Wszystko jest muzyką
Anonimowa postać (podobno) z południowego Londynu. Ponoć tylko pięć osób wie, że zajmuje się muzyką. Teorie spiskowe próbujące rozszyfrować, kim jest autor jednego z najlepszych dubstepowych albumów 2007 roku, wciąż się mnożą. 
Najpopularniejsze z nich zostały obalone przez samego Buriala w wywiadzie udzielonym Martinowi Clarkowi alias Blackdown w marcu 2006 roku. Nie jest więc nasz bohater innym wcieleniem Basic Channel, Kode9 ani The Bug. W tym samym wywiadzie wychwala pod niebiosa jednego z prekursorów mrocznego uk garage, czyli El-B, co w połączeniu z charakterystycznym brzmieniem Buriala zrodziło teorię, że jest on alter ego innej znanej postaci. Benny Ill z Horsepower Productions, bo o nim mowa, założył kiedyś na Dubstepforum.com wątek, w którym pytał, jakie elementy w jego muzyce podobają się najbardziej i czego ludzie oczekują na nowych produkcjach (Benny nie wydał nowego materiału przez kilka ostatnich lat). O dziwo jakiś czas później pojawił się pierwszy album Buriala, zawierający wszystkie elementy, na które najczęściej zwracali uwagę aktywiści ze wspomnianego forum. Biorąc pod uwagę także brzmienie i charakterystyczny flow teoria ta wydaje się całkiem prawdopodobna. Co ciekawe, z wywiadów, których do tej pory udzielił Burial, bije fascynacja archaicznymi technikami produkcyjnymi… Wygląda to trochę jak typowe działania PR. Kimkolwiek jest Burial, jednego mu odmówić nie można ? to piekielnie zdolny producent, który ma charakterystyczny i niepowtarzalny styl.
Co zatem oficjalnie wiadomo na jego temat i co sprawiło, że debiutancka płyta została okrzyknięta najlepszym elektronicznym albumem 2006 roku? Burial nie jest muzykiem w pełnym tego słowa znaczeniu. W zasadzie w ogóle nie jest muzykiem. Nie umie grać na żadnym instrumencie. Jest za to bardzo czujnym producentem. Twierdzi, że tym, co go najbardziej urzekło w muzyce El-B, był charakterystyczny, płynący garage?owy beat, którego nikomu nie udało się podrobić. On sam próbował tego dokonać. I nie do końca się powiodło. Znalazł natomiast inna drogę. Stwierdził, że kwintesencją tego, co chce uzyskać, jest brzmienie, w którym nie można jednoznacznie i wyraźnie oddzielać od siebie poszczególnych uderzeń perkusji. Perkusja musi płynąć razem z basem, a nie akcentować go. Jak najprościej osiągnąć taki efekt? Wypełnić luki pomiędzy uderzeniami. Brzmi prosto, trudniej z wykonaniem. Burial w tym celu posłużył się field recordingiem. Odkrył na nowo i zastosował w muzyce tanecznej, techniki które już w latach 60. i 70. stosowali tacy kompozytorzy jak choćby Francuz Luc Ferrari, który nagrywał utwory montując taśmy z nagrań dokonanych w terenie. Tak proste dźwięki, jak szum padającego deszczu, trzaskające w ognisku drwa czy odgłosy ulicy, odpowiednio wzmocnione, okazały się idealnym wypełnieniem burialowego rytmu. W wspomnianym na początku wywiadzie mówił tak: ?Mam nagrania deszczu i trzaskającego ognia tak ciężkie, że niejeden producent elektroniki może się schować ze wstydu?. Tak jest faktycznie. Szum tła w jego utworach pochodzi z otoczenia i nadaje jego muzyce wyraźnie ambientowy charakter. Ambientowy nie w rozumieniu gatunku muzycznego tylko właśnie osadzenia w rzeczywistości. Słuchając jego produkcji łatwo możemy sobie wyobrazić, że to co płynie z głośników tak na prawdę dochodzi do nas z imprezy dwa piętra niżej. Idąc przez miasto ze słuchawkami na uszach nieraz rozejrzymy się dookoła, próbując zlokalizować, z którego okna dochodzą dźwięki sączące się do naszych uszu. Burial jest dowodem na to, że muzyką jest każdy dźwięk. Trzeba być tylko odpowiednio czujnym, aby go znaleźć.
TEKST: Paweł ?r33lc4sh? Hadrian
no wychwalam sobie buriala..ale został wyparty przez phaleh’a na drugie miejsce w mojej liście.
jak to powiedział mój znajomy gdy przesłałam mu kawałki phaeleha „roztopiłem się jak masło na patelni” :]
biała
0:14
13/07/2010
Leave a comment