Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

Poddaj się życiu!

Jeden z najbardziej introwertycznych wizjonerów ostatnich lat nagrał trzecią płytę pod szyldem UNKLE. Droga do sukcesu i sławy była kręta i wyboista. Przed wami historia latającego cyrku Jamesa Lavelle?a.
presse_pic_00155
Kontrowersyjny projekt-efemeryda ze zmieniającymi się jak w kalejdoskopie uczestnikami, których ? wyłącznie w oparciu o przyjaźń i pokoleniowy udziału w historii muzyki ? weryfikuje artystyczny globtrotter James Lavelle. Mówi, że to daje mu artystyczną wolność i wpływa na świeżość kompozycji. Fikcyjny zespół, który do tej pory w zasadzie nigdy nie dał koncertu live z prawdziwego zdarzenia. Płyty sygnowane jego nazwą rodzą się średnio raz na cztery lata ? w zbolałym świecie neurotycznych wizji lidera. Zawsze trochę ponadczasowe, osobiste, powikłane, oryginalne. Prowokujące do myślenia, intrygujące nieszablonową wizją, ujmujące podskórnym pięknem. Oczyszczające. Brzmi jak laurka? Niekoniecznie, bo nie wiadomo, czy mamy do czynienia z prawdziwą sztuką łapiącą w pajęczą sieć znaczeń umysły wrażliwych odbiorców, czy jedynie z wyrafinowaną estetyczną manipulacją z pogranicza clubbingu i popkultury, zrodzoną dzięki niezwykłej intuicji twórczej. Słuchając diametralnie różnych płyt ?Psyence Fiction?, ?Never Never Land? i opublikowanej w sierpniu ?War Stories?, można pokochać dźwiękowe kolaże UNKLE albo je odrzucić, nigdy jednak nie pozostając obojętnym. Po raz pierwszy nadarza się również okazja do obejrzenia bandu na scenie w tradycyjnym rockowym składzie, wzbogaconym o samplery i komputery.

Lavelle?! Co to za dzieciak?
Zapewne tak brzmiało pytanie pracodawców, kiedy w połowie lat 80. jako 14-latek szukał zatrudnienia w sklepach muzycznych Londynu zafascynowany kwitnącą wtedy uliczną kulturą hip hopu. To ona zdefiniowała jego tożsamość, przynależność do społeczności, zainteresowanie formami sztuki wywodzącej się bezpośrednio z przestrzeni miejskich (za jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie posiada, uważa obraz Basquiata) i zasadę kolektywnego współdziałania. Zaczepił się w legendarnym Bluebird Records Store, a od nauki w szkole wolał wykłady Pete?a Tonga, Paula Oakenfolda, Gillesa Petersona i Tima Westwooda ? dzidżejów, którzy kupowali tam płyty. Porzucił państwową edukację w wieku 16 lat i wsiąkł w klubowy światek, zacieśniając przyjaźnie z jego wschodzącymi ikonami. Został najmłodszym rezydentem Fabric i Fridge, a stojąc za deckami razem z Petersonem w słynnej imprezowni That?s How It Is był świadkiem zmierzchu epoki acid jazzu i narodzin acid house?u, narkotycznych rave?ów napędzanych przez ecstasy, początków trip-hopu i chillout rooms. Równocześnie zdobywał reputację znawcy muzycznych trendów jako recenzent poczytnych magazynów ?i-D Culture? oraz ?Straight No Chaser?. Ciekawym okiem nastolatka, inteligentnego dzieciaka zbierającego bagaż cennych doświadczeń obserwował fenomen clubbingu, będąc w samym jego centrum. Interesowały go przejawy sztuki wyrastającej oddolnie, z poziomu ulicy, z jej środowiska, łączącej w sobie dźwięk, obraz i grafikę.
UNKLE 8
Mo?Wax
Kultowy label założony przez Lavelle?a wyrósł dzięki tysiącfuntowej pożyczce, idealnemu wyczuciu chwili i interpersonalnym oddziaływaniom. Wytyczał nowe muzyczne trendy przez większą część lat 90. Ideą przewodnią było stowarzyszenie, międzynarodowa siatka przyjaciół, artystów, bez ograniczeń i podziałów, o podobnych zainteresowaniach i rodowodach. Coś jak zalążek dzisiejszej multimedialnej społeczności internetowej. Właśnie wtedy Jamesa ugruntował swoją pozycję. Jeden z jego znajomych scharakteryzował to tak: ?Jest pionierem, który wyznacza kierunek, podaje pomysł i nazywa go, zbiera wykonawców, którym pozostawia wolność twórczej interpretacji. Kiedy zadanie zostanie wykonane, przetwarza jego wynik sam lub ze współpracownikami. Wszystko polega na wzajemnie inspirującej współpracy?. Typowy przywódca i animator. Multitalent. Bóg intuicji. Tak będzie ze wszystkimi projektami, których podejmie się Lavelle: kierowaniem wytwórnią, produkcją nagrań, zabawek Mo?Wax, oprawy graficznej płyt i książek (dla Futura 2000 i Dysfunctional), wideoklipów i niezależnych krótkometrażówek (z reżyserem Jonathanem Glazerem i 3D), tworzeniem wzornictwa w firmach odzieżowych (wspólnie z japońskim stylistą-wizjonerem Nigo dla Bathing Ape w Tokio), przygotowywaniem wystaw i wernisaży (zdjęcia Richarda Avedona, Davida Baileya czy Warrena du Preeza, grafiki 3D z Massive Attack). Listę jego artystycznych działań i kolaboracji można ciągnąć w nieskończoność.

Narodziny
Wróćmy jednak do muzyki. Prowadzenie wszechstronnej i wpływowej tłoczni zaowocowało cennymi przyjaźniami: z bliźniaczy labelem Major Force w Tokio oraz chłopakami z Beastie Boys i wizjonerem samplera DJ-em Shadowem w Nowym Jorku. Do paczki należał jeszcze kolega z dzieciństwa Jamesa ? Tim Goldsworthy (wraz z Jamesem Murphym założył później team DFA i LCD Soundsystem). Zaiskrzyło duchowe porozumienie. Lavelle miał szaloną ambicję stworzyć supergrupę, która nagra materiał kompletnie nowatorski, łamiący schematy gatunkowe, i osiągnie sukces zarówno komercyjny, jak i artystyczny. Nowy rozdział muzyki, ale wywiedziony z hiphopowych korzeni i przesiąknięty wykreowanym przez Mo?Wax miejskim stylem downtempo. Dzięki wypracowanym kontaktom i renomie mógł pozyskać do sesji wokalistów z brytyjskiej TOP 10: Thoma Yorke?a (Radiohead), Richarda Ashcrofta (The Verve) i Mike?a D (Beastie Boys), rapera Kool G, basistę Metalliki ? Jasona Newsteada czy wschodzącą gwiazdę songwritingu ? Badly Drawn Boya. Nie licząc orkiestry smyczkowej, kilku producentów studyjnych i aranżerów. O szkielet rytmiczny i ostateczny szlif pod okiem szefa miał zadbać DJ Shadow. Tak narodził się najważniejszy projekt Jamesa Lavelle?a ? UNKLE.

Odsłona pierwsza: ?Psyence Fiction? (1998)
Kiedy dopieszczony album wreszcie pojawił się na rynku w 1998 roku, recenzenci pisali, że jest przesadnie wizjonerski i przeładowany pomysłami. Że spaja zbyt wiele odległych, krańcowych wątków w jakimś introwertycznym strumieniu umysłu. Początkowe osłupienie krytyki rozlało się falą negatywnych recenzji, powodując poważne spustoszenie w skonsolidowanym zespole. Shadow, niesiony sukcesem swojego LP ?Introducing?, opuścił Lavelle?a, by zająć się solową karierą. Dużo wcześniej, po kilku pierwszych singlach, na skutek muzycznych rozbieżności grupę porzucił Goldsworthy, przenosząc się do USA. James, dźwigając ciężar aspiracji, samotnie pozostał na placu boju. Nie miał z kim obronić utworów na koncertowym tournee, trudno było znaleźć zastępców z odpowiednią erudycją. Wspomina, że w tamtych czasach dotarcie do dobrego songwritera i wokalisty graniczyło z cudem: ?Do Mo?Wax nie przychodziły żadne dema od piosenkarzy. Teraz za sprawą MySpace nowe nagranie UNKLE prawdopodobnie powstałoby bardzo łatwo. Rozwój Internetu przyniósł nieograniczony dostęp do zasobów muzyki i ludzi, którzy próbują ją tworzyć. To jest zaleta, ale zwykle są to produkcje lo-fi, stojące w opozycji do etosu zespołu starannie pracującego nad jakością?. Mimo miażdżącej krytyki w momencie publikacji, ?Psyence Fiction? do dzisiaj brzmi wyśmienicie. Co więcej ? łącznie sprzedano aż 400 tys. egzemplarzy tej płyty.

Odsłona druga: ?Never Never Land? (2003)
Po tym, jak upadła koncepcja supergrupy, Lavelle ze zdwojoną energią powrócił do didżejowania, ponownie przyjmując rezydenturę w Fabric: ?Didżejing to podstawa wszystkich moich działań, nadaje sens ich istnieniu, a kultura klubowa jest obszarem, z którym jestem związany najściślej i który ? poprzez natychmiastową reakcję publiczności na odgrywaną muzykę ? sprawia mi największą radość. Podczas setu nie ma czasu na opieprzanie się. Kiedy prowadzisz wytwórnię, w której działa management, dział prawny, publikacji, produkcji etc., czas promocji przedsięwzięcia i zdobywania odbiorców wydłuża się w nieskończoność. Relacje handlowe są skomplikowane i nie do końca przewidywalne, dlatego najlepiej czuję się teraz na imprezie za deckami? ? mówił w wywiadzie na początku nowego stulecia. ? ?W Fabric spotykają się ludzie z mojego pokolenia, odbierający na podobnych falach. Tam swój początek miało wiele przyjacielskich projektów?. Faktem jest, że James nigdy łatwo się nie poddawał. Odnowił znajomość z Ianem Brownem (The Stone Roses) i Richardem File?em ? pełnym inwencji breakbeatowym didżejem i producentem z Brighton, który komponował piosenki na gitarze akustycznej, szybko też nauczył się programowania i dopracował charakterystyczny głos. W 2000 roku Lavelle wynajął z File?em mieszkanie w sercu Londynu, w którym zainstalowali studio. James leczył zranione ego i niemrawo podnosił UNKLE do nowego życia. Jako spółka Unkle Sounds przemiksowali stare nagrania grupy do elektronicznych wersji dla prezentacji w klubach, nagrali ścieżkę dźwiękową do gangsterskiego filmu ?Sexy Beast? i wydali kilka zmiksowanych kompilacji. Powoli powstawały szkice do kolejnego pełnego albumu. ?Czuliśmy się jak dwaj oddani sprawie przyjaciele stawiający opór parszywemu światu. Krzyczeliśmy: pieprzyć to! Zrealizujemy wszystko, co tylko sobie wymyślimy!?. Muzyczny gang zaczął zbierać się ponownie za sprawą producenta poznanego na jednym z przyjęć w londyńskim City. Antony Genn sprowadził do studia Jarvisa Cockera (Pulp), wokalistę i gitarzystę Queens Of The Stone Age Josha Homme?a, Gary?ego ?Mani? Mounfielda (The Stone Roses, Primal Scream), Briana Eno i Shawna Lee. Ze starej paczki pozostali najwierniejsi z wiernych: File, 3D (Massive Attack) i Ian Brown (The Stone Roses). Klip do singlowego ?Eye For An Eye? wymyślony i przygotowany przez Jamesa i 3D wraz z ekipą ze studia animacji komputerowej Shynola zdobył McLaren Award na festiwalu nowej brytyjskiej animacji, początkując serię specjalnych wizualizacji 4DJ i przywracając na nowo wiarę Lavelle?a w konstruktywne działania multikolektywu.
Specyficzna poetyka ?Never Never Land? odzwierciedlała emocjonalne tarcia, podkreślała głębię osobowości Lavelle?a i File?a przechodzących przemianę, odbijających się od dna ku czasom nowych przyjaźni. Jak zwykle introwertyczna, tym razem bardzo noir-elektroniczna, zorientowana tanecznie, obfita w zaskakujące sample. Była wręcz sensualnie kinematograficzna, bogata w zmiany nastrojów ? jak precyzyjnie wyreżyserowana filmowa podróż z wyraźnie zaznaczonym początkiem i końcem, bolesnym przejściem pewnego stopnia życiowej drogi.

Odsłona trzecia: ?War Stories? (2007)
Do promocji ?Never Never Land? James i Richard po raz pierwszy mogli przygotować profesjonalne tournee. Chociaż realnych muzyków zastąpiły ścieżki zapisane na dyskach komputerów, występy efektownie łączyły technikę cyfrową z regularnym didżejskim setem i pokazem wizualizacji. Rok 2004 spędzili na objeżdżaniu świata ze szczegółowo dopracowanymi pokazami, obliczonymi na komercyjny sukces. Trafili też do Polski ? swój show zagrali w warszawskim kinoklubie Skarpa. Następnie zaszyli się w pustynnym studiu Joshua Tree pod Los Angeles, należącym do nadwornego producenta rockowych purystów z Queens Of The Stone Age ? Chrisa Gossa. To on miał decydujący głos przy doborze nowej paczki Lavelle?a. Brzmienie wykreowali: Josh Homme, Gavin Clark (Clayhill), członkowie zespołów The Duke Spirit i Autolux, Ian Astbury (wokalista The Cult) oraz nieodstępni przyjaciele ? 3D i File, który tym razem przyjął jedynie posadę wokalisty obok debiutującego w tej roli Jamesa.
Rok 2007 Lavelle przywitał z ukończonym w Londynie materiałem na trzeci album UNKLE. Jego artystyczne wypowiedzi z płyty na płytę stają się coraz bardziej dramatyczne i metaforyczne. W erze bezpardonowych wojen zataczają koło nad skomplikowanym światem mrocznych przeżyć i przemyśleń, psychicznych potyczek na rozległej palecie ludzkich charakterów, wewnętrznej walki ze sobą i przeciwko innym ludziom. Muzycznie płyta najbardziej ze wszystkich przystaje do głównego nurtu odradzającej się rockowej popkultury, jest wyjątkowo subtelnie wysmakowana, ale przepełniona niepokojącymi melodiami i emocjami oraz ostrymi gitarowymi riffami, tworzącymi niemal apokaliptyczną atmosferę.
Intrygujący w tym wszystkim wydaje się fakt, że w życiu prywatnym James jest szczęśliwym facetem po trzydziestce, ojcem, który szuka statecznego miejsca dla swojej rodziny. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie gonił za kolejnymi wyzwaniami. Dlatego w Londynie otworzył nowy label Surrender All, skupiający pod swoimi skrzydłami biuro, rozbudowane studio nagraniowe i markę odzieży dostępnej w Anglii i Singapurze, gdzie powstają wzory projektowanych ubrań. Marzy o ruchomej galerii, która co tydzień odwiedzałaby kolejne światowe metropolie. Przy tej okazji osobiście serwowałby muzykę z płyt, a wystawy sztuki łączył ze sprzedażą odzieży marki Surrender.
Jego aktualne przesłanie brzmi: ?Poddaj się życiu, nie walcz z nim, poddaj mu wszystko.? SURRENDER ALL!

TEKST: Tomasz Sosnowski

  • Leave a comment  

    Name

    Email

    WWW

    Submit comment