Kapitan w piekielnych otchłaniach
Coraz liczniejsza grupa krajowych producentów pojawia się w katalogach czołowych zachodnich wytwórni. Kolejnym, który dołączy do tego grona, jest Capitan Commodore. Płyta łodzianina ukaże się z logotypem prowadzonej przez DJ-a Hella oficyny International Deejay Gigolo Records.
Mariusz Socha w świecie muzyki elektronicznej aktywny jest od wielu lat. Jego wczesne produkcje ? wyrastające z bardzo różnych źródeł ? udokumentowane zostały na albumach, które wydawał własnym sumptem (część starszego materiału łodzianina można ściągnąć lub odsłuchać za darmo na www.wef.pl). Z perspektywy czasu tamte nagrania traktuje jako wprawki. ?Ale dzisiaj, patrząc na niektóre z nich w kontekście polskiego undergroundu elektronicznego, mogę powiedzieć, że brzmią naprawdę dobrze. Do tego stopnia, że mógłbym zacząć grać rolę groźnego i dumnego młodego artysty eksperymentatora, tyle że coś takiego nudzi mnie i śmieszy zarazem?.
Disco Polo na serio
Pierwszym oficjalnym albumem CC był flirtujący z estetyką 8-bitowych komputerów krążek ?Disco Polo? wydany w Requiem Records. Dziś ten materiał ma dla autora wartość przede wszystkim archiwalną. ?Dwa lata minęły od premiery, a w chwili wydania płyty już od dwóch lat leżał w szufladzie, ponadto kawałki powstawały przez rok z przerwami. Chciałem, by było to coś, co brzmi jak płyta wyprodukowana w połowie lat 80. i sądzę, że mi się udało. Myślę, że jeśli ktoś lubi brzmienie Electric Cafe Kraftwerk albo Actually Pet Shop Boys, powinno mu się również spodobać Disco Polo. Wydaje się jednak, że niewiele osób zrozumiało, o co chodzi na tej płycie. Recenzenci próbowali łagodzić sprawę: że niby z przymrużeniem oka, że taki żarcik, ale to jest album zupełnie na poważnie. Są tam żarty, naiwne melodie, jednak brzmienie, zagęszczenie aranżacji w kawałkach i produkcja ? to wszystko jest jak najbardziej serio?.
Chwytliwy eklektyzm
Dziś Commodore celuje w elektrycznych i wielowymiarowych, a przy tym całkiem chwytliwych klimatach. Miesza electro, house, techno, IDM, mikrosample posttechno, a jednocześnie w jego myśleniu o muzyce czuć związek z ? powiedzmy w pewnym uproszczeniu ? modnym postdaftpunkowym electro house?em ? la Justice. ?Aktualnie łącze ze sobą wszystkie wcześniejsze doświadczenia. Stąd ten eklektyzm. A chwytliwość wynika po prostu z tego, że lubię dobre piosenki z nośną melodią. Chcę, żeby moja muzyka była wyrafinowana, a jednocześnie absolutnie przystępna?. O swoich inspiracjach mówi: ?Lubię polskie elektropopowe granie z pierwszej połowy lat 80. Wtedy jeszcze w krajowych piosenkach były fajne melodie i aranże. Ostatnio słucham rosyjskiego elektro popu z tamtych lat, najbardziej podoba mi się grupa Forum ? to są właśnie bardzo chwytliwe klimaty. Oczywiście obszary postdaftpunkowe też bardzo lubię, podobnie jak amerykański afro funk oraz elektro lat 70. i 80. Prince, Herbie Hancock, Nile Rodgers (Chick), Cybotron, Jonzun Crew ? wszyscy oni są dla mnie ważni. W swojej muzyce łączę dużo różnych inspiracji i większość z nich pochodzi z górnej, dobrze się sprzedającej popowej półki?. Z rzeczy współczesnych bliska jest mu bodaj najgorętsza w minionym sezonie taneczna wytwórnia ? Ed Banger. ?Czuć coś w tej muzie pana Oizo, a ja fanem Mr. Oizo jestem już od dawna. Uwielbiam jego płytę Moustache ? jest brudna szalona, głośna i perfekcyjnie wyprodukowana. Można by tę postdaftpunkową falę nazwać częściowo falą postoizową. Właściwie podoba mi się wszystko, co do tej pory wyszło nakładem Ed Banger, szczególnie Uffie, SebastiAn, Justice, Krazy Baldhead, Feadz. Lubię ten cały brud i przester, te potężne sample bębnów, coś ? la italo czy laser dance, tylko już tak dowalone na maksa? ? mówi z entuzjazmem.
Hell: demo jest OK
Być może kiedyś produkcje Capitana Commodore znajdą się w katalogu paryskiej wytwórni. Póki co czekamy na krążek dla Gigolo. Tym bardziej, że to w jaki sposób dołączył do oficyny Hella pokazuje, że aby być docenionym, nie trzeba mieć układów, wielkiej kasy, ani promocji ? wystarczy wysłać dobre demo! Tak właśnie zrobił Commodore. ?Odpowiedzieli, że im się podoba, ale wyjaśnili, że o wszystkim decyduje DJ Hell, i jak on przesłucha demo, sam odpisze. Mijały tygodnie, już myślałem, że o mnie zapomnieli. Jednak po dwóch miesiącach Hell napisał, że demo jest OK, że chciałby coś mojego wypuścić w Gigolo, ale poprosił o więcej kawałków, a ja akurat miałem skończone dwa nowe numery, więc od razu je wysłałem. Zanim uzgodniliśmy, co ma trafić na pierwszą EP-kę, zdążyłem przygotować kilka nowych ścieżek i dostałem propozycję, żeby nagrać album?. Pewne jest, że w najbliższym czasie na rynek trafi winylowy singiel, ale na razie nie wiadomo, kiedy światło dzienne ujrzy pełna płyta. ?Nie mam pojęcia, jaką nazwę wymyślę dla albumu, ani kiedy dokładnie się ukaże. O terminie decyduje wydawnictwo i może wstrzymywać się aż do jesieni. Niewykluczone, że tak się stanie, bo najlepszy okres na wypuszczenie płyty to wrzesień i październik? ? opowiada Mariusz. Cóż, cierpliwie czekamy.
TEKST: Łukasz Iwasiński


Leave a comment