Herbaliser, Herbal Tonic

Dodał , 29 paź 2010 przypisany do Wywiad. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Możesz dodać komentarz albo trackbacka do tego wpisu

Jakie kryteria decydowały o doborze utworów na „Herbal Tonic”?
-Wybieraliśmy nagrania, naszym zdaniem, najważniejsze, wymieniając się opiniami z ludźmi z Ninja Tune. Kompilacja powstała więc na drodze pewnego kompromisu. Początkowo naszą ambicją było wydanie dwupłytowego albumu, na którym drugi krążek byłby zdominowany przez muzykę filmową, ale nie było takiej możliwości. W każdym razie na „Herbal Tonic” trafiły utwory reprezentatywne dla zespołu. Jak wiadomo, Herbaliser ma dwa oblicza – instrumentalno-ilustracyjne i nieco bardziej konwencjonalne, hiphopowe. Mieliśmy to szczęście, że na przestrzeni lat współpracowaliśmy z topowymi raperami, którzy prędzej czy później stawali się sławni. MF Doom czy Roots Manuva nie byli jeszcze gwiazdami, kiedy nagrywali z nami.

-Czy „Herbal Tonic” daje dobry wgląd w rozwój i zmiany waszego brzmienia?
Tak, do pewnego stopnia. Nasze inspiracje pozostają w zasadzie takie same, ale dysponujemy na pewno coraz większymi możliwościami. Na początku działalności mieliśmy kiepski sprzęt i jakiś gówniany komputer, który nie dawał nawet w połowie tak dobrego brzmienia, jakie miały płyty przez nas samplowane. Nie stać nas było także na wynajęcie dobrego studia. Nie mogliśmy ot tak wejść do Abbey Road, toteż wczesne rzeczy brzmią dość surowo. Na przestrzeni lat rozwijaliśmy się jako producenci, ale także zdobywaliśmy nowy sprzęt – lepsze mikrofony, kompresory itd. Niestety, progres uzależniony jest w znacznej mierze od finansów.

-Na dobrą sprawę to właśnie ta płyta uświadamia mi, od jak dawna istnieje Herbaliser. To zabawne, ale najstarsze z zamieszczonych na niej utworów powstały, kiedy wasza obecna wokalistka była jeszcze dzieckiem.
Tak, poczuliśmy się starzy.

Dodaj / Pokaż Komentarze

Galeria Zdjęć

2009 (c) by Media Advertising sp. z o.o. | Zaprzyjaźnione strony: magia bieliny