Your browser (Internet Explorer 6) is out of date. It has known security flaws and may not display all features of this and other websites. Learn how to update your browser.
X

The Roots – korzenne eksperymenty

1Photo_Rising Do_300CMYKJedna z najciekawszych amerykańskich grup hiphopowych. Od kilkunastu lat podąża własnymi ścieżkami, czerpiąc inspiracje z jazzu, soulu, funku, a także rocka. Każdy studyjny album formacji to nowe wyzwanie dla słuchacza. Już w listopadzie The Roots zagrają na jedynym koncercie w Polsce

TEKST Tomek Rawski

Nie przymilają się publiczności, a w tekstach nie oszczędzają nikogo. Wiedzą, że z takim wizerunkiem coraz trudniej będzie im w mediach, a mimo to nie spuszczają z tonu. Czasem potrafią zaskoczyć fanów, grając utwory z repertuaru Black Sabbath czy The Police. Z jednej strony pełni wściekłości krytycy rzeczywistości, z drugiej ? pełna witalnej energii maszyna koncertowa. Z nimi wszystko jest nie tak. Żeby zobaczyć, jak skonstruowana jest bomba o nazwie The Roots, należy poznać jej składniki. Przyjrzyjmy się zatem założycielom zespołu.

Questlove, Black Thought i inni

Ten pierwszy to człowiek-instytucja. Lider, perkusista, producent, kolekcjoner płyt, gadżeciarz, rzecznik prasowy, ikona stylu oraz (dzięki gabarytom i wielkiemu afro) ?maskotka? zespołu. Odpowiada za linię muzyczną The Roots, a także brzmienie połowy sceny soulowej. Brał udział w nagraniach Erykah Badu, D?Angelo, Bilala i Commona. Ostatnio pomógł w powrocie legendy soulu ? Ala Greena. Jest jednym z najbardziej zapracowanych muzyków z okolic hip hopu i soulu. Jazzowe granie z Christianem McBridem jako The Philadelphia Experiment? Popowe bębnienie u Fiony Apple, N*E*R*D, Christiny Aguilery, Joss Stone, Guru i Marka Ronsona? Questlove jest w stanie zrobić to wszystko, przygotowując koncert Jaya-Z w międzyczasie. Był też dyrektorem muzycznym show zorganizowanego przez wybitnego amerykańskiego komika Dave?a Chappelle?a, podczas którego zagrali m.in. Mos Def, Jill Scott, Common, Erykah Badu, Dead Prez i Talib Kweli. A ostatnio firma Nike wypuściła Air Force 1 sygnowane pseudonimem Questlove?a i opatrzone charakterystycznym afro symbolem. Kolorystyka raczej dla odważnych, ale jaki miłośnik obuwia sportowego nie kupi takich sneakersów?

Black Thought natomiast to jeden z najlepszych raperów na świecie, absolutny mistrz rymów, dosyć mroczna i negatywnie nastawiona do życia jednostka. Podczas koncertów nawija, śpiewa i zagaduje, jest prawdziwym mistrzem ceremonii. Koncentruje się głównie na The Roots, ale jest wstanie wystąpić z artystami z tak różnych bajek, jak: Dave Matthews, Fort Minor, DJ Krush czy Sergio Mendes. Wiele mówi się o jego solowych projektach, ale póki co żaden nie ujrzał światła dziennego.

Mam wrażenie, że pozostali członkowie zespołu nigdy jakoś specjalnie nie są pewni swego losu. Przez skład przewinęło się kilku muzyków, m.in. mistrz beatboxu Rahzel, inny złotousty ? Scratch, zdolny raper Malik B., który jednak uznał, że zdecydowanie fajniej brać ciężkie narkotyki niż być w zespole, a także ? tu spora ciekawostka ? biały jak czekolada Scott Storch, kiedyś klawiszowiec, a obecnie topowy producent odpowiedzialny za przeboje 50Centa, Fat Joe czy Beyonce. Dotychczasowy basista Hub (klasycznie szkolony muzyk i wykładowca) zagrał swój ostatni koncert w sierpniu 2007 roku i po piętnastu latach rozstał się z zespołęm. Jego miejsce zajął Owen Biddle. Pozostał natomiast klawiszowiec Kamal ? z jednej strony dosyć dziwny osobnik, potrafiący zagrać bardzo subtelne akordy, a z drugiej ? miłośnik nakładek na zęby i wieśniackich kurtek. Do obecnego składu należy również gitarzysta Captain Kirk Douglas ? połączenie Lenny?ego Kravitza, Jimiego Hendriksa z Tomem Pettym i kilkoma innymi białymi wokalistami i gitarzystami. Na perkusjonaliach gra wesołkowaty Frankie Knuckles. Podczas koncertów na scenie znajduje się też Tuba Gooding Jr, którego pseudonim to wypadkowa poczucia humoru pozostałych muzyków oraz instrumentu, na którym gra.

Droga do sławy

Questlove i Black Thought poznali się drugiego dnia nauki w liceum. Podobno już wtedy zawieszono Tariqa za intymne spotkanie z koleżanką na dachu szkoły. Sam zainteresowany zaprzecza tej historii, ale przyznaje, że od razu zwrócił uwagę na dziwnie ubranego kolesia z medalionami ?black power? i pacyfką na kurtce. Wydawał mu się trochę lamusowaty, ale z drugiej strony miał keyboard Casio, na którym samplował różne dźwięki. Black Thought nie miał beatów do rymowania, więc musiał nawiązać kontakt z grubawym jegomościem.

Brak sali do ćwiczenia spowodował, że jedynym miejscem, gdzie mogli przeprowadzać próby, była ulica. I tak złe warunki przyczyniły się do powstania jednej z najlepszych grup koncertowych na świecie. W Stanach taka dziwna muzyka niezbyt dobrze się sprawdzała, panowie przenieśli się więc do Europy. The Roots przyznają, że w Londynie czują się komfortowo ? ponad rok mieszkali w stolicy Anglii. Może kultura rave ich nie wciągnęła, ale za to stali się bardziej otwarci na inne muzyczne style ? przykładem niech będzie chociażby drum?n?bassowa końcówka ?You Got Me?.

W Europie wydali też pierwszy album ?Organix?. Amerykański kontrakt podpisali z wytwórnią DGC, znaną z promowania takich artystów jak Sonic Youth czy Beck (z nimi naprawdę jest coś nie tak). Tam właśnie opublikowali jazzowe ?Do You Want More?!!!??!?. Zamiast iść szlakiem pięknych samochodów i szybkich kobiet, postanowili wyśmiewać teledyskowe kłamstewka w singlu promującym ?Illadelph Halflife?. Jeżeli chcecie zobaczyć kiczowate tricki królujące w teledyskach, szczerze polecam wideo do kawałka ?What They Do? nagranego z gościnnym udziałem Raphaela Saadiqa.

photo_game theo1_300cmyk

Na przekór, z gwiazdami

Najpopularniejszym albumem The Roots było platynowe ?Things Fall Apart?, z którego pochodzi nagrodzony nagrodą Grammy singiel ?You Got Me?, wykonywany wspólnie z Erykah Badu. Oczywiście wszyscy wiemy, że w nagraniu gościnny udział wzięła młoda raperka Eve oraz że pierwotnie chwytliwy refren miała zaśpiewać osoba, która go wymyśliła, czyli filadelfijska poetka i wokalistka Jill Scott. Względy marketingowe zadecydowały jednak, że stało się inaczej. W tym momencie The Roots osiągnęli największą popularność radiowo-telewizyjną, sprzedali też całe masy płyt, a sam Jay-Z zaprosił ich do udziału w nagraniu Unplugged.

I zamiast odcinać kupony od sławy, The Roots kolejny raz zrobili wszystko na opak i wydali album ?Phrenology? ? jeden z bardziej eksperymentalnych w ich karierze. Co prawda znalazł się na nim największy parkietowy hicior zespołu, czyli ?The Seed (2.0)?, ale też muzycy nie mogli się opanować przed umieszczeniem dziesięciominutowego wykrętu pt. ?Water?, dedykowanego wspomnianemu wcześniej Malikowi B. W nagraniu tego udanego albumu wzięli udział także Talib Kweli, Jill Scott, Ursula Rucker ? przekaz więc nie należał do najlżejszych. I tu kolejna ciekawostka ? na płycie pojawiła się też Nelly Furtado, która wtedy jeszcze nie była superpodopieczną Timbalanda, a jedynie zagubioną gdzieś między folkiem a czarną muzyką kanadyjską piosenkareczką (z Grammy na koncie). Passę świetnych albumów kontynuował wydany niespełna dwa lata później ?Tipping Point?.

Sumienie Ameryki

Jeżeli do tej pory albumy The Roots wydawały się dosyć trudne i zaangażowane, to teraz Questlove i spółka postanowili wejść na wyższy poziom. Wydane w Def Jam krążki ?Game Theory? i ?Rising Down? przepełnione są krytyką polityki, sytuacji społecznej, zmian, którym podlegają Stany Zjednoczone, media i stosunki międzyludzkie. Tak mrocznych, niepokojących, ciężkich dźwięków i rymów dawno nie było słychać w hip hopie, który ? jakby nie patrzeć ? jest przecież gatunkiem muzyki rozrywkowej. Być może The Roots nie będą już sprzedawać zawrotnych ilości płyt, ale taka jest cena bycia sumieniem Ameryki.

Ambitne albumy to nie wszystko. O fenomenie The Roots decydują ich występy na żywo. To jedyny zespół, który był w stanie ruszyć piszącego ten artykuł na koncert za granicę. Dwukrotnie widziałem The Roots w Berlinie i każdy show był rewelacyjny. Aż dożyliśmy czasów, kiedy polski rynek koncertowy dogonił Europę i uczestnikom Open?era dane było zobaczyć The Roots. Mimo że na festiwalu grali Muse, Beastie Boys czy Björk, to właśnie koncert filadelfijczyków został uznany za jeden z najlepszych punktów imprezy. Bo dawka energicznego hip hopu, szalone rymy Black Thoughta, wielkie afro Questlove?a i przebojowe akordy Kamala oraz połączone w jeden medley utwory z płyt wraz z coverami (m.in. Boba Dylana) nikogo nie pozostawiają obojętnym. No i do tego ta waltornia! Z nimi serio coś jest nie tak.

The Roots zagrają 28 listopada w warszawskiej Hali Arena Ursynów.

BILETY: 110-170 PLN

  • Leave a comment  

    Name

    Email

    WWW

    Submit comment