
Debiutancki album małżeństwa z Portland kusi już okładką - z wygiętym ciałem bez głowy, które trzyma w dłoni wiązkę kwiatów. Zdjęcie działa na wyobraźnię i idealnie zgrywa się z zawartością tej mrocznej płyty. Tytułowy 'Save Your Season' ma w sobie coś magnetycznego, dzięki czemu w ułamek sekundy można przenieść się w świat niczym z baśni. Podobnie działają 'Aviary' i 'Cherry Radio'. Ale wystarczy posłuchać 'Days Gone By', by przekonać się, że jest ...
2 stycznia 2012 | Dodany do
Informer,
Recenzje |
Czytaj Więcej »
Siedem lat po solowym debiucie (Bez Zabezpieczeń, Fonografika 2004) bezkompromisowy reprezentant Szybkiego Szmalu wypuszcza nowy materiał pod wiele mówiącym tytułem 'Mixtape Przez Małe Esz'. Większość kawałków, nawiniętych w stylu do jakiego Mały Esz zdążył już przyzwyczaić swoich miłośników, powstała między sierpniem a wrześniem 2011, reszta jest zbiorem kawałków nagranych na przełomie ostatnich lat. Korzenny, pełen pozytywnej energii i zabarwiony szczyptą ironii materiał nawiązuje brzmieniem do najlepszych hip-hopowych produkcji. Mały Esz ...

Martin Dawson
Sunday Smoking
Moodmusic
O tym, że historia szeroko pojętej muzyki rozrywkowej kołem się toczy wiadomo nie od dziś. Stąd wcale nie jestem zaskoczony powrotem deep-houseowych brzmień sprzed dekady, podanych - w zależności od kalibru producenta - w wersji wytrawnej lub półsłodkiej. Na takie dźwięki zawsze będzie zapotrzebowanie niezależnie od ...
16 marca 2011 | Dodany do
Recenzje |
Czytaj Więcej »
Isolee
Well spent youth
Premiera - 28 Stycznia 2011
Wytwórnia - Pampa Records
Pan Rajko Muller płyty wydaje rzadko, ale jak już coś nagra, to ma to klasę. Pierwsza od 5 lat płyta Isolee jest świeża i subtelna, ale z charakterem. To lekkie housowe rytmy poprzetykane taktownie poskładanymi ...
16 marca 2011 | Dodany do
Recenzje,
Techno |
Czytaj Więcej »

Hałsik i luźne, ale ambitne dycho są w Berlinie ostatnio modne i składak ten idealnie w tę modę się wpasowuje. Pisząc tę reckę, też pląsałem przy remiksie Parrisha, przy Meindlu, Armandzie, Howellsie i utworach Macleana, rzecz jasna. Rytmy bujają, panny odpadają, drinki się leją i tak do rana lub południa. Ten radośnie brzmiący revival na lato pasuje w sam raz!...

Pierwszy od pięciu lat album Charlesa Sieglinga (teraz solo) przypomina mi tempem, stylistyką i pomysłami przebojowy album Deadmouse'a, czyli trochę progressive'u, trochę trance'u, deep-house'u plus wpadające w ucho motywy i taneczne rytmy. Gdzieniegdzie przeplatają się ambientowe piano i minorowe akordy ? tak charakterystyczne dla poptransowych produkcji. Dobrze zrobiona, wakacyjna muza. Fajnie się jej słucha, choć gatunkowo znajduje się bliżej ESKI niż BBC Radio 1. W swojej kategorii kandydatka na płytę roku.

Surgeon? Wiadomo: będzie techno. Z początku to granie łagodne bez betonowego łoskotu w stylu Dettmana, momentami nawet bardziej pejzażowe niż parkietowe. Trochę Detroit, trochę latino, parę zaskakujących momentów, np. dęciaki u producentów Reeko czy Ritzi Lee oraz niespodzianka wyrywająca z motorycznej monotonii: przełamanie beatu w stronę dubowo-breakową (Starkey). Miks jest gładki, zróżnicowany, ale, jak dla mnie, przymało funkowy.

Pojednanie niemiecko-czeskie i dziewięć równych, klubowo zorientowanych kawałków o progresywnie-transowym szlifie. W odróżnieniu od Prawlera, house'owo-singlowego projektu Petera Jurgensa, Peter Gun pojawia się z trzecim pełnym albumem. Choć utwory mogłyby zaistnieć na osobnych singlach, to w konwencji albumu są nieprzyzwoicie przyjemnym zbiorem momentów łatwych do przyswojenia i nakłaniających do tańczenia.
25 listopada 2010 | Dodany do
Informer,
Recenzje |
Czytaj Więcej »

Co kryje się w odgrzewanym kotlecie z disco w sosie balearic? Hedonizm, ale bez egoistycznego piętna? Radość, ale bez głupkowatej wesołkowatości? A może kunszt podniesienia disco do rangi sztuki, bez wyświechtanego loopowania i filtrowania sampli klasyków lat 70. i 80.? O ile Bob Sinclar sprawił, że disco sięgnęło poziomu Biedronki, o tyle Norweg wstawił disco z powrotem na półki delikatesów, podrasowując wesołą formułę dubem i techno. Ze zbioru wyróżniają się dwa ...

Takie trójwymiarowe pocztówki, jak ta okładka były w zamierzchłych czasach szczytem lansu na podwórku. Podobno. Na okładce wartość tej płyty się kończy. Produkcja "Sexi Flexi" była przynajmniej zabawna, a ten "Comix" to może i próbuje coś gonić, ale tak jakoś bez determinacji. Po tekstach wiele się nie spodziewałam, chociaż tak bezczelna pochwała durnoty to też w sumie zaskoczenie. Zacytuję, pozwólcie: "Powiedzieć chcę błyskotliwą myśl, błyszczyk zlepił usta mi". Jestem bezradna.
20 listopada 2010 | Dodany do
Informer,
Recenzje |
Czytaj Więcej »