więcej moich pacjentów przychodzi do mnie przerażonych, rozstrojonych, przytłoczonych niepewnością związaną z kryzysem ekonomicznym, zacząłem zastanawiać się nad nową składanką. Jej tytuł to ?Chase the Economy Blues?, a jej zadanie to odwrócenie uwagi od gospodarczych kłopotów.?

Nieco inne podejście do ,,składanek kryzysowych? mają liczni fani muzyki, którzy na różnych blogach prześcigają się w układaniu kompilacji poświęconych pieniądzom ? zwykle do pierwszej dziesiątki łapią się ?Money? Pink Floyd, ?Money For Nothing? Dire Straits czy ?Money Money Money? Abby.

Przytłaczające wiadomości o kryzysie nie przeszkadzają nam jednak bawić się na całego. Wystarczy zerknąć na jesienne kalenadarium koncertowo-imprezowe, by przekonać się, że dawno nie było takiego wysypu. A co lepsze, mimo drogich biletów koncerty wyprzedają się do ostatniego biletu. Francuzi z Air wypełnili warszawskie Palladium, koncert Roísín Murphy organizatorzy przenoszą ze Stodoły (którą już kilka miesięcy temu wypełniła po brzegi) do większej Areny Ursynów. Gwiazda nowej szkoły soulu Alicia Keys, na którą najdroższy bilet kosztował 900 złotych wystąpiła dla pełnego Torwaru. Przykładów jest więcej. Ten szał jest jednak chyba tylko polską specyfiką. W USA i Europie dotknął zarówno tych najmniejszych ? wiele młodych kapel musiało odwołać swoje koncerty ? jak i największych: Jay-Z, czyli ekonomiczny barometr amerykańskiego showbiznesu obniżył ostatnio stawki za występy i gościnne prowadzenie imprez. Mimo, że spuścił cenę z 35 tys. dolarów do 10 tys., to i tak nie ma wielu chętnych na jego usługi.

Z kryzysów gospodarczych, politycznych, społecznych ? jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało ? zawsze wynikało coś dobrego dla muzyki. Folk, blues, rock, punk rock, hip hop czy nawet rave były muzycznym remedium na parszywą rzeczywistość, były buntem, ale i dodawały otuchy. W listopadowym brytyjskim magazynie ?Mixmag? autor dość ostrych felietonów Duncan Dick ubolewa wręcz nad tym, że współczesna muzyka taneczna straciła swojego ducha rebelii. ?Osobiście czułbym się o wiele lepiej z myślą, że imprezowicze swoją postawą wykraczają poza powszechnie akceptowany sposób bycia, niż są zwykłymi konsumentami produktu zwanego muzyką. Chyba nadszedł czas, żeby clubbing stał się znów trochę niebezpieczny?. Kto wie, może z małą pomocą kryzysu uda się przywrócić muzyce tanecznej jej pierwotną zadziorność?

Kryzys na zdrowie?

Gdy tonął Titanic kilkuosobowa orkiestra pokładowa pod dyrekcją Wallace?a Hartley?a grała do tańca. Ocaleli świadkowie wspominali, że spanikowani, tłoczący się, walczący o miejsce w szalupie ratunkowej pasażerowie, słysząc muzykę na chwilę przystawali. Wiemy nawet dokładnie co słyszeli ? piękne kompozycje Alexander?s Ragtime Band, ?In the Shadows?, i na pożegnanie z życiem ?Songe d?Automne?. Za swój wzruszający, romantyczny i niezwykły gest, orkiestra została uhonorowana specjalną tablicą pamiątkową w filharmonii w Liverpoolu. Wyryto na niej takie słowa ?Grali pełni odwagi kojąc cierpienie współpasażerów, aż do chwili, gdy statek w pełni zatonął?.

Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, mam wrażenie, że mamy dziś podobną sytuację. W prasie czytamy o światowym kryzysie, w telewizji widzimy zdezorientowanych polityków i ekonomistów, z których każdy mówi co innego, ale wszyscy uspokajają, że trochę nami potrzęsie, pobuja, ale na dno nie pójdziemy. Podejrzewam, że obsługa Titanica też uspokajała pasażerów.

Jest coś w tym, że w chwilach kryzysu prawie instynktownie sięgamy po muzykę. Może to być kryzys osobisty, może być i globalny, ale dobra piosenka zawsze jest jak cenne koło ratunkowe. Na stronie psychologytoday.com jeden z blogerów-psychologów napisał: ?Kiedyś wspominałem, jak wielką wartość terapeutyczną może mieć składanka z muzyką, która nas uspokaja. Wtedy chodziło mi o składankę z okazji rozstania z kimś ukochanym. Dziś jednak, kiedy coraz więcej moich pacjentów przychodzi do mnie przerażonych, rozstrojonych, przytłoczonych niepewnością związaną z kryzysem ekonomicznym, zacząłem zastanawiać się nad nową składanką. Jej tytuł to ?Chase the Economy Blues?, a jej zadanie to odwrócenie uwagi od gospodarczych kłopotów.?

Nieco inne podejście do ,,składanek kryzysowych? mają liczni fani muzyki, którzy na różnych blogach prześcigają się w układaniu kompilacji poświęconych pieniądzom ? zwykle do pierwszej dziesiątki łapią się ?Money? Pink Floyd, ?Money For Nothing? Dire Straits czy ?Money Money Money? Abby.

Przytłaczające wiadomości o kryzysie nie przeszkadzają nam jednak bawić się na całego. Wystarczy zerknąć na jesienne kalenadarium koncertowo-imprezowe, by przekonać się, że dawno nie było takiego wysypu. A co lepsze, mimo drogich biletów koncerty wyprzedają się do ostatniego biletu. Francuzi z Air wypełnili warszawskie Palladium, koncert Roísín Murphy organizatorzy przenoszą ze Stodoły (którą już kilka miesięcy temu wypełniła po brzegi) do większej Areny Ursynów. Gwiazda nowej szkoły soulu Alicia Keys, na którą najdroższy bilet kosztował 900 złotych wystąpiła dla pełnego Torwaru. Przykładów jest więcej. Ten szał jest jednak chyba tylko polską specyfiką. W USA i Europie dotknął zarówno tych najmniejszych ? wiele młodych kapel musiało odwołać swoje koncerty ? jak i największych: Jay-Z, czyli ekonomiczny barometr amerykańskiego showbiznesu obniżył ostatnio stawki za występy i gościnne prowadzenie imprez. Mimo, że spuścił cenę z 35 tys. dolarów do 10 tys., to i tak nie ma wielu chętnych na jego usługi.

Z kryzysów gospodarczych, politycznych, społecznych ? jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało ? zawsze wynikało coś dobrego dla muzyki. Folk, blues, rock, punk rock, hip hop czy nawet rave były muzycznym remedium na parszywą rzeczywistość, były buntem, ale i dodawały otuchy. W listopadowym brytyjskim magazynie ?Mixmag? autor dość ostrych felietonów Duncan Dick ubolewa wręcz nad tym, że współczesna muzyka taneczna straciła swojego ducha rebelii. ?Osobiście czułbym się o wiele lepiej z myślą, że imprezowicze swoją postawą wykraczają poza powszechnie akceptowany sposób bycia, niż są zwykłymi konsumentami produktu zwanego muzyką. Chyba nadszedł czas, żeby clubbing stał się znów trochę niebezpieczny?.

Kto wie, może z małą pomocą kryzysu uda się przywrócić muzyce tanecznej jej pierwotną zadziorność?

Kategorie: Felieton, Fundata
Tagi:

Dodaj / Pokaż Komentarze

Galeria Zdjęć

2009 (c) by Media Advertising sp. z o.o. | Zaprzyjaźnione strony: magia bieliny