Gość od disco
Chociaż ma dopiero 23 lata, bezczelnie twierdzi, że właśnie wymyślił disco. Ale tylko z takim tupetem ? i oczywiście odrobiną talentu ? można dzisiaj podbić Wyspy. Ta sztuka właśnie mu się udała. Przed państwem Calvin Harris!
Jedni już mają mu za złe, że zachowuje się jak zwykły bufon, że media przereklamowały jego umiejętności. Inni zachwycają się jego dobrymi manierami, poczuciem humoru i chwytliwymi piosenkami. To może oznaczać tylko tyle, że serwis MySpace dostarczył brytyjskiej prasie kolejnego bohatera. Jest zadziorny jak Lily Allen i przebojowy jak Arctic Monkeys.
Najlepszy rocznik
Co można pomyśleć o nieznanym chłopaku z małego szkockiego miasteczka, który w każdym wywiadzie przechwala się, że wyprodukował dwie piosenki na najnowszą płytę Kylie Minogue? Całe to promowanie siebie przez pryzmat współpracy z jedną z pierwszych dam popu od początku wydawało się bardzo podejrzane. Jednak jego zeznania trzymają się kupy. ?Jamie Nelson, który pracuje dla Kylie, usłyszał moje utwory w Internecie i najpierw zaproponował mi zrobienie remiksu dla All Saints ? tłumaczy Harris. ? Potem stwierdził, że bardzo mu się podobała moja robota i spytał, czy nie mam ochoty nagrać czegoś z Kylie. Nim się zorientowałem, byłem z nią w studiu i pisałem dla niej piosenki?. I tak z dnia na dzień rozpoczęła się jego wielka przygoda z show-biznesem.
O utworze, który dla niej napisał, mówi: ?O tak, ma wszystkie elementy gejowskiego klasyka. Cukierkowa popowa melodia. Ale, do cholery, muzyka musi też być bezwstydna, obrzydliwa i zepsuta. Tylko to mam na myśli ? absolutne zepsucie?. O ile współpraca z Kylie była zwykłym zbiegiem okoliczność, przyczyniła się na pewno do wykreowania wizerunku chłopaka urodzonego w kiczowatych latach 80., a konkretnie w roku 1984. Jego pierwszy duży hit ?Acceptable In The 80s? był hołdem dla wszystkich rówieśników, którzy ? tak jak on ? wychowali się na tamtych synthpopowych przebojach. Zwrotka szła tak:
Kocham cię, jeśli urodziłeś się w latach 80.
Wyściskam cię, jeśli urodziłeś się w latach 80.
Zrobię dla ciebie wszystko,
Jeśli urodziłeś się w latach 80.
Dziś właśnie na tym wizerunku słodkiego chłopaka, który gra dobry pop, udało mu się wypłynąć ? tak jak wcześniej Mice czy Scissors Sisters.

Kariera z komputera
W tym mocnym wejściu płytą ?I Created Disco? czuć ducha ?Destroy Rock?n?Roll? Mylo oraz duże wpływy LCD Soundsystem oraz innych produkcji duetu DFA. Jego muzyczne zainteresowania sięga jeszcze połowy lat 90. Wtedy dostał od brata komputer Amiga, na którym chciał tworzyć prosty rave. Niestety, czas tej muzyki dawno się skończył, więc pierwsze podejście do kariery mu nie wyszło. Potem pojechał do Londynu, gdzie nagrał jeden utwór z Ayah na składankę The Unabombers? ?Electric Soul 2?. I znów porażka: nie znalazł pracy i musiał wracać do Szkocji. Jak sam przyznaje, jego rodzinne Dumfries to straszna dziura, przez którą przechodzi tylko jedna ulica, a wzdłuż niej ciągnie się kilka pubów i sklepów. Zatrudnił się więc w sieci Marks & Spencer i zaczął wykładać na półki towar. W swojej sypialni ? którą nazwał Calvinharrisbeats Studio ? robił kolejne utwory i wysyłał je do różnych wytwórni, nikt jednak nie był nimi zainteresowany. Dopiero kiedy zespół kolegi założył własny profil na MySpace, postanowił spróbować tego samego. ?Założyliśmy się, który z nas pierwszy będzie miał tysiąc przyjaciół ? wspomina Harris. ? To był chyba najbardziej żałosny pojedynek, w jakim brałem udział. Do tego wygrał mój kolega… Ale to ja zdobyłem kontrakt płytowy!? ? triumfuje.
Dziś śmieje się z gwiazd popu, które na MySpace wykorzystują dzieciaki do organizowania promocji internetowej, rozsyłania maili i informacji na strony innych artystów. Mimo kontraktu z Sony BMG Harris nie oddał nikomu hasła do swojego profilu. Podobnie jak Lily Allen sam dba o swoje sprawy i pisze to, na co ma ochotę. Kiedy zrobił zamówiony remix dla All Saints, wrzucił taki komentarz: ?To oficjalny remix, a nie żaden pierzony, gówniany mash-up. Możecie nawet znaleźć ten utwór na ich płycie. Niestety, zawiera ona również oryginalną wersję ?Rock Steady?. Ale można tej przykrości uniknąć, wciskając klawisz skip w odtwarzaczu?. Oczywiście specjaliści od PR mają swoje pomysły na akcje promocyjne. ?Oni ciągle chcą wysłać jakieś newslettery i robić na stronie gry. Ale ja im mówię, że to beznadzieje, żeby sobie darowali?. Dzięki temu wciąż ma duży szacunek wśród fanów ślęczących w Internecie, którzy regularnie wysyłają do niego wiadomości.
Niemodny maminsynek
Wbrew pozorom zachowania Calvina dalekie są od gwiazdorskich. Otwarcie przyznaje, że nie jest modnym gościem i zakłada to, co akurat wpadnie mu w ręce. Najczęściej są to zielono-czerwone trampki i kolorowe bluzy sportowe. Nie wstydzi się też swojej dawnej pracy, a nawet mówi o niej z lekkim sentymentem. ?Miałem właśnie dostać awans na kierownika działu warzywa i owoce ? wspomina. ? Pojechałem na konferencję kierowników wszystkich szkockich sklepów i smakowałem pysznego mango. Pomyślałem sobie, że nie jest tak źle. Wtedy pojawił się na sali mój przyszły wydawca i musiałem wyjść. Moja szefowa była na mnie bardzo zła i krzyczała: Gdzie ja teraz znajdę nowego człowieka od owoców i warzyw?!?. Po podpisaniu kontraktu od razu został rzucony na głębokie wody ? miał zagrać jako support jednej z czołowych gwiazd muzyki tanecznej, Faithless. Nie robił z tego jednak wielkiego halo, zażyczył sobie tylko, żeby na jego występ salę przyozdobić tak, jakby to był kluby disco. Później w wywiadzie przyznał: ?Założyłem się z moją mamą, że jeśli w Nottingham powiem Hello, Wembley!, to będzie musiała codziennie piec mi moje ulubione ciasto, a potem dostarczyć je kurierem, gdziekolwiek będę?.

Młody Szkot bez krępacji przyznaje, że lubi jedzenie, które robi mu mama ? najbardziej mięso, warzywa i sosy. Domowych obiadków i snu najbardziej brakuje mu podczas męczących tras koncertowych. Kiedy pojechał razem z Groove Armadą grać na kilku wielkich imprezach w Anglii, zamiast szaleć razem z nimi po występach, zmęczony kładł się spać. ?Pewnie musieli pomyśleć, że jestem najnudniejszym gościem na świecie ? wspomina. ? Ale ja naprawdę nie jestem zwierzęciem imprezowym?. Podobnie kiedy zrobiło się głośno o jego współpracy z Kylie, która właśnie zerwała ze swoim narzeczonym, brukowce sugerowały, że jest jej nowym kochankiem. Nic z tego. Były tylko spokojne rozmowy przy herbatce i ciasteczkach. Kylie miała jedną specyficzną prośbę: żeby dotknął jej włosów. ?Były miękkie jak owieczka? ? śmieje się.
Spoufalanie się z gwiazdami
Nie tylko media i ludzie z wytwórni chcieli zagłaskać Harrisa. Prędko zyskał sympatię wielu popularnych muzyków i zaczął czuć się w ich towarzystwie bardzo swobodnie. Na dużą imprezę organizowaną przez BBC Radio 1 zabrał śmieszne okulary, w których pojawia się na okładce płyty ?I Created Disco?. Prosił napotkanych muzyków o to, żeby je przymierzyli i powiedzieli, co przez nie widzą. Ich reakcje filmował kamerą, a potem zamieścił filmik w Internecie. Okazało się, że wiele brytyjskich gwiazdy ma duże poczucie humoru i wykazuje się nie lada błyskotliwością. Mika widział smoki, słonia z dwiema trąbami i nagiego faceta, a Pete Tong podsumował po prostu, że musi w nich wyglądać jak Calvin Harris.
Jednak Szkot przekonał się też, że nie wszyscy są tacy fajni i otwarci. Najgorsze przejścia były z Roisin Murphy. Miał przygotować dwa podkłady na jej drugi solowy album. Jak się okazało, byłej wokalistce Moloko nie przypadły one do gustu, artystka nie chciała rozmawiać z Harrisem, a jej prawnicy zadbali o to, by Szkot nie wydał tego na własną rękę. ?Roisin jest zupełną idiotką. To były naprawdę dobre piosenki, mistrzostwo popu ? wspomina Calvin. ? Przez nią straciłem kawał dobrej muzyki i kasę na prawników?. W komentarzach na temat brytyjskiej sceny nie szczędził również krytycznych uwag znanym zespołom rockowym. ?Wiele z nich uważa, że swoją muzyką zmienią świat. Ale w rzeczywistości mogą co najwyżej zanudzić nas na śmierć ? komentował. ? Tacy na przykład Bloc Party, oni są do niczego. Robią muzykę, jakby byli jakimś marudami. Po co w ogóle tworzyć coś takiego, kiedy nie potrafi się nawet napisać jednej dobrej radiowej piosenki?? ? ironizuje.
Dla wszystkich dziewczyn
Trudno powiedzieć, czy Calvinowi przypadkiem nie zaczyna powoli przewracać się w głowie. W każdym razie jego podejście do muzyki zawsze było oryginalne. Oto recepta młodziana na przebój: ?Większość moich piosenek nic nie znaczy, tak jak wszystkie przeboje ? wyznaje z rozbrajającą szczerością. ? Nie mam żadnych agonalnych doświadczeń związanych z pisaniem tekstów. Zawsze zaczynam od listy dobrych tytułów, a potem siadam do pisania słów poskładanych z chwytliwych zdań?. Często rodzą się jednak z tego różne nieporozumienia. Podobno jego przebój ?Acceptable In The 80s? został zinterpretowany jako głos przeciwko wykorzystywaniu środków chemicznych w testach na zwierzętach, bo w teledysku pojawiają się dziwne zwierzęta, które tańczą wokół ludzi. Dlatego w przypadku singla ?The Girls? nie pozostawia żadnych wątpliwości: ?Lubię czarne dziewczyny, lubię białe dziewczyny, lubię Azjatki, lubię Hiszpanki, lubię Włoszki, lubię Francuzki, lubię Skandynawki…?. Calvin budzi coraz większą sympatię wśród kobiet. Niedawno spotkanie z nim wspominała Kelis. ?Widzieliśmy się w Londynie i było naprawdę cudownie, on jest bardzo słodki. Zamierzamy nawet coś razem zrobić, jestem jego wielką fanką. Jest bardzo twórczy i ekscytujący. Już wiem, dlaczego Kylie chciał z nim pracować i dlaczego tyle się o nim teraz mówi? ? opowiada zachwycona Kelis. Póki co wraz z premierą jego nowego singla ?Merrymaking At My Place? w całym kraju w połowie sierpnia mają się odbyć imprezy w domach jego fanów. Na najlepszej z nich zagra sam Harris, a zwycięzca dostanie również nagrodę ? 1500 funtów. ?Dawno nie byłem na dobrej domówce. Chciałem w ten sposób ożywić ducha domowych imprez ? tłumaczy. ? Fajnie będzie zagrać na imprezie kilka piosenek, ale jeszcze lepiej zjeść trochę chipsów, a potem zasnąć na kanapie. Tego najbardziej nie mogę się doczekać?. Czy w ten sposób uda się Calvinowi poderwać do zabawy całe Wyspy? Cóż, na pewno nie będzie to kwestia jednej piosenki lub kilku imprez, ale tego, żeby Harris dojrzał i pokazał, co naprawdę ma do powiedzenia.
TEKST: Jacek Skolimowski
Leave a comment