<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>laif &#187; Relacje</title>
	<atom:link href="http://laif.pl/category/fundata/relacje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://laif.pl</link>
	<description>magazyn laif</description>
	<lastBuildDate>Mon, 05 Jul 2010 13:42:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>psychedelic trance</title>
		<link>http://laif.pl/psychedelic-trance/</link>
		<comments>http://laif.pl/psychedelic-trance/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 May 2010 21:53:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[hippisi]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic trance]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4311</guid>
		<description><![CDATA[
Wschód słońca. Tysiące kolorowo ubranych hippisów, mimo zmęczenia ? uśmiechniętych i szczęśliwych. Muzyka niesie się na kilka kilometrów. Ale z nagłośnienia nie dochodzą rockowe dźwięki gitar. Ludzie radośnie poruszają się w jednostajnym rytmie, narzuconym przez wibrację otaczającej ich przestrzeni. Oto obrazek z klasycznej imprezy psychedelic trance. 


Historia psychedelic trance ma swoje źródła na początku lat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { font-weight: bold; line-height: 150%; text-align: justify } 		H1 { font-weight: bold; line-height: 150%; text-align: justify; page-break-after: avoid } 		A:link { color: #0000ff; text-decoration: underline } --></p>
<p style="text-align: left;" lang="pl-PL"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;"><strong><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/03/mystic_arts_event_wrzesien_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4309" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="mystic_arts_event_wrzesien_1" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/03/mystic_arts_event_wrzesien_1.jpg" alt="mystic_arts_event_wrzesien_1" width="500" height="375" /></a>Wschód słońca. Tysiące kolorowo ubranych hippisów, mimo zmęczenia ? uśmiechniętych i szczęśliwych. Muzyka niesie się na kilka kilometrów. Ale z nagłośnienia nie dochodzą rockowe dźwięki gitar. Ludzie radośnie poruszają się w jednostajnym rytmie, narzuconym przez wibrację otaczającej ich przestrzeni. Oto obrazek z klasycznej imprezy psychedelic trance. </strong></span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal;" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;">Historia psychedelic trance ma swoje źródła na początku lat 90. ubiegłego wieku na Goa ? najmiejszym stanie Indii będącym nieprzerwanie od końca lat 60. miejscem licznie odwiedzanym przez hippisów z każdego zakątka świata. Na plażach Goa odbywały się hipisowskie imprezy, na których początkowo grano psychodelicznego rocka, później wraz z rozwojem muzyki zaczęły się tam pojawiać również dźwięki disco, electronic body music, acid house, a wreszcie techno i trance. Z połączenia wszystkich tych nurtów, dodatkowo inspirowanego lokalnymi wpływami, powoli wyłonił się goa trance. Wczesne goa-trance?owe utwory charakteryzowała właśnie mnogość orientalnych motywów, szybki beat i duża ilość przefiltrowanych, syntetycznych brzmień.</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<h1><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;">Wytwórnie</span></span></h1>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Początkowo nieliczne utwory mieszczące się lub zahaczające o stylistykę goa ukazywały się nakładem wytwórni poświęconych szeroko rozumianej w tamtych czasach muzyce techno/house (Hartfloor, Perfecto, Tunnel), w których wydawały również tak znane na klubowej scenie postaci, jak Sven Väth, Laurent Garnier czy Paul Oakenfold. Przełom nastąpił w roku 1993, kiedy to Youth, basista rockowej grupy Killing Joke, założył w Londynie pierwszą wytwórnię ściśle poświęconą goa trance?owi ? Dragonfly Records. Label skupił późniejsze legendy psychodelicznego transu, takich wykonawców jak The Infinity Project, Total Eclipse, Man With No Name czy też Hallucinogen. Niemal równolegle w Izraelu powstała Trust In Trance Records, założona między innymi przez członków projektu Astral Projection. W krótkim czasie scena izraelska i angielska zaczęły się przenikać, powstały labele TIP, Flying Rhino, Transient oraz Phantasm Records. Przez kilka następnych lat stanowiły one trzon sceny goa, a później psychedelic trance. Prawie wszystkie (z wyjątkiem Flying Rhino) aktywne są zresztą do dziś.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<h1><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;">Ewolucja</span></span></h1>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Sama muzyka przeszła długą drogę rozwoju. W latach 1996/97 dokonały się poważne zmiany ? scena zaczęła się rozrastać, pojawiło się wielu nowych wykonawców, ale i utwory grane przez znane już projekty zaczęły zyskiwać na różnorodności. Rozwijające się brzmienie (wzmocniony beat i zmarginalizowane orientalne melodie) przestało przystawać do tego, co zwykle nazywane było goa trance?em. Osłabienie roli Goa jako głównego ośrodka sceny spowodowało, że nazwę ?goa? zaczęło wypierać określenie ?psychedelic?. Sama muzyka rozwija się zresztą nieprzerwanie. Powstają kolejne nurty i podgatunki.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Co właściwie odróżnia psychedelic trance od reszty tanecznej muzyki elektronicznej? Przede wszystkim fakt, że nie jest ona przeznaczona do odtwarzania w czterech ścianach. Trance pełnię swojego brzmienia osiąga w plenerach, kiedy beat wywołuje drżenie gruntu, a wysokie harmoniczne tony rozchodzą się, niczym niezakłócone, daleko w przestrzeń. W plenerowych imprezach open-airowych dużą rolę odgrywa rytm dnia i nocy ? zachód, a następnie wschód słońca ? często wyznaczający ich muzyczny porządek. Trzymając się określonych reguł na początku imprez powinno grać się muzykę niezbyt szybką, służącą wprowadzeniu ludzi w odpowiedni klimat, a następnie na parkiet. Środek nocy z reguły zarezerwowany jest na najmocniejsze brzmienia, po czym, przy wschodzie słońca, muzyka nabiera bardziej radosnego charakteru. W ten sposób klimat imprezy ciągle się zmienia, dostosowując się do samopoczucia tancerzy. Dzięki temu wielokrotnie zdarza się, że dobrze poprowadzone imprezy przedłużają się, a na festiwalach ?parkiet? bywa pełny non stop przez kilka dni. Ten sam ?muzyczny porządek? dobrze sprawdza się również podczas imprez organizowanych w klubach.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<h1><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;">Oprawa wizualna</span></span></h1>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Kolejnym szczególnym elementem, widocznym tuż po wejściu na imprezę, jest jej oprawa wizualna. Nie uświadczycie tutaj stroboskopów, krótkich fryzur i oldschoolowych sportowych bluz. Zamiast tego królują barwne, odbijające się w ultrafioletowym świetle dekoracje. Mogą to być kilkumetrowe płótna, świecące obrazy, często inspirowane orientem lub sztuką prekololonialnego Meksyku, jak również różnego rodzaju przestrzenne konstrukcje. Na największych festiwalach niektóre z nich osiągają nawet kilkanaście metrów wysokości. Na ekranach wyświetlane są często, również pełne kolorów, wizualizacje. Dobrze wykonane i przemyślane dekoracje mają duży wpływ na przebieg imprezy. Ludzie, często w dreadach i z kolczykami, ubierają się w swobodne, kolorowe i również świecące w ultrafiolecie ubrania z widocznymi orientalnymi lub organicznymi wzorami. Zdecydowanie bardziej przypominają hippisów niż uczestników zlotów w rodzaju Creamfields czy Mayday. Uderza również wiek tańczących. Jego średnia o kilka dobrych lat przekracza tę z klasycznych technicznych zwrotów. Nierzadkim widokiem są radośnie bawiące się osoby mające po 40, a nawet 50 i więcej lat. Raja Ram, jeden z najbardziej zasłużonych dla popularyzacji psy-trance?u artystów, urodził się w roku 1941.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<h1><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;">Festiwale</span></span></h1>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Ważnym elementem kultury trance?owej są festiwale. Najdłuższe z nich potrafią trwać 5-6 dni. Teren festiwalu wygląda jak żywcem przeniesione z bajki miasteczko. Wokół głównej, oczywiście udekorowanej, tanecznej areny oraz pobocznych scen typu chillout, często wyrastają pchle targi ? miasteczka kolorowych namiotów, w których oprócz najdziwniejszego pożywienia dostępne są ozdoby, ubiory, płyty związane z trance?ową kulturą. Można też trafić na medytacyjne lub muzyczne warsztaty, pokazy filmów, wykłady oraz spektakle teatralne. Dla odwiedzających festiwale rodzin powstają niekiedy specjalne miejsca przeznaczone dla dzieci, dzięki którym rodzice mogą spokojnie zatracić się w tańcu. Te kilka dni, spędzonych pośród kolorowych dekoracji, uśmiechniętych ludzi i przede wszystkim hipnotycznej, trance?owej muzyki, pozwala uczestnikom na dobre oderwać się od codziennej rutyny. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Na całym świecie organizowane są dziesiątki trance?owych festiwali. Do najważniejszych należą odbywający się od kilkunastu lat niemiecki Voov Experience, przemianowany obecnie na Vuuv, bajkowy portugalski Boom Festiwal oraz węgierski O.Z.O.R.A Fest. Przygotowania do największych imprez tego typu trwają wiele miesięcy, w ich organizacji uczestniczą setki osób, a przyciągają one publiczność liczoną w dziesiątkach tysięcy.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%; text-align: center;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/03/mystic_arts_event_wrzesien_2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4310" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="mystic_arts_event_wrzesien_2" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/03/mystic_arts_event_wrzesien_2.jpg" alt="mystic_arts_event_wrzesien_2" width="500" height="375" /></a></span></span><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"> </span></span></p>
<h1 style="text-align: left;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;">POLSKA</span></span></h1>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Polskie plenerowe imprezy odbywają się wtedy, gdy pozwalają na to warunki pogodowe, czyli od maja do października. Ilość uczestników waha się od około stu do tysiąca. Pierwsze duże plenery organizowała w Polsce kierowana przez DJa Dreddy?ego grupa T4 ? w 2000 roku w podwarszawskich bunkrach zgromadzili oni około tysiąca osób. Od T4 pałeczkę przejęła powstała rok poźniej Aspect of Valor. Początkowo działali w warszawskim Forcie Legionów, znanym w klubowym środowisku jako Cytadela. Oprócz głównej, trance?owej sceny, w pomieszczeniach Cytadeli aranżowane były również sale poboczne, w których usłyszeć można było przekrój przez niemal wszystkie gatunki ówczesnej muzyki klubowej. Wyjątkowość miejsca oraz różnorodność muzycznej oprawy dwukrotnie zdołała ściągnąć do Cytadeli ponadtysięczną publikę. Festiwale organizowane rok później przez AoV (już na Cyplu Czerniakowskim) Wizja Iluzja II i III (pierwsza Wizja Iluzja była imprezą klubową), zgromadziły ponad dwa tysiące uczestników. Niestety, niepowodzenie przy organizacji czwartej części Wizji Iluzji spowodowało, że imprezy zostały zawieszone. Pozostało po nich jedynie kilku związanych z AoV didżejów, którzy już tylko z sentymentu podpisują się jako członkowie grupy. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">W roku 2002 rozpoczęła się również historia organizowanego przez trójmiejską grupę Toga Dansverg dwudniowego festiwalu Moondalla. Mimo niepowodzenia pierwszej edycji (niska frekwencja) impreza z roku na rok urastała do rangi najważniejszego polskiego festiwalu trance?owego ? m.in. dlatego, że w kolejnych latach publiczność już dopisała. W odróżnieniu od imprez AoV, festiwal Togi koncentrował się głównie na brzmieniu psy-trance. Na Moondalli zagrali m.in. Mr. Peculiar, Sensient, Orion oraz Saikopod. Ostatnia edycja imprezy odbyła się w roku 2006.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Obecnie głównymi ośrodkami sceny psychodeliczno-transowej w Polsce są Warszawa i Trójmiasto. W przypadku stolicy zdecydowanie najdłużej działającą grupą jest Hallabanaha, słynąca z pamiętnych Polanek organizowanych już na początku nowego milenium, oraz wieloletniego cyklu imprez pod hasłem Acid Test. Halli udało się sprowadzić do Warszawy m.in. Echoteka, nawiązać stałą współpracę czeską ekipą Hedonix, co zaowocowało wieloma imprezami w Warszawie oraz różnych miastach za naszą południową granicą. W Trójmieście pamiętani są głównie za cykl Hallamigracja odbywający się w legendarnym klubie GGOG.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Stałe miejsce na warszawskiej transowej scenie zajmuje również Fantazja, znana z organizowanych w coraz to bardziej niezwykłych miejscach spontanicznych imprez open-airowych oraz klubowych. Połączone siły Hallibanaha, Fantazji oraz kilku innych artystów (m.in. Stellar Magnitude) tworzą obecnie kolektyw Mystic Arts Event ? MAE. Grupa ta sprowadziła do warszawskiego klubu Progresja m.in. takich artystów jak Optokoppler, EVP, Human Blue, Mad Contrabender czy ostatnio Vibrasphere. Dużą rolę na stołecznej scenie trance?owej odegrała ostatnio zajmująca się również innymi gatunkami muzyki elektronicznej grupa Soundfobia, której w klubie M25 udała się impreza z udziałem izraelskiej legendy ? Astral Projection. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Mroczna strona trance?owego brzmienia reprezentowana jest w Warszawie głównie przez No Comment Records ? zmieniający się skład, od kilku lat działający pod różnymi nazwami, obecnie skupiony na organizowaniu dużych imprez w Cytadeli. Ekipa No Comment Records prowadzi również wytwórnię promującą polskich i zagranicznych artystów sceny dark. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Kolejnym aktywnym ośrodkiem polskiego psychedelic trance jest Trójmiasto. Działają tutaj tak doświadczone ekipy, jak wspomniana już Toga Dansverg, oprócz Moondalli słynąca z prowadzenia w latach 2002-2006 klubu GGOG. Pod obiema swymi postaciami ? najpierw w piwnicy przy gdańskiej ulicy Wajdeloty, a później w obszernych wnętrzach górujących nad centrum miasta fortów ? GGOG bliski był ideałowi trance?owego klubu. Wystrój, przemyślnie zaaranżowane i udekorowane wnętrza oraz odpowiedniej mocy nagłośnienie tworzyły miejsce o niepowtarzalnym klimacie, do którego zawsze porównywane będą inne kluby z regionu. Toga Dansverg prowadziła też Pomarańczarnię czy Sanrell, a obecnie organizuje balangi w Stoczni Gańskiej i sopockim Sfinksie. Z wielu udanych muzycznych nocy w Sfinksie znana jest również współpracująca z Togą gdyńska ekipa SCC kierowana przez DJa Elfa (kto pamięta jeszcze jego recenzje w poprzednim wcieleniu LAIFa? ? przyp. red.). Do młodszych grup należą Jagodziani ? corocznie inaugurujący trójmiejski sezon imprez plenerowych, gdyński Neurotic Cortex, a także młoda, ale bardzo aktywna formacja Stay Psychedelic, mająca na koncie organizację imprez z udziałem m.in. Deeper In Zen oraz Johna Phantasma (szefa wytwórni Phantasm Records). Mroczną część trójmiejskiej sceny reprezentują grupy Medulla Oblongata oraz Digital Disorder, których najważniejszym dokonaniem był wspólnie zrealizowany, najdłuższy jak dotąd w Polsce, pięciodniowy festiwal Xibalba. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Osobnym rozdziałem historii trójmiejskiej sceny trance?owej jest odbywający się raz do roku w położonym nieco na południe od Gdańska, prawdziwie magicznym miejscu festiwal Małpi Gaj. Impreza zorganizowana po raz pierwszy w roku 2005 dla małej grupy znajomych z każdą kolejną edycją nabiera coraz większego rozmachu. Ukryta pośród zieleni miejscówka nie pozwala o sobie zapomnieć, a zapał organizatorów i ich dbałość o najdrobniejsze szczegóły sprawiły, że tegoroczna edycja Małpiego Gaju była jedną z najbardziej udanych imprez trance?owych w kraju.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">A co z pozostałymi miastami? Warto wymienić dowodzoną przez Styropiana śląską grupę Psylesia, organizującą niezwykle klimatyczne imprezy w katowickim klubie Inkubator. W Poznaniu działa założone kilka lat temu przez Sickmana, a obecnie prowadzone przez Tracera, Uridium. W Szczecinie trance?owe imprezy organizowane są w klubie Crossed ? za sprawą należącego do Embriona Pulsar Trans-Formation. Rzeszów natomiast może pochwalić się Magami Psychodelicznej Nuty.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">A jeśli już o chwale mowa ? długo nie mieliśmy powodów, by chwalić się polskimi twórcami psychedelic trance. Wyjątkiem była Tromesa ? projekt założony w połowie lat 90. przez Dreddy?ego oraz Magnesa, później jednego z głównych organizatorów AoV. W 1997 roku wydali oni album ?Pasma czasu?, będący pierwszym trance?owym wydawnictwem na polskim rynku. Po wydaniu dwóch kolejnych krążków, z których bardziej udany ?Pseudomental? ukazał się nakładem szwedzkiej Spiral Trax, oraz dokooptowniu do składu Jurka Przeździeckiego, grupa przekształciła się w Bigwigs ? eksperymentalny projekt, który wydał dwa albumy (nowszy, z roku 2007, już bez Dreddy?ego) oraz wystąpił na licznych festiwalach, m.in. w Afryce Południowej oraz Japonii. Jurek oraz Magnes, czyli Grzegorz Magnuszewski, nagrywają również solowo. Pod nazwą Kino Oko ukazały się dwa kolejne albumy Magnesa, miał on również okazję zagrać na tegorocznym Boom Festival.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Wydawałoby się więc, że polskie trance?owe produkcje praktycznie nie istnieją. Na szczęście w ostatnich latach sytuacja zaczęła zmieniać się na lepsze. Około roku 2005 ogromne pozytywne zaskoczenie przyniosły pierwsze żywe występy warszawskiego duetu Stellar Magnitude. Wchodzący w jego skład Magnatec oraz Space Element, mimo że dotychczas nie mieli spektakularnych sukcesów wydawniczych, to jedni z najbardziej rozchwytywanych live-actów polskiej sceny. W Trójmieście tworzą i grają: darkowy MultiEvil (jego pierwszy album zapowiadany jest przez No Comment Records na koniec tego roku), młody duet Psy-Cut Fingers oraz doświadczony Dhuna. Pierwsze utwory ma również na koncie malborski Artha. Nie można również zapomnieć o koncertujących od kilku lat poznańskich Prophets of Orion. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">Każdy z was pewnie zada teraz pytanie ? gdzie szukać trance?owych imprez? Podstawowym źródłem informacji pozostaje Sieć. Poświęcone trance?owi internetowe fora mają po kilka tysięcy zarejestrowanych uczestników. Głównym źródłem informacji pozostaje serwis </span></span><span style="color: #0000ff;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.psytrance.pl/"><span lang="pl-PL">www.psytrance.pl</span></a></span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">, na którym można znaleźć informacje imprezowe, wydawnicze, recenzje płyt oraz wszystko, co związane jest z polską sceną. Wiele grup posiada również własne strony, na których dodatkow dostępne są sety związanych z nimi artystów. Płyty zaś do niedawna można było jedynie sprowadzać z zagranicy, obecnie szeroki ich wybór dostępny jest w serwisie </span></span><span style="color: #0000ff;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nobient.pl/"><span lang="pl-PL">www.nobient.pl</span></a></span></span><span style="color: #000000;"><span lang="pl-PL">. Jeśli zatem dość macie tłocznych, klubowych wnętrz, a lubicie bawić się przy dobrej elektronicznej muzyce, zapraszamy do zapoznania się z niezwykłym światem psychedelic trance. </span></span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;"><strong>&lt;RAMKA&gt;</strong></span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Na psychedelic trance składają się następujące podgatunki (wymienione tutaj w kolejności ich powstania):</span></span></span></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">goa trance</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Od niego się zaczęło. Styl charakteryzowało tempo pomiędzy 130 a 150 BPM (najczęściej w okolicach 140), wyraźna, przeważnie szesnastkowa linia basu, głośny, ale niezbyt jeszcze dynamiczny beat na 4/4 (standard tutaj wyznaczyły możliwości automatów perkusyjnych dostępnych w połowie lat 90.), a przede wszystkim wielowarstwowe przebiegi orientalnych melodii oraz acidowych filtrów. Główni wykonawcy: Hallucinogen (jego pierwsza płyta, ?Twisted?, jest do tej pory najlepiej sprzedającym się psy-trance?owym krążkiem w historii), The Infinity Project, Prana, Total Eclipse. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">psychedelic chillout / psybient</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Miał swój początek mniej więcej w tym samym czasie, co goa trance. Utwory tego typu również są psychodeliczne, głównie za sprawą przestrzennych, przefiltrowanych brzmień oraz obecnych tu także orientalnych melodii, jednak ich charakter jest raczej medytacyjny niż taneczny. Absolutnym klasykiem psychodelicznej odmiany chilloutu jest album The Infinity Project ?Mystical Experiences?, obok którego można wymienić także płyty łamiącego wszelkie granice muzycznych gatunków duetu Shpongle. Warte polecenia są również krążki z logotypem Ultimae Records (Aes Dana, Solar Fields czy Carbon Based Lifeforms). </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">psychedelic trance / psy-trance</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Tymi mianem określa się przede wszystkim nurt, który rozwinął się z goa trance?u. Obejmuje wszystkie dalej wymienione podgatunki. Czasami używany jest również jako określenie tak zwanego głównego nurtu, utworów w tempie oscylującym w granicach 140-145 BPM, potężnym beacie i mocnej linii basu.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">breaktrance</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Styl obecnie praktycznie wymarły, swego czasu jednak odcisnął silne piętno na scenie psychodelicznej. Jak łatwo się domyślić, odznaczał się dużą ilością wprowadzanych do utworów elementów breakbeatu. Klasyczni przedstawiciele: Metal Spark, Sibilant. Wytwórnia: Symbiosis Records. Elementy breaktrance?u obecne były również w twórczości znanego w Polsce japońskiego projektu Joujouka.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">progressive psy-trance</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Początek progresywnej odmiany psy-trance?u datować można na lata 1998/99. Wtedy to zaczęły pojawiać się utwory o nieco wolniejszym tempie, zdecydowanie bardziej minimalnym brzmieniu, zachowującym jednakże mocną, psy-trance?ową stopę i linię basu. Nurt rozprzestrzenił się za sprawą artystów należących do skandynawskich wytwórni Digital Structures oraz <a href="http://iboga.dk/"title="" >Iboga</a> Records. Kasyczni przedstawiciele: Son Kite (obecnie techniczne Minilogue), Ticon, Atmos oraz goszczący niedawno w Polsce Vibrasphere. Z nowszych warto wspomnieć jeszcze o projektach: Meller, Perfect Stranger, Ace Ventura oraz australijskiej wytwórni Zenon Records, mającej pod skrzydłami takich wykonawców jak Sensient czy Shadow Fx. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">tech-trance</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Ekstremalna odmiana progresywnego psy-trance?u. Tech-trance?owe utwory charakteryzuje typowa dla psy-trance?u stopniowo rozwijająca się struktura, połączona z twardą, techniczną perkusją i bardziej surowym niż w przypadku pozostałych gatunków technicznym brzmieniem. Do klasyków można tutaj zaliczyć późniejsze dokonania X-Dream, The Delta oraz utwory duetu Spirallianz/Midimiliz, nagrywającego obecnie dla czysto technicznych wytwórni pod nazwą Extrawelt. </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">full-on </span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Szybka, energetyczna i najczęściej dość wesoła odmiana psy-trance?u. Tempo full-onowych utworów rozpoczyna się od 140 PBM, dochodząc w niektórych przypadkach nawet do 150 BPM. Pojawia się w nich dużo elementów melodycznych, niekoniecznie orientalnych. Przedstawiciele: Eskimo, Sirius Isness, Jirah.</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><br />
</span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">dark psychedelic</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Mroczne utwory obecne były w psy-trance?owym światku od początku. Słynny goa-trance?owy jeszcze album ?Cassandra?s Nightmare? projektu Xenomorph można zaliczyć do klasyki gatunku. Jednak dopiero od 2002/03 roku wielbiciele mrocznej strony trance?u doczekali się oddzielnego, przeznaczonego specjalnie dla nich nurtu. Prędkość darkowych utworów dochodzi niekiedy nawet do 160 BPM, same aranżacje są bardzo chaotyczne, brzmienia potrafią być niezwykle agresywne. Do klasycznych wytwórni należą tu Deja Vu i Parvati Records, a najciekawsi wykonawcy to KinDzaDza i Psykovsky (Rosja) oraz Para Halu (Węgry).</span></span></span></p>
<p style="font-weight: normal; line-height: 150%;" lang="pl-PL" align="LEFT"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"><span style="color: #000000;">Jarosław Cibora ? DJ Nois (Aspect Of Valor)</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/psychedelic-trance/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kapitan w piekielnych otchłaniach</title>
		<link>http://laif.pl/kapitan-w-piekielnych-otchlaniach/</link>
		<comments>http://laif.pl/kapitan-w-piekielnych-otchlaniach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 21:03:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Techno]]></category>
		<category><![CDATA[Commodore]]></category>
		<category><![CDATA[DJ Hell]]></category>
		<category><![CDATA[Electro]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[IDM]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4840</guid>
		<description><![CDATA[
Coraz liczniejsza grupa krajowych producentów pojawia się w katalogach czołowych zachodnich wytwórni. Kolejnym, który dołączy do tego grona, jest Capitan Commodore. Płyta łodzianina ukaże się z logotypem prowadzonej przez DJ-a Hella oficyny International Deejay Gigolo Records.

Mariusz Socha w świecie muzyki elektronicznej aktywny jest od wielu lat. Jego wczesne produkcje ? wyrastające z bardzo różnych źródeł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Coraz liczniejsza grupa krajowych producentów pojawia się w katalogach czołowych zachodnich wytwórni. Kolejnym, który dołączy do tego grona, jest Capitan Commodore. Płyta łodzianina ukaże się z logotypem prowadzonej przez <a href="http://laif.pl/dj-hell-teufelswerk/">DJ-a Hella</a> oficyny International Deejay <a href="http://www.gigolorecords.com"title="" >Gigolo Records</a>.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/foto-Tomasz-Ogrodowczyk.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4838" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="foto - Tomasz Ogrodowczyk" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/foto-Tomasz-Ogrodowczyk.jpg" alt="foto - Tomasz Ogrodowczyk" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Mariusz Socha w świecie muzyki elektronicznej aktywny jest od wielu lat. Jego wczesne produkcje ? wyrastające z bardzo różnych źródeł ? udokumentowane zostały na albumach, które wydawał własnym sumptem (część starszego materiału łodzianina można ściągnąć lub odsłuchać za darmo na www.wef.pl). Z perspektywy czasu tamte nagrania traktuje jako wprawki. ?Ale dzisiaj, patrząc na niektóre z nich w kontekście polskiego undergroundu elektronicznego, mogę powiedzieć, że brzmią naprawdę dobrze. Do tego stopnia, że mógłbym zacząć grać rolę groźnego i dumnego młodego artysty eksperymentatora, tyle że coś takiego nudzi mnie i śmieszy zarazem?.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Disco Polo na serio</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Pierwszym oficjalnym albumem CC był flirtujący z estetyką 8-bitowych komputerów krążek ?Disco Polo? wydany w Requiem Records. Dziś ten materiał ma dla autora wartość przede wszystkim archiwalną. ?Dwa lata minęły od premiery, a w chwili wydania płyty już od dwóch lat leżał w szufladzie, ponadto kawałki powstawały przez rok z przerwami. Chciałem, by było to coś, co brzmi jak płyta wyprodukowana w połowie lat 80. i sądzę, że mi się udało. Myślę, że jeśli ktoś lubi brzmienie Electric Cafe Kraftwerk albo Actually Pet Shop Boys, powinno mu się również spodobać Disco Polo. Wydaje się jednak, że niewiele osób zrozumiało, o co chodzi na tej płycie. Recenzenci próbowali łagodzić sprawę: że niby z przymrużeniem oka, że taki żarcik, ale to jest album zupełnie na poważnie. Są tam żarty, naiwne melodie, jednak brzmienie, zagęszczenie aranżacji w kawałkach i produkcja ? to wszystko jest jak najbardziej serio?.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/P9210007.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4839" style="margin: 0px; border: 0pt none;" title="P9210007" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/P9210007.jpg" alt="P9210007" width="500" height="375" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Chwytliwy eklektyzm</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Dziś Commodore celuje w elektrycznych i wielowymiarowych, a przy tym całkiem chwytliwych klimatach. Miesza electro, house, techno, IDM, mikrosample posttechno, a jednocześnie w jego myśleniu o muzyce czuć związek z ? powiedzmy w pewnym uproszczeniu ? modnym postdaftpunkowym electro house?em ? la Justice. ?Aktualnie łącze ze sobą wszystkie wcześniejsze doświadczenia. Stąd ten eklektyzm. A chwytliwość wynika po prostu z tego, że lubię dobre piosenki z nośną melodią. Chcę, żeby moja muzyka była wyrafinowana, a jednocześnie absolutnie przystępna?. O swoich inspiracjach mówi: ?Lubię polskie elektropopowe granie z pierwszej połowy lat 80. Wtedy jeszcze w krajowych piosenkach były fajne melodie i aranże. Ostatnio słucham rosyjskiego elektro popu z tamtych lat, najbardziej podoba mi się grupa Forum ? to są właśnie bardzo chwytliwe klimaty. Oczywiście obszary postdaftpunkowe też bardzo lubię, podobnie jak amerykański afro funk oraz elektro lat 70. i 80. Prince, Herbie Hancock, Nile Rodgers (Chick), Cybotron, Jonzun Crew ? wszyscy oni są dla mnie ważni. W swojej muzyce łączę dużo różnych inspiracji i większość z nich pochodzi z górnej, dobrze się sprzedającej popowej półki?. Z rzeczy współczesnych bliska jest mu bodaj najgorętsza w minionym sezonie taneczna wytwórnia ? Ed Banger. ?Czuć coś w tej muzie pana Oizo, a ja fanem Mr. Oizo jestem już od dawna. Uwielbiam jego płytę Moustache ? jest brudna szalona, głośna i perfekcyjnie wyprodukowana. Można by tę postdaftpunkową falę nazwać częściowo falą postoizową. Właściwie podoba mi się wszystko, co do tej pory wyszło nakładem Ed Banger, szczególnie Uffie, SebastiAn, Justice, Krazy Baldhead, Feadz. Lubię ten cały brud i przester, te potężne sample bębnów, coś ? la italo czy laser dance, tylko już tak dowalone na maksa? ? mówi z entuzjazmem.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Hell: demo jest OK</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Być może kiedyś produkcje Capitana Commodore znajdą się w katalogu paryskiej wytwórni. Póki co czekamy na krążek dla Gigolo. Tym bardziej, że to w jaki sposób dołączył do oficyny Hella pokazuje, że aby być docenionym, nie trzeba mieć układów, wielkiej kasy, ani promocji ? wystarczy wysłać dobre demo! Tak właśnie zrobił Commodore. ?Odpowiedzieli, że im się podoba, ale wyjaśnili, że o wszystkim decyduje <a href="http://www.djhell.com/"title="" >DJ Hell</a>, i jak on przesłucha demo, sam odpisze. Mijały tygodnie, już myślałem, że o mnie zapomnieli. Jednak po dwóch miesiącach Hell napisał, że demo jest OK, że chciałby coś mojego wypuścić w Gigolo, ale poprosił o więcej kawałków, a ja akurat miałem skończone dwa nowe numery, więc od razu je wysłałem. Zanim uzgodniliśmy, co ma trafić na pierwszą EP-kę, zdążyłem przygotować kilka nowych ścieżek i dostałem propozycję, żeby nagrać album?. Pewne jest, że w najbliższym czasie na rynek trafi winylowy singiel, ale na razie nie wiadomo, kiedy światło dzienne ujrzy pełna płyta. ?Nie mam pojęcia, jaką nazwę wymyślę dla albumu, ani kiedy dokładnie się ukaże. O terminie decyduje wydawnictwo i może wstrzymywać się aż do jesieni. Niewykluczone, że tak się stanie, bo najlepszy okres na wypuszczenie płyty to wrzesień i październik? ? opowiada Mariusz. Cóż, cierpliwie czekamy.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">TEKST: Łukasz Iwasiński</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/kapitan-w-piekielnych-otchlaniach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poddaj się życiu!</title>
		<link>http://laif.pl/poddaj-sie-zyciu/</link>
		<comments>http://laif.pl/poddaj-sie-zyciu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 21:01:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Hip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[James Lavelle]]></category>
		<category><![CDATA[Never Never Land]]></category>
		<category><![CDATA[Psyence Fiction]]></category>
		<category><![CDATA[Rock]]></category>
		<category><![CDATA[UNKLE]]></category>
		<category><![CDATA[War Stories]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4749</guid>
		<description><![CDATA[Jeden z najbardziej introwertycznych wizjonerów ostatnich lat nagrał trzecią płytę pod szyldem UNKLE. Droga do sukcesu i sławy była kręta i wyboista. Przed wami historia latającego cyrku Jamesa Lavelle?a.

Kontrowersyjny projekt-efemeryda ze zmieniającymi się jak w kalejdoskopie uczestnikami, których ? wyłącznie w oparciu o przyjaźń i pokoleniowy udziału w historii muzyki ? weryfikuje artystyczny globtrotter James [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Jeden z najbardziej introwertycznych wizjonerów ostatnich lat nagrał trzecią płytę pod szyldem <a href="http://laif.pl/piata-plyta-unkle-juz-w-maju/">UNKLE</a>. Droga do sukcesu i sławy była kręta i wyboista. Przed wami historia latającego cyrku Jamesa Lavelle?a.<br />
<a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/presse_pic_00155.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4747" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="presse_pic_00155" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/presse_pic_00155.jpg" alt="presse_pic_00155" width="500" height="668" /></a><br />
Kontrowersyjny projekt-efemeryda ze zmieniającymi się jak w kalejdoskopie uczestnikami, których ? wyłącznie w oparciu o przyjaźń i pokoleniowy udziału w historii muzyki ? weryfikuje artystyczny globtrotter James Lavelle. Mówi, że to daje mu artystyczną wolność i wpływa na świeżość kompozycji. Fikcyjny zespół, który do tej pory w zasadzie nigdy nie dał koncertu live z prawdziwego zdarzenia. Płyty sygnowane jego nazwą rodzą się średnio raz na cztery lata ? w zbolałym świecie neurotycznych wizji lidera. Zawsze trochę ponadczasowe, osobiste, powikłane, oryginalne. Prowokujące do myślenia, intrygujące nieszablonową wizją, ujmujące podskórnym pięknem. Oczyszczające. Brzmi jak laurka? Niekoniecznie, bo nie wiadomo, czy mamy do czynienia z prawdziwą sztuką łapiącą w pajęczą sieć znaczeń umysły wrażliwych odbiorców, czy jedynie z wyrafinowaną estetyczną manipulacją z pogranicza clubbingu i popkultury, zrodzoną dzięki niezwykłej intuicji twórczej. Słuchając diametralnie różnych płyt ?Psyence Fiction?, ?Never Never Land? i opublikowanej w sierpniu ?War Stories?, można pokochać dźwiękowe kolaże UNKLE albo je odrzucić, nigdy jednak nie pozostając obojętnym. Po raz pierwszy nadarza się również okazja do obejrzenia bandu na scenie w tradycyjnym rockowym składzie, wzbogaconym o samplery i komputery.</p>
<p>Lavelle?! Co to za dzieciak?<br />
Zapewne tak brzmiało pytanie pracodawców, kiedy w połowie lat 80. jako 14-latek szukał zatrudnienia w sklepach muzycznych Londynu zafascynowany kwitnącą wtedy uliczną kulturą hip hopu. To ona zdefiniowała jego tożsamość, przynależność do społeczności, zainteresowanie formami sztuki wywodzącej się bezpośrednio z przestrzeni miejskich (za jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie posiada, uważa obraz Basquiata) i zasadę kolektywnego współdziałania. Zaczepił się w legendarnym Bluebird Records Store, a od nauki w szkole wolał wykłady Pete?a Tonga, Paula Oakenfolda, Gillesa Petersona i Tima Westwooda ? dzidżejów, którzy kupowali tam płyty. Porzucił państwową edukację w wieku 16 lat i wsiąkł w klubowy światek, zacieśniając przyjaźnie z jego wschodzącymi ikonami. Został najmłodszym rezydentem Fabric i Fridge, a stojąc za deckami razem z Petersonem w słynnej imprezowni That?s How It Is był świadkiem zmierzchu epoki acid jazzu i narodzin acid house?u, narkotycznych rave?ów napędzanych przez ecstasy, początków trip-hopu i chillout rooms. Równocześnie zdobywał reputację znawcy muzycznych trendów jako recenzent poczytnych magazynów ?i-D Culture? oraz ?Straight No Chaser?. Ciekawym okiem nastolatka, inteligentnego dzieciaka zbierającego bagaż cennych doświadczeń obserwował fenomen clubbingu, będąc w samym jego centrum. Interesowały go przejawy sztuki wyrastającej oddolnie, z poziomu ulicy, z jej środowiska, łączącej w sobie dźwięk, obraz i grafikę.<br />
<a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/UNKLE-8.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4748" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="UNKLE 8" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/UNKLE-8.jpg" alt="UNKLE 8" width="500" height="668" /></a><br />
Mo?Wax<br />
Kultowy label założony przez Lavelle?a wyrósł dzięki tysiącfuntowej pożyczce, idealnemu wyczuciu chwili i interpersonalnym oddziaływaniom. Wytyczał nowe muzyczne trendy przez większą część lat 90. Ideą przewodnią było stowarzyszenie, międzynarodowa siatka przyjaciół, artystów, bez ograniczeń i podziałów, o podobnych zainteresowaniach i rodowodach. Coś jak zalążek dzisiejszej multimedialnej społeczności internetowej. Właśnie wtedy Jamesa ugruntował swoją pozycję. Jeden z jego znajomych scharakteryzował to tak: ?Jest pionierem, który wyznacza kierunek, podaje pomysł i nazywa go, zbiera wykonawców, którym pozostawia wolność twórczej interpretacji. Kiedy zadanie zostanie wykonane, przetwarza jego wynik sam lub ze współpracownikami. Wszystko polega na wzajemnie inspirującej współpracy?. Typowy przywódca i animator. Multitalent. Bóg intuicji. Tak będzie ze wszystkimi projektami, których podejmie się Lavelle: kierowaniem wytwórnią, produkcją nagrań, zabawek Mo?Wax, oprawy graficznej płyt i książek (dla Futura 2000 i Dysfunctional), wideoklipów i niezależnych krótkometrażówek (z reżyserem Jonathanem Glazerem i 3D), tworzeniem wzornictwa w firmach odzieżowych (wspólnie z japońskim stylistą-wizjonerem Nigo dla Bathing Ape w Tokio), przygotowywaniem wystaw i wernisaży (zdjęcia Richarda Avedona, Davida Baileya czy Warrena du Preeza, grafiki 3D z <a href="http://massiveattack.com/"title="" >Massive Attack</a>). Listę jego artystycznych działań i kolaboracji można ciągnąć w nieskończoność.</p>
<p>Narodziny<br />
Wróćmy jednak do muzyki. Prowadzenie wszechstronnej i wpływowej tłoczni zaowocowało cennymi przyjaźniami: z bliźniaczy labelem Major Force w Tokio oraz chłopakami z Beastie Boys i wizjonerem samplera DJ-em Shadowem w Nowym Jorku. Do paczki należał jeszcze kolega z dzieciństwa Jamesa ? Tim Goldsworthy (wraz z Jamesem Murphym założył później team DFA i LCD Soundsystem). Zaiskrzyło duchowe porozumienie. Lavelle miał szaloną ambicję stworzyć supergrupę, która nagra materiał kompletnie nowatorski, łamiący schematy gatunkowe, i osiągnie sukces zarówno komercyjny, jak i artystyczny. Nowy rozdział muzyki, ale wywiedziony z hiphopowych korzeni i przesiąknięty wykreowanym przez Mo?Wax miejskim stylem downtempo. Dzięki wypracowanym kontaktom i renomie mógł pozyskać do sesji wokalistów z brytyjskiej TOP 10: Thoma Yorke?a (Radiohead), Richarda Ashcrofta (The Verve) i Mike?a D (Beastie Boys), rapera Kool G, basistę Metalliki ? Jasona Newsteada czy wschodzącą gwiazdę songwritingu ? Badly Drawn Boya. Nie licząc orkiestry smyczkowej, kilku producentów studyjnych i aranżerów. O szkielet rytmiczny i ostateczny szlif pod okiem szefa miał zadbać DJ Shadow. Tak narodził się najważniejszy projekt Jamesa Lavelle?a ? UNKLE.</p>
<p>Odsłona pierwsza: ?Psyence Fiction? (1998)<br />
Kiedy dopieszczony album wreszcie pojawił się na rynku w 1998 roku, recenzenci pisali, że jest przesadnie wizjonerski i przeładowany pomysłami. Że spaja zbyt wiele odległych, krańcowych wątków w jakimś introwertycznym strumieniu umysłu. Początkowe osłupienie krytyki rozlało się falą negatywnych recenzji, powodując poważne spustoszenie w skonsolidowanym zespole. Shadow, niesiony sukcesem swojego LP ?Introducing?, opuścił Lavelle?a, by zająć się solową karierą. Dużo wcześniej, po kilku pierwszych singlach, na skutek muzycznych rozbieżności grupę porzucił Goldsworthy, przenosząc się do USA. James, dźwigając ciężar aspiracji, samotnie pozostał na placu boju. Nie miał z kim obronić utworów na koncertowym tournee, trudno było znaleźć zastępców z odpowiednią erudycją. Wspomina, że w tamtych czasach dotarcie do dobrego songwritera i wokalisty graniczyło z cudem: ?Do Mo?Wax nie przychodziły żadne dema od piosenkarzy. Teraz za sprawą MySpace nowe nagranie UNKLE prawdopodobnie powstałoby bardzo łatwo. Rozwój Internetu przyniósł nieograniczony dostęp do zasobów muzyki i ludzi, którzy próbują ją tworzyć. To jest zaleta, ale zwykle są to produkcje lo-fi, stojące w opozycji do etosu zespołu starannie pracującego nad jakością?. Mimo miażdżącej krytyki w momencie publikacji, ?Psyence Fiction? do dzisiaj brzmi wyśmienicie. Co więcej ? łącznie sprzedano aż 400 tys. egzemplarzy tej płyty.</p>
<p>Odsłona druga: ?Never Never Land? (2003)<br />
Po tym, jak upadła koncepcja supergrupy, Lavelle ze zdwojoną energią powrócił do didżejowania, ponownie przyjmując rezydenturę w Fabric: ?Didżejing to podstawa wszystkich moich działań, nadaje sens ich istnieniu, a kultura klubowa jest obszarem, z którym jestem związany najściślej i który ? poprzez natychmiastową reakcję publiczności na odgrywaną muzykę ? sprawia mi największą radość. Podczas setu nie ma czasu na opieprzanie się. Kiedy prowadzisz wytwórnię, w której działa management, dział prawny, publikacji, produkcji etc., czas promocji przedsięwzięcia i zdobywania odbiorców wydłuża się w nieskończoność. Relacje handlowe są skomplikowane i nie do końca przewidywalne, dlatego najlepiej czuję się teraz na imprezie za deckami? ? mówił w wywiadzie na początku nowego stulecia. ? ?W Fabric spotykają się ludzie z mojego pokolenia, odbierający na podobnych falach. Tam swój początek miało wiele przyjacielskich projektów?. Faktem jest, że James nigdy łatwo się nie poddawał. Odnowił znajomość z Ianem Brownem (The Stone Roses) i Richardem File?em ? pełnym inwencji breakbeatowym didżejem i producentem z Brighton, który komponował piosenki na gitarze akustycznej, szybko też nauczył się programowania i dopracował charakterystyczny głos. W 2000 roku Lavelle wynajął z File?em mieszkanie w sercu Londynu, w którym zainstalowali studio. James leczył zranione ego i niemrawo podnosił UNKLE do nowego życia. Jako spółka Unkle Sounds przemiksowali stare nagrania grupy do elektronicznych wersji dla prezentacji w klubach, nagrali ścieżkę dźwiękową do gangsterskiego filmu ?Sexy Beast? i wydali kilka zmiksowanych kompilacji. Powoli powstawały szkice do kolejnego pełnego albumu. ?Czuliśmy się jak dwaj oddani sprawie przyjaciele stawiający opór parszywemu światu. Krzyczeliśmy: pieprzyć to! Zrealizujemy wszystko, co tylko sobie wymyślimy!?. Muzyczny gang zaczął zbierać się ponownie za sprawą producenta poznanego na jednym z przyjęć w londyńskim City. Antony Genn sprowadził do studia Jarvisa Cockera (Pulp), wokalistę i gitarzystę Queens Of The Stone Age Josha Homme?a, Gary?ego ?Mani? Mounfielda (The Stone Roses, Primal Scream), Briana Eno i Shawna Lee. Ze starej paczki pozostali najwierniejsi z wiernych: File, 3D (Massive Attack) i Ian Brown (The Stone Roses). Klip do singlowego ?Eye For An Eye? wymyślony i przygotowany przez Jamesa i 3D wraz z ekipą ze studia animacji komputerowej Shynola zdobył McLaren Award na festiwalu nowej brytyjskiej animacji, początkując serię specjalnych wizualizacji 4DJ i przywracając na nowo wiarę Lavelle?a w konstruktywne działania multikolektywu.<br />
Specyficzna poetyka ?Never Never Land? odzwierciedlała emocjonalne tarcia, podkreślała głębię osobowości Lavelle?a i File?a przechodzących przemianę, odbijających się od dna ku czasom nowych przyjaźni. Jak zwykle introwertyczna, tym razem bardzo noir-elektroniczna, zorientowana tanecznie, obfita w zaskakujące sample. Była wręcz sensualnie kinematograficzna, bogata w zmiany nastrojów ? jak precyzyjnie wyreżyserowana filmowa podróż z wyraźnie zaznaczonym początkiem i końcem, bolesnym przejściem pewnego stopnia życiowej drogi.</p>
<p>Odsłona trzecia: ?War Stories? (2007)<br />
Do promocji ?Never Never Land? James i Richard po raz pierwszy mogli przygotować profesjonalne tournee. Chociaż realnych muzyków zastąpiły ścieżki zapisane na dyskach komputerów, występy efektownie łączyły technikę cyfrową z regularnym didżejskim setem i pokazem wizualizacji. Rok 2004 spędzili na objeżdżaniu świata ze szczegółowo dopracowanymi pokazami, obliczonymi na komercyjny sukces. Trafili też do Polski ? swój show zagrali w warszawskim kinoklubie Skarpa. Następnie zaszyli się w pustynnym studiu Joshua Tree pod Los Angeles, należącym do nadwornego producenta rockowych purystów z Queens Of The Stone Age ? Chrisa Gossa. To on miał decydujący głos przy doborze nowej paczki Lavelle?a. Brzmienie wykreowali: Josh Homme, Gavin Clark (Clayhill), członkowie zespołów The Duke Spirit i Autolux, Ian Astbury (wokalista The Cult) oraz nieodstępni przyjaciele ? 3D i File, który tym razem przyjął jedynie posadę wokalisty obok debiutującego w tej roli Jamesa.<br />
Rok 2007 Lavelle przywitał z ukończonym w Londynie materiałem na trzeci album UNKLE. Jego artystyczne wypowiedzi z płyty na płytę stają się coraz bardziej dramatyczne i metaforyczne. W erze bezpardonowych wojen zataczają koło nad skomplikowanym światem mrocznych przeżyć i przemyśleń, psychicznych potyczek na rozległej palecie ludzkich charakterów, wewnętrznej walki ze sobą i przeciwko innym ludziom. Muzycznie płyta najbardziej ze wszystkich przystaje do głównego nurtu odradzającej się rockowej popkultury, jest wyjątkowo subtelnie wysmakowana, ale przepełniona niepokojącymi melodiami i emocjami oraz ostrymi gitarowymi riffami, tworzącymi niemal apokaliptyczną atmosferę.<br />
Intrygujący w tym wszystkim wydaje się fakt, że w życiu prywatnym James jest szczęśliwym facetem po trzydziestce, ojcem, który szuka statecznego miejsca dla swojej rodziny. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie gonił za kolejnymi wyzwaniami. Dlatego w Londynie otworzył nowy label Surrender All, skupiający pod swoimi skrzydłami biuro, rozbudowane studio nagraniowe i markę odzieży dostępnej w Anglii i Singapurze, gdzie powstają wzory projektowanych ubrań. Marzy o ruchomej galerii, która co tydzień odwiedzałaby kolejne światowe metropolie. Przy tej okazji osobiście serwowałby muzykę z płyt, a wystawy sztuki łączył ze sprzedażą odzieży marki Surrender.<br />
Jego aktualne przesłanie brzmi: ?Poddaj się życiu, nie walcz z nim, poddaj mu wszystko.? SURRENDER ALL!</p>
<p>TEKST: Tomasz Sosnowski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/poddaj-sie-zyciu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gość od disco</title>
		<link>http://laif.pl/gosc-od-disco/</link>
		<comments>http://laif.pl/gosc-od-disco/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 21:00:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Disco]]></category>
		<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Arctic Monkeys]]></category>
		<category><![CDATA[Calvin Harris]]></category>
		<category><![CDATA[Kylie Minogue]]></category>
		<category><![CDATA[Lily Allen]]></category>
		<category><![CDATA[Mice]]></category>
		<category><![CDATA[Scissors Sisters]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4681</guid>
		<description><![CDATA[Chociaż ma dopiero 23 lata, bezczelnie twierdzi, że właśnie wymyślił disco. Ale tylko z takim tupetem ? i oczywiście odrobiną talentu ? można dzisiaj podbić Wyspy. Ta sztuka właśnie mu się udała. Przed państwem Calvin Harris!
Jedni już mają mu za złe, że zachowuje się jak zwykły bufon, że media przereklamowały jego umiejętności. Inni zachwycają się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/harris1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4678" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="harris1" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/harris1.jpg" alt="harris1" width="500" height="530" /></a>Chociaż ma dopiero 23 lata, bezczelnie twierdzi, że właśnie wymyślił disco. Ale tylko z takim tupetem ? i oczywiście odrobiną talentu ? można dzisiaj podbić Wyspy. Ta sztuka właśnie mu się udała. Przed państwem <a href="http://laif.pl/calvin-harris-ready-for-the-weekend-laif-wrzesien-09/">Calvin Harris</a>!</p>
<p>Jedni już mają mu za złe, że zachowuje się jak zwykły bufon, że media przereklamowały jego umiejętności. Inni zachwycają się jego dobrymi manierami, poczuciem humoru i chwytliwymi piosenkami. To może oznaczać tylko tyle, że serwis MySpace dostarczył brytyjskiej prasie kolejnego bohatera. Jest zadziorny jak Lily Allen i przebojowy jak Arctic Monkeys.</p>
<p>Najlepszy rocznik<br />
Co można pomyśleć o nieznanym chłopaku z małego szkockiego miasteczka, który w każdym wywiadzie przechwala się, że wyprodukował dwie piosenki na najnowszą płytę Kylie Minogue? Całe to promowanie siebie przez pryzmat współpracy z jedną z pierwszych dam popu od początku wydawało się bardzo podejrzane. Jednak jego zeznania trzymają się kupy. ?Jamie Nelson, który pracuje dla Kylie, usłyszał moje utwory w Internecie i najpierw zaproponował mi zrobienie remiksu dla All Saints ? tłumaczy Harris. ? Potem stwierdził, że bardzo mu się podobała moja robota i spytał, czy nie mam ochoty nagrać czegoś z Kylie. Nim się zorientowałem, byłem z nią w studiu i pisałem dla niej piosenki?. I tak z dnia na dzień rozpoczęła się jego wielka przygoda z show-biznesem.</p>
<p>O utworze, który dla niej napisał, mówi: ?O tak, ma wszystkie elementy gejowskiego klasyka. Cukierkowa popowa melodia. Ale, do cholery, muzyka musi też być bezwstydna, obrzydliwa i zepsuta. Tylko to mam na myśli ? absolutne zepsucie?. O ile współpraca z Kylie była zwykłym zbiegiem okoliczność, przyczyniła się na pewno do wykreowania wizerunku chłopaka urodzonego w kiczowatych latach 80., a konkretnie w roku 1984. Jego pierwszy duży hit ?Acceptable In The 80s? był hołdem dla wszystkich rówieśników, którzy ? tak jak on ? wychowali się na tamtych synthpopowych przebojach. Zwrotka szła tak:<br />
Kocham cię, jeśli urodziłeś się w latach 80.<br />
Wyściskam cię, jeśli urodziłeś się w latach 80.<br />
Zrobię dla ciebie wszystko,<br />
Jeśli urodziłeś się w latach 80.<br />
Dziś właśnie na tym wizerunku słodkiego chłopaka, który gra dobry pop, udało mu się wypłynąć ? tak jak wcześniej Mice czy Scissors Sisters.<br />
<a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/harris2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4679" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="harris2" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/harris2.jpg" alt="harris2" width="500" height="498" /></a><br />
Kariera z komputera<br />
W tym mocnym wejściu płytą ?I Created Disco? czuć ducha ?Destroy Rock?n?Roll? Mylo oraz duże wpływy LCD Soundsystem oraz innych produkcji duetu DFA. Jego muzyczne zainteresowania sięga jeszcze połowy lat 90. Wtedy dostał od brata komputer Amiga, na którym chciał tworzyć prosty rave. Niestety, czas tej muzyki dawno się skończył, więc pierwsze podejście do kariery mu nie wyszło. Potem pojechał do Londynu, gdzie nagrał jeden utwór z Ayah na składankę The Unabombers? ?Electric Soul 2?. I znów porażka: nie znalazł pracy i musiał wracać do Szkocji. Jak sam przyznaje, jego rodzinne Dumfries to straszna dziura, przez którą przechodzi tylko jedna ulica, a wzdłuż niej ciągnie się kilka pubów i sklepów. Zatrudnił się więc w sieci Marks &amp; Spencer i zaczął wykładać na półki towar. W swojej sypialni ? którą nazwał Calvinharrisbeats Studio ? robił kolejne utwory i wysyłał je do różnych wytwórni, nikt jednak nie był nimi zainteresowany. Dopiero kiedy zespół kolegi założył własny profil na MySpace, postanowił spróbować tego samego. ?Założyliśmy się, który z nas pierwszy będzie miał tysiąc przyjaciół ? wspomina Harris. ? To był chyba najbardziej żałosny pojedynek, w jakim brałem udział. Do tego wygrał mój kolega&#8230; Ale to ja zdobyłem kontrakt płytowy!? ? triumfuje.</p>
<p>Dziś śmieje się z gwiazd popu, które na MySpace wykorzystują dzieciaki do organizowania promocji internetowej, rozsyłania maili i informacji na strony innych artystów. Mimo kontraktu z Sony BMG Harris nie oddał nikomu hasła do swojego profilu. Podobnie jak Lily Allen sam dba o swoje sprawy i pisze to, na co ma ochotę. Kiedy zrobił zamówiony remix dla All Saints, wrzucił taki komentarz: ?To oficjalny remix, a nie żaden pierzony, gówniany mash-up. Możecie nawet znaleźć ten utwór na ich płycie. Niestety, zawiera ona również oryginalną wersję ?Rock Steady?. Ale można tej przykrości uniknąć, wciskając klawisz skip w odtwarzaczu?. Oczywiście specjaliści od PR mają swoje pomysły na akcje promocyjne. ?Oni ciągle chcą wysłać jakieś newslettery i robić na stronie gry. Ale ja im mówię, że to beznadzieje, żeby sobie darowali?. Dzięki temu wciąż ma duży szacunek wśród fanów ślęczących w Internecie, którzy regularnie wysyłają do niego wiadomości.</p>
<p>Niemodny maminsynek<br />
Wbrew pozorom zachowania Calvina dalekie są od gwiazdorskich. Otwarcie przyznaje, że nie jest modnym gościem i zakłada to, co akurat wpadnie mu w ręce. Najczęściej są to zielono-czerwone trampki i kolorowe bluzy sportowe. Nie wstydzi się też swojej dawnej pracy, a nawet mówi o niej z lekkim sentymentem. ?Miałem właśnie dostać awans na kierownika działu warzywa i owoce ? wspomina. ? Pojechałem na konferencję kierowników wszystkich szkockich sklepów i smakowałem pysznego mango. Pomyślałem sobie, że nie jest tak źle. Wtedy pojawił się na sali mój przyszły wydawca i musiałem wyjść. Moja szefowa była na mnie bardzo zła i krzyczała: Gdzie ja teraz znajdę nowego człowieka od owoców i warzyw?!?. Po podpisaniu kontraktu od razu został rzucony na głębokie wody ? miał zagrać jako support jednej z czołowych gwiazd muzyki tanecznej, Faithless. Nie robił z tego jednak wielkiego halo, zażyczył sobie tylko, żeby na jego występ salę przyozdobić tak, jakby to był kluby disco. Później w wywiadzie przyznał: ?Założyłem się z moją mamą, że jeśli w Nottingham powiem Hello, Wembley!, to będzie musiała codziennie piec mi moje ulubione ciasto, a potem dostarczyć je kurierem, gdziekolwiek będę?.<br />
<a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/harris3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4680" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="harris3" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/harris3.jpg" alt="harris3" width="500" height="588" /></a><br />
Młody Szkot bez krępacji przyznaje, że lubi jedzenie, które robi mu mama ? najbardziej mięso, warzywa i sosy. Domowych obiadków i snu najbardziej brakuje mu podczas męczących tras koncertowych. Kiedy pojechał razem z Groove Armadą grać na kilku wielkich imprezach w Anglii, zamiast szaleć razem z nimi po występach, zmęczony kładł się spać. ?Pewnie musieli pomyśleć, że jestem najnudniejszym gościem na świecie ? wspomina. ? Ale ja naprawdę nie jestem zwierzęciem imprezowym?. Podobnie kiedy zrobiło się głośno o jego współpracy z Kylie, która właśnie zerwała ze swoim narzeczonym, brukowce sugerowały, że jest jej nowym kochankiem. Nic z tego. Były tylko spokojne rozmowy przy herbatce i ciasteczkach. Kylie miała jedną specyficzną prośbę: żeby dotknął jej włosów. ?Były miękkie jak owieczka? ? śmieje się.</p>
<p>Spoufalanie się z gwiazdami<br />
Nie tylko media i ludzie z wytwórni chcieli zagłaskać Harrisa. Prędko zyskał sympatię wielu popularnych muzyków i zaczął czuć się w ich towarzystwie bardzo swobodnie. Na dużą imprezę organizowaną przez BBC Radio 1 zabrał śmieszne okulary, w których pojawia się na okładce płyty ?I Created Disco?. Prosił napotkanych muzyków o to, żeby je przymierzyli i powiedzieli, co przez nie widzą. Ich reakcje filmował kamerą, a potem zamieścił filmik w Internecie. Okazało się, że wiele brytyjskich gwiazdy ma duże poczucie humoru i wykazuje się nie lada błyskotliwością. Mika widział smoki, słonia z dwiema trąbami i nagiego faceta, a Pete Tong podsumował po prostu, że musi w nich wyglądać jak Calvin Harris.<br />
Jednak Szkot przekonał się też, że nie wszyscy są tacy fajni i otwarci. Najgorsze przejścia były z Roisin Murphy. Miał przygotować dwa podkłady na jej drugi solowy album. Jak się okazało, byłej wokalistce Moloko nie przypadły one do gustu, artystka nie chciała rozmawiać z Harrisem, a jej prawnicy zadbali o to, by Szkot nie wydał tego na własną rękę. ?Roisin jest zupełną idiotką. To były naprawdę dobre piosenki, mistrzostwo popu ? wspomina Calvin. ? Przez nią straciłem kawał dobrej muzyki i kasę na prawników?. W komentarzach na temat brytyjskiej sceny nie szczędził również krytycznych uwag znanym zespołom rockowym. ?Wiele z nich uważa, że swoją muzyką zmienią świat. Ale w rzeczywistości mogą co najwyżej zanudzić nas na śmierć ? komentował. ? Tacy na przykład Bloc Party, oni są do niczego. Robią muzykę, jakby byli jakimś marudami. Po co w ogóle tworzyć coś takiego, kiedy nie potrafi się nawet napisać jednej dobrej radiowej piosenki?? ? ironizuje.</p>
<p>Dla wszystkich dziewczyn<br />
Trudno powiedzieć, czy Calvinowi przypadkiem nie zaczyna powoli przewracać się w głowie. W każdym razie jego podejście do muzyki zawsze było oryginalne. Oto recepta młodziana na przebój: ?Większość moich piosenek nic nie znaczy, tak jak wszystkie przeboje ? wyznaje z rozbrajającą szczerością. ? Nie mam żadnych agonalnych doświadczeń związanych z pisaniem tekstów. Zawsze zaczynam od listy dobrych tytułów, a potem siadam do pisania słów poskładanych z chwytliwych zdań?. Często rodzą się jednak z tego różne nieporozumienia. Podobno jego przebój ?Acceptable In The 80s? został zinterpretowany jako głos przeciwko wykorzystywaniu środków chemicznych w testach na zwierzętach, bo w teledysku pojawiają się dziwne zwierzęta, które tańczą wokół ludzi. Dlatego w przypadku singla ?The Girls? nie pozostawia żadnych wątpliwości: ?Lubię czarne dziewczyny, lubię białe dziewczyny, lubię Azjatki, lubię Hiszpanki, lubię Włoszki, lubię Francuzki, lubię Skandynawki&#8230;?. Calvin budzi coraz większą sympatię wśród kobiet. Niedawno spotkanie z nim wspominała Kelis. ?Widzieliśmy się w Londynie i było naprawdę cudownie, on jest bardzo słodki. Zamierzamy nawet coś razem zrobić, jestem jego wielką fanką. Jest bardzo twórczy i ekscytujący. Już wiem, dlaczego Kylie chciał z nim pracować i dlaczego tyle się o nim teraz mówi? ? opowiada zachwycona Kelis. Póki co wraz z premierą jego nowego singla ?Merrymaking At My Place? w całym kraju w połowie sierpnia mają się odbyć imprezy w domach jego fanów. Na najlepszej z nich zagra sam Harris, a zwycięzca dostanie również nagrodę ? 1500 funtów. ?Dawno nie byłem na dobrej domówce. Chciałem w ten sposób ożywić ducha domowych imprez ? tłumaczy. ? Fajnie będzie zagrać na imprezie kilka piosenek, ale jeszcze lepiej zjeść trochę chipsów, a potem zasnąć na kanapie. Tego najbardziej nie mogę się doczekać?. Czy w ten sposób uda się Calvinowi poderwać do zabawy całe Wyspy? Cóż, na pewno nie będzie to kwestia jednej piosenki lub kilku imprez, ale tego, żeby Harris dojrzał i pokazał, co naprawdę ma do powiedzenia.</p>
<p>TEKST: Jacek Skolimowski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/gosc-od-disco/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PASJA JEST NAJWAŻNIEJSZA</title>
		<link>http://laif.pl/pasja-jest-najwazniejsza/</link>
		<comments>http://laif.pl/pasja-jest-najwazniejsza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 20:58:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Fabric]]></category>
		<category><![CDATA[Geoff Muncey]]></category>
		<category><![CDATA[Keith Reilly]]></category>
		<category><![CDATA[rave]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4844</guid>
		<description><![CDATA[
Fabric to nie tylko miejsce, przez które w każdy weekend przewijają się setki imprezowiczów. To też renomowana wytwórnia, pod skrzydłami której od lat nagrywają  najlepsi didżeje na świecie. O czynnikach, jakie złożyły się potężny sukces londyńskiego giganta, pisze Maciek Szwarc.

?Od otwarcia klubu niemal codziennie najróżniejsze labele i organizacje atakowały nas propozycjami wspólnego wydawania płyt. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/carlcraig.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4842" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="carlcraig" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/carlcraig.jpg" alt="carlcraig" width="500" height="333" /></a><a href="http://laif.pl/fabric-51-autorstwa-dj-t/">Fabric</a> to nie tylko miejsce, przez które w każdy weekend przewijają się setki imprezowiczów. To też renomowana wytwórnia, pod skrzydłami której od lat nagrywają  najlepsi didżeje na świecie. O czynnikach, jakie złożyły się potężny sukces londyńskiego giganta, pisze Maciek Szwarc.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">?Od otwarcia klubu niemal codziennie najróżniejsze labele i organizacje atakowały nas propozycjami wspólnego wydawania płyt. Co chwilę słyszeliśmy namowy i pytania typu: kiedy to zrobimy?, czemu nie chcecie tego wydać?, działajmy wreszcie!. Grzecznie tłumaczyliśmy, że brakuje nam czasu, bo przede wszystkim staramy się robić dobre imprezy. Gdy natężenie tych ofert sięgnęło zenitu, obudziła się moja odwieczna cecha, by postępować dokładnie odwrotnie niż się ode mnie oczekuje. Być może niezbyt rozważnie, ale pomyślałem wtedy: Okej! Chcecie płytę? No to macie! Nową płytę co miesiąc!? ? opowiada właściciel Fabric, Keith Reilly.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Nikt wcześniej ? żaden klub ani label ? nie działał jeszcze w podobny sposób w temacie mix-albumów. Dwanaście płyt rocznie, osiemdziesiąt w trakcie niecałych siedmiu lat! Każda kolejna firmowana przez innego, uznanego artystę. Chyba żadna niezależna wytwórnia na świecie nie może się poszczycić zbliżoną liczbą didżejów w swoim katalogu. W dodatku całe przedsięwzięcie opiera się na przesłankach idealistycznych. Reilly tak mówi o swoich motywacjach: ?Chcieliśmy, by te płyty spadały jak grad z nieba. By zaskoczyły wszystkich. By zasypały muzycznych filistrów, dla których liczą się tylko cyferki i zyski. Zależało mi, by ilość wydawnictw i ich cena odzwierciedlały to, jak sam je postrzegam ? jako licencjonowane kasety rave?owe. Dlatego na naszej stronie internetowej sprzedajemy je po 6 funtów?.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Ujmując rzecz precyzyjnie, za 6 funtów na stronie Fabric nie kupuje się kompilacji, lecz miesięczne członkostwo w klubie, a płyta jest jednym z jego elementów. Z jednej strony, zapewnia to Fabric setki zarejestrowanych klubowiczów, z drugiej ? gwarantuje sensowną sprzedaż wydawnictw.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/carlcraig1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4843" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="carlcraig1" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/carlcraig1.jpg" alt="carlcraig1" width="500" height="750" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Ale to nie jedyny nowatorski pomysł z dziedziny marketingu. Płyty ukazują się w estetycznych metalowych boksach z wytłoczonym nazwiskiem didżeja oraz tytułem. Fani z zacięciem gadżeciarsko-kolekcjonerskim mogą na ich widok czuć pożądanie. Na najpopularniejszym londyńskim bazarze w Camden Town, pośród setek straganów z ciuchami, wyróżnia się jedyny muzyczny ? poświęcony płytom i imprezom Fabric. W samym klubie stoi zaś automat na wzór tych z batonikami czy napojami, tyle że ten wygląda trochę jak szafa grająca i sprzedaje cedeki. Pytany o nietypowe formy sprzedaży, Geoff Muncey, szef labela Fabric, mówi: ?Didżejom podoba się, że ludzie mogą od razu, tuż po secie, kupić ich miksa. Ale muszę przyznać, że o ile ta maszyna była naszym pomysłem, to stoisko na Camden już nie. Zorganizował je chłopak, który jest megafanem Fabric. Prowadzi swój mały biznes, a przy okazji bardzo nam pomaga?.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Sukces składaków Fabric bierze się z połączenia kilku ważnych elementów. Fundamentem jest niewątpliwie doskonały klub ? zawsze na czasie, z ręką na pulsie muzycznych nowinek. Klub, który z zalewu nowej muzy potrafi wybrać muzę dobrą, nie schlebiając gustom popowym. Drugi element to klasa didżejów. W serii ?Fabric?, która koncentruje się na rytmach regularnych (4/4) i zdecydowanie elektronicznych, swoje sety z ambitnym techno, house?em i najróżniejszymi krzyżówkami tych stylów zaprezentowali już m.in.: Carl Craig, Stacey Pullen, Luke Slater, Steve Bug, Slam, Swayzak i Matthew Dear. Cykl ?FabricLive? obejmuje szersze rejony ? od electro, przez breakbeat, drum?n?bass, dubstep, hip hop, funk, nu jazz, aż po disco i wycieczki w stronę synth-popu czy rocka. <span lang="en-US">Pod krążkami podpisali się m.in. Plump DJs, The Glimmers, High Contrast, Bugz In the Attic, Scratch Perverts, Adam Freeland i DJ Hype. </span>Nie dziwi więc zbytnio, że na pytanie o obecny ?numer 1? na liście wymarzonych didżejów, Geoff Muncay odpowiada: ?Moje marzenie już się spełniło.?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Trzecim klockiem układanki jest dobór kawałków. ?Każdy didżej w stu procentach decyduje, co chce zawrzeć w swoim miksie. To niezmiernie ważne ? podkreśla Goeff. ? Nikogo nie ograniczamy, nie mówimy, co i jak ma zagrać. Każdy realizuje własną koncepcję i jest za nią odpowiedzialny?. Na przykładzie kilku pozycji wyraźnie widać, że Muncay nie koloryzuje. Choćby w przypadku wyszperanych rarytasów z kompilacji Jamesa Murphy?ego i Pata Mahoney z LCD Soundsystem, ze względu na publishing wiele wytwórni w ogóle odmówiłoby wzięcia na siebie odpowiedzialności. Albo weźmy miks DJ-a Spinbada: zestaw klasyków tej miary to dziś rzadkość z powodów finansowych. A z kolei daną swobodę najpełniej wykorzystał niedawno Ricardo Villalobos. Pod szyldem Fabric wydał po prostu autorski, zmiksowany album z 15 premierowymi nagraniami.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Do trójkąta klub-didżej-utwory dodać trzeba wspomniane wcześniej pomysły marketingowe, ale i to nie wyczerpuje ?fabrycznej? listy składników sukcesu. ?Pasja! Nie zapominajmy o pasji! ? Muncay wyraźnie się ożywia. ? Ona jest najważniejsza. Naszym najwyższym priorytetem jest muzyczna zawartość każdej płyty, jak najlepszy miks. Seria jest całkowicie niezależna. Reprezentuje walory klubu. Stara się uchwycić jego ducha. Daje pojęcie, co i jak się tu gra. Kryterium wyboru didżeja tworzącego kompilację nie jest nigdy potencjał sprzedażowy, popularność artysty czy notowania jego kawałków. Nie bierzemy udziału w grze liczb i zer. Nie oceniamy i nie porównujemy wyników sprzedaży kolejnych płyt?. Dosyć unikatowe podejście w biznesie. Ale skuteczne. I co najważniejsze dla nas ? gwarantujące dobrą muzykę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/pasja-jest-najwazniejsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skazana na sukces</title>
		<link>http://laif.pl/skazana-na-sukces/</link>
		<comments>http://laif.pl/skazana-na-sukces/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 20:57:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Experimental]]></category>
		<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Informer]]></category>
		<category><![CDATA[Pop]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[Moloko]]></category>
		<category><![CDATA[Murphy]]></category>
		<category><![CDATA[Overpowered]]></category>
		<category><![CDATA[Sing It Back]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4771</guid>
		<description><![CDATA[Nieprzewidywalna, kolorowa wariatka, dla której rozpisano rolę ekstrawaganckiej popowej księżniczki. Choć do branży muzycznej trafiła przypadkiem, to nie przypadek, że dziś jest jedną z najbardziej charyzmatycznych, wyrazistych wokalistek. Roisin Murphy, parkietowa diwa w wersji retro, tytułem drugiego solowego albumu przewrotnie sygnalizuje obezwładnienie. Nic bardziej mylnego.

?Overpowered? to pierwszy w pełni samodzielny album Murphy. Otoczyła się znakomitymi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm;"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/edp2932-012-MF.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4772" title="edp2932-012-MF" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/edp2932-012-MF.jpg" alt="edp2932-012-MF" width="500" height="404" /></a>Nieprzewidywalna, kolorowa wariatka, dla której rozpisano rolę ekstrawaganckiej popowej księżniczki. Choć do branży muzycznej trafiła przypadkiem, to nie przypadek, że dziś jest jedną z najbardziej charyzmatycznych, wyrazistych wokalistek. Roisin Murphy, parkietowa diwa w wersji retro, tytułem drugiego solowego albumu przewrotnie sygnalizuje obezwładnienie. Nic bardziej mylnego.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">?Overpowered? to pierwszy w pełni samodzielny album Murphy. Otoczyła się znakomitymi współpracownikami, ale ? w odróżnieniu od nagrywanego trochę po omacku debiutu ? to ona narzuciła ideę, której nowa płyta ma rzekomo hołdować. ?Zawsze starałam się być elastyczna. Sporo we mnie jakiejś wrodzonej nudy, jej konsekwencją jest eksperyment. Prawie zawsze się nudzę, więc znajduję sobie wyzwania. Tym razem takim wyzwaniem była praca z nowymi ludźmi oraz zachowanie naiwności przy całej wysoce zaawansowanej produkcji? ? mówi Roisin. Po prawdzie ? zawsze była tą, która krzyżuje nowoczesne z tradycyjnym. Festiwal sprzeczności: ?Potrafię tańczyć jak wróżka z bajki, by nagle potknąć się jak głupek?. Poważne kontra pokręcone, wymagające kontra komercyjne. I bynajmniej ta gra kontrastami nie miała i nie ma nic wspólnego z wyrachowanym zamykaniem błahostek w fałszywie niebłahych formach, przeciwnie ? chodzi o podtrzymywanie trudnej dziś do obrony tezy, że ambicja w rozrywce ma prawo bytu. Murphy dowiodła, że w masowym, błyszczącym popie jest miejsce na ekskluzywną, błyskotliwą awangardę.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Moja rodzina to kompletni szaleńcy</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Miała dwanaście lat, kiedy opuściła rodzinne Arklow, niewielką miejscowość na południu Irlandii, i zamieszkała w Manchesterze. Piętnaście ? kiedy rodzice postanowili wrócić, a ona ? zostać w Anglii. Symboliczna inauguracja niezależnego życia. ?Wynajmowałam pokój w domu pewnej staruszki. Byłam jedyną znaną mi nastolatką, mieszkającą samotnie. Moja rodzina to kompletni szaleńcy, ale to dzięki nim jestem tak silna? ? wspomina. Dwa lata później przeniosła się do Sheffield, kierowana słusznym planem rozpoczęcia artystycznej edukacji. Los chciał, że szybko wsiąkła w lokalną scenę klubową (była stałą bywalczynią kultowego Trash), a na jednej z imprez poznała Marka Brydona, znaną już wtedy postać muzyki tanecznej. Spełniona, romantyczna historia była jednocześnie spektakularnym wydarzeniem popkuturowym. Prywatne szczęście podkręciły sukcesy na listach przebojów.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Trochę jak w nudnym filmie zwieńczonym przewidywalnym happy endem: osiemnastolatka bez profesjonalnego przygotowania wokalnego i performerskich doświadczeń dostaje kontrakt płytowy, zdolnego, inspirującego partnera i prawie dekadę beztroskiej, niezmąconej choćby minimalnym showbizowym tąpnięciem kariery. Europa pokochała Moloko od razu, Ameryka przekonywała się powoli, bo tam byli nietrafnie i pobłażliwie klasyfikowani jako bonus do Bristol soundu i zabawowa wersja Portishead. Proste tropy ? duet pani-pan i oddanie muzyce elektronicznej. Cztery wspólne albumy przyniosły Murphy i Brydonowi szacunek krytyki, fanów i kilka złotych hitów, z których ten przełomowy (remiks nagrania był hymnem imprezującej Ibizy) i największy ?Sing It Back? znalazł się na ponad stu różnych kompilacjach ? i to pewnie najbardziej wymierny dowód niebywałej popularności zespołu, który za nic miał nachalne schlebianie masom. <a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/edp2932-005-MF.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4774" style="margin: 0px; border: 0px;" title="edp2932-005-MF" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/edp2932-005-MF.jpg" alt="edp2932-005-MF" width="500" height="401" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Ta dziwniejsza</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Koniec miłości był naturalnym końcem zespołu, choć kontrakt zobowiązywał do nagrania jeszcze jednej płyty. Murphy: ?Rozstaliśmy się, zrobiliśmy album, promowaliśmy go półtoraroczną trasą koncertową. Graliśmy na wielkich scenach, świetnie się bawiliśmy, żegnając się w dobrych okolicznościach. Ludzie zastanawiają się, jak to możliwe. Wiecie, nawet w małym busie nie trzeba każdego dnia siedzieć obok siebie?. Wbrew pozorom wokalistka mocno przeżyła rozpad związku. Wyprowadziła się z Sheffield, zamieszkała w Londynie. Z artystycznego odrętwienia wyciągnął ją Matthew Herbert, wizjoner współczesnej elektroniki. Herbert wyprodukował pierwsze autorskie wydawnictwo Murphy. Słynne są już historie ze studia, w których zakochany w koncepcji niekonwencjonalnych brzmień Herbert poleca Murphy wykorzystać w nagraniach przedmioty codziennego użytku ? od notesu po puszkę lakieru do włosów. Fascynacja unikalnym, oryginalnym dźwiękiem, która napędza wszelkie twórcze aktywności Herberta idealnie zaspokoiła ówczesne, ambitne potrzeby Murphy. Jej popowe wyczucie z kolei utemperowało jego ekstremistyczne zapędy. Z tej harmonijnej symbiozy zrodziła się jedna z najbardziej zaskakujących, nieokiełznanych i kreatywnych gwiazd mainstreamowej piosenki.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">?W czasach Moloko wszystkim się wydawało, że to Mark był tym dziwniejszym. Po czym okazało się, że jednak ja? ? wspomina Roisin. Z zespołu wyniosła nie tylko etykietkę malowniczej ekscentryczki. Była twarzą i głosem Moloko, Brydon pozostawał w cieniu charakternej frontmenki, zwłaszcza w schyłkowym okresie działalności, kiedy notorycznie odmawiał udzielania wywiadów, więc wszelkie obowiązki promocyjne spadły na Murphy. Bilans: dziś on w zaciszu studia ponoć pracuje nad tajemniczym, wybitnie niszowym projektem, ona jest gwiazdą.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Ale gwiazdą w starym, szlachetnym stylu, zupełnie obcym bieżącym tabloidowym sławom. Murphy wiedzie sielskie życie na przedmieściach Londynu, otoczona sztuką ? zarówno tą w postaci gigantycznego zbioru książek i albumów fotografii, jak i tą w postaci narzeczonego Simona Henwooda (to informacja dla tych, których w historii Moloko zawsze interesował bardziej romans niż pop), artysty, którego zresztą poznała przy okazji pracy nad ?Ruby Blue?, bo to Henwood wykonał serię vintage?owych portretów, zdobiących booklet albumu. <a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/edp2932-008-MF.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4773" style="margin: 0px; border: 0px;" title="edp2932-008-MF" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/edp2932-008-MF.jpg" alt="edp2932-008-MF" width="500" height="399" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Żona modna</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Tandem Murphy-Brydon koniec końców okazał się nie najlepiej dobraną parą. Co innego Murphy i tekstylia. Od odzieżowej uwagi rozpoczęła się przecież jej kariera muzyczna. ?Podoba ci się mój ciasny sweterek? Zobacz, jak opina moje ciało? ? ta legendarna linijka miała połączyć parę, która zelektryzowała drugą połowę tanecznych lat 90. Murphy słynie ze swojego nietuzinkowego spojrzenia na kwestie modowe i słabości do luksusowych marek. Wyczucia stylu ponoć nauczyła się od handlującej antykami matki. Stąd już prosta droga do zostania ulubienicą niepokornej i piekielnie twórczej Vivienne Westwood, pierwszej krawcowej punkowej rewolty. Dwa lata temu Murphy brała udział w przygotowanym przez Westwood pokazie Fashion Rocks.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Zawsze była wrażliwa na wizualia. Co dziś procentuje spójnością towarzyszących płytom obrazków ? od okładki, przez sesje zdjęciowe, po teledyski. Pracę nad nową płytą od tej strony koordynował Scott King, były dyrektor artystyczny magazynu ?i-D?. Pierwszy teledysk wystylizowała sama, z jednej strony niezobowiązująco wzorując się na dyskretnie eleganckich latach 30. i 40. i Katherine Hepburn, ikonie tamtych czasów, z drugiej ? wykorzystując nietypowe, cybernetyczne stroje londyńskiego projektanta Garetha Pugha.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Naiwna, niewinna, niezbyt inteligentna</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Lista nazwisk zaangażowanych w ?Overpowered? jest długa. Tym razem Murphy zrezygnowała z usług jednego producenta i postawiła na zróżnicowanie, jakie gwarantuje kolektyw. I tylko doprecyzowany, czytelny pomysł na całość, mógł ją uratować przed niespójną, mozaikowatą magmą. Przez osiem miesięcy jeździła po świecie, nagrywając kolejne fragmenty płyty i przez tych osiem miesięcy udało jej się namówić na producencką współpracę między innymi członków Groove Armady czy Bugz In The Attic. W międzyczasie zmieniła wytwórnię ? nowa płyta powstała już pod skrzydłami EMI. Cel wyśrubowany: znów dyktować warunki w przedziale bezwstydnego, nonszalanckiego nowego disco. Jak sama zastrzega ? choć przeszła wiele, daleka jest od obarczania muzyki dojrzałą refleksją: ?Próbowałam być przy tej płycie tak naiwna i niewinna jak tylko to możliwe. Uwielbiam puls młodości w muzyce tanecznej. Muzyka taneczna nie musi zbyt inteligentna?. Niepotrzebna kokieteria?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">TEKST: Angelika Kucińska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/skazana-na-sukces/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszystko jest muzyką</title>
		<link>http://laif.pl/wszystko-jest-muzyka/</link>
		<comments>http://laif.pl/wszystko-jest-muzyka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 20:56:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Electro]]></category>
		<category><![CDATA[Experimental]]></category>
		<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Dubstep]]></category>
		<category><![CDATA[Horsepower]]></category>
		<category><![CDATA[The Bug]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4788</guid>
		<description><![CDATA[Anonimowa postać (podobno) z południowego Londynu. Ponoć tylko pięć osób wie, że zajmuje się muzyką. Teorie spiskowe próbujące rozszyfrować, kim jest autor jednego z najlepszych dubstepowych albumów 2007 roku, wciąż się mnożą. 
Najpopularniejsze z nich zostały obalone przez samego Buriala w wywiadzie udzielonym Martinowi Clarkowi alias Blackdown w marcu 2006 roku. Nie jest więc nasz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"><strong>Anonimowa postać (podobno) z południowego Londynu. Ponoć tylko pięć osób wie, że zajmuje się muzyką. Teorie spiskowe próbujące rozszyfrować, kim jest autor jednego z najlepszych dubstepowych albumów 2007 roku, wciąż się mnożą.</strong> <a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/iStock_000001047277Large.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4787" style="border: 0px none; margin: 0px;" title="Paved street" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/iStock_000001047277Large.jpg" alt="Paved street" width="500" height="667" /></a></p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Najpopularniejsze z nich zostały obalone przez samego <a href="http://www.myspace.com/burialuk"title="" >Burial</a>a w wywiadzie udzielonym Martinowi Clarkowi alias Blackdown w marcu 2006 roku. Nie jest więc nasz bohater innym wcieleniem Basic Channel, <a href="http://www.myspace.com/kode9"title="" >Kode9</a> ani The Bug. W tym samym wywiadzie wychwala pod niebiosa jednego z prekursorów mrocznego uk garage, czyli El-B, co w połączeniu z charakterystycznym brzmieniem Buriala zrodziło teorię, że jest on alter ego innej znanej postaci. Benny Ill z <a href="http://www.lastfm.pl/music/Horsepower+Productions"title="" >Horsepower</a> Productions, bo o nim mowa, założył kiedyś na Dubstepforum.com wątek, w którym pytał, jakie elementy w jego muzyce podobają się najbardziej i czego ludzie oczekują na nowych produkcjach (Benny nie wydał nowego materiału przez kilka ostatnich lat). O dziwo jakiś czas później pojawił się pierwszy album Buriala, zawierający wszystkie elementy, na które najczęściej zwracali uwagę aktywiści ze wspomnianego forum. Biorąc pod uwagę także brzmienie i charakterystyczny flow teoria ta wydaje się całkiem prawdopodobna. Co ciekawe, z wywiadów, których do tej pory udzielił Burial, bije fascynacja archaicznymi technikami produkcyjnymi&#8230; Wygląda to trochę jak typowe działania PR. Kimkolwiek jest Burial, jednego mu odmówić nie można ? to piekielnie zdolny producent, który ma charakterystyczny i niepowtarzalny styl.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">Co zatem oficjalnie wiadomo na jego temat i co sprawiło, że debiutancka płyta została okrzyknięta najlepszym elektronicznym albumem 2006 roku? Burial nie jest muzykiem w pełnym tego słowa znaczeniu. W zasadzie w ogóle nie jest muzykiem. Nie umie grać na żadnym instrumencie. Jest za to bardzo czujnym producentem. Twierdzi, że tym, co go najbardziej urzekło w muzyce El-B, był charakterystyczny, płynący garage?owy beat, którego nikomu nie udało się podrobić. On sam próbował tego dokonać. I nie do końca się powiodło. Znalazł natomiast inna drogę. Stwierdził, że kwintesencją tego, co chce uzyskać, jest brzmienie, w którym nie można jednoznacznie i wyraźnie oddzielać od siebie poszczególnych uderzeń perkusji. Perkusja musi płynąć razem z basem, a nie akcentować go. Jak najprościej osiągnąć taki efekt? Wypełnić luki pomiędzy uderzeniami. Brzmi prosto, trudniej z wykonaniem. Burial w tym celu posłużył się field recordingiem. Odkrył na nowo i zastosował w muzyce tanecznej, techniki które już w latach 60. i 70. stosowali tacy kompozytorzy jak choćby Francuz Luc Ferrari, który nagrywał utwory montując taśmy z nagrań dokonanych w terenie. Tak proste dźwięki, jak szum padającego deszczu, trzaskające w ognisku drwa czy odgłosy ulicy, odpowiednio wzmocnione, okazały się idealnym wypełnieniem burialowego rytmu. W wspomnianym na początku wywiadzie mówił tak: ?Mam nagrania deszczu i trzaskającego ognia tak ciężkie, że niejeden producent elektroniki może się schować ze wstydu?. Tak jest faktycznie. Szum tła w jego utworach pochodzi z otoczenia i nadaje jego muzyce wyraźnie ambientowy charakter. Ambientowy nie w rozumieniu gatunku muzycznego tylko właśnie osadzenia w rzeczywistości. Słuchając jego produkcji łatwo możemy sobie wyobrazić, że to co płynie z głośników tak na prawdę dochodzi do nas z imprezy dwa piętra niżej. Idąc przez miasto ze słuchawkami na uszach nieraz rozejrzymy się dookoła, próbując zlokalizować, z którego okna dochodzą dźwięki sączące się do naszych uszu. Burial jest dowodem na to, że muzyką jest każdy dźwięk. Trzeba być tylko odpowiednio czujnym, aby go znaleźć.</p>
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">
<p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm">TEKST: Paweł ?r33lc4sh? Hadrian</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/wszystko-jest-muzyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cyfrowe winyle</title>
		<link>http://laif.pl/cyfrowe-winyle/</link>
		<comments>http://laif.pl/cyfrowe-winyle/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 20:55:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Breakbeat]]></category>
		<category><![CDATA[Electro]]></category>
		<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Techno]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[dj]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4819</guid>
		<description><![CDATA[Winyl, symbol kultury klubowej, właśnie po cichutku odchodzi do lamusa. Ale ? uwaga ? gramofon zostaje na swoim miejscu. 
O śmierci płyty winylowej trąbi się przynajmniej od 20 lat. Najpierw winyl miało uśmiercić pojawienie się płyty kompaktowej. Okazało się jednak, że ta druga również obciążona jest wadami (np. słabsze brzmienie), ale przede wszystkim w żadnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong>Winyl, symbol kultury klubowej, właśnie po cichutku odchodzi do lamusa. Ale ? uwaga ? gramofon zostaje na swoim miejscu. </strong><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/sekta-by-boborowiec.ownlog.com_.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4817" style="margin: 0px; border: 0px;" title="sekta by boborowiec.ownlog.com" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/sekta-by-boborowiec.ownlog.com_.jpg" alt="sekta by boborowiec.ownlog.com" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">O śmierci płyty winylowej trąbi się przynajmniej od 20 lat. Najpierw winyl miało uśmiercić pojawienie się płyty <a href="http://www.kompakt.fm/"title="" >kompakt</a>owej. Okazało się jednak, że ta druga również obciążona jest wadami (np. słabsze brzmienie), ale przede wszystkim w żadnym wypadku nie nadaje się do klubów. Powód był prosty: w tamtym czasie didżeje nie mieli do dyspozycji kompaktów, które mogły zwalniać i przyspieszać nagrania. Kiedy te w końcu się pojawiły (druga połowa lat 90.), niemal w każdym wywiadzie mistrzów konsolety pytano, czy jest jeszcze sens miksowania z czarnych krążków. Odpowiedź była prosta: tak, bo w dalszym ciągu dotykaliśmy tego samego problemu ? wady nie przeważały nad zaletami. Kompakty stały się pewnym dodatkiem, który zabierało się razem z winylami, by zagrać z nich np. przedpremierowe nagrania, ale nie stanowiły realnej konkurencji dla winyli. Do czasu.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong>Wiek dziecięcy</strong></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Pierwsze symptomy tego, co teraz nazywamy digital djingiem, pojawiły się na początku milenium. Wtedy tryumfy na scenie elektronicznej święciło tzw. laptop techno, które ? zgodnie z nazwą ? powstawało i było grane głównie z przenośnych komputerów. Na rynek trafiły pierwsze odmiany software?u do miksowania tylko i wyłącznie za pomocą komputera ? wśród nich Native Instruments Traktor oraz Ableton Live. Pierwszy po prostu miksował beaty, drugi był ponadto zaawansowanym sequencerem, umożliwiającym tworzenie własnej muzyki. Traktor dużej popularności nie zdobył, natomiast Ableton do tej pory pozostaje jednym z najpopularniejszych programów muzycznych, tyle tylko, że zazwyczaj nie służy didżejce ? powszechnie uznawany jest za najlepszy sprzęt do występów na żywo, czyli prezentowania swojego autorskiego materiału. Dlaczego nie podbił serc ?tradycyjnych? didżejów? Powodów jest kilka. Granie z laptopa nie jest wizualnie efektowne (didżej stoi i gapi się w ekran), wiele osób mówi także o tym, że gdzieś umyka ?duch grania?. Ale przede wszystkim brakuje winyli, co ogranicza pokaźną ilość sztuczek, jakie wykonują turntabliści. Zasięg tego softu ograniczył się więc do społeczności związanej z muzyką stricte elektroniczną, co więcej ? jej niewielkiego odsetka.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Tymczasem niepostrzeżenie pojawił się Final Scratch 1.0. Pomysł był prosty ? połączyć zalety grania z gramofonów ze wszystkimi atutami laptopów. Inżynierowie firmy Stanton (znanej z produkcji sprzętu didżejskiego) postanowili użyć winyli do kontrolowania oprogramowania zainstalowanego w laptopie. Wbrew pozorom nie jest to takie skomplikowane. Mamy więc program zainstalowany na laptopie (dedykowana wersja wspomnianego Traktora), dwa specjalne winyle oraz małą skrzyneczkę, do której podłącza się wyjścia audio gramofonów, a ją samą ? do miksera. Laptop po prostu ?kładzie? plik muzyczny na płytę, która generuje timecode, czyli dźwięk o zmiennej częstotliwości. W ten sposób program wie dokładnie, w jakim miejscu na winylu znajduje się igła i symuluje zachowanie płyty. Granie wygląda więc tak samo, jak z prawdziwych płyt: tak samo się je miksuje i tak samo można nimi scratchować. Jednak Final Scratch 1.0 również świata nie podbił. Przyczyną były problemy wieku dziecięcego ? FS miał tendencje do robienia nieprzyjemnych żartów, takich jak zawieszanie się w środku seta, ponadto występowały duże problemy z latencją, tj. w opóźnieniach między tym, co robimy i co słyszymy. Do tego, jak każde pionierskie dzieło, nieco wyprzedził swój czas. Nie wiem, czy pamiętacie, ale kilka lat temu dopiero ukazywał się pierwszy iPod, a laptopy nie miały twardych dysków o pojemności kilkudziesięciu (kilkuset) gigabajtów&#8230; Słowem ? czas plików mp3 dopiero nadchodził.</p>
<p style="text-align: center; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/serato-jak-to-dziala.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4818" style="margin: 0px; border: 0px;" title="serato jak to dziala" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/serato-jak-to-dziala.jpg" alt="serato jak to dziala" width="500" height="518" /></a></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong>Tygrysy i smoki</strong></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Gdy więc jakieś dwa lata temu na rynku ukazywał główny rywal Final Scratch 1.0 ? Serato Scratch Live! ? nikt nie przypuszczał, że zapoczątkuje rewolucję. W związku z problemami, jakie stwarzał poprzednik, nikt nie traktował Serato w kategoriach rozwiązania dla profesjonalistów, raczej był on postrzegany jako gadżet. Do tego w zasadzie nie rozwijał pomysłów z FS. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, które w tym wypadku dopracowano do perfekcji. Serato jest bardzo stabilny, nigdy się nie zawiesza, latencja jest bajecznie niska, a odczucia, jakie daje płyta kontrolowana przez program, są zdecydowanie bardziej porównywalne do zachowania prawdziwego winyla (choć nie identyczne). Do tego estetyka i ergonomia (interfejs, skróty klawiszowe etc.) znacznie ewoluowały, w związku z czym obsługa jest prostsza i przyjemniejsza. Mówiąc krótko: wszystko działa tak, jak działać powinno, bez żadnych wpadek.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Chwilę później ukazał się też Final Scratch 2.0, który w podobnej skali eliminował wady swojego poprzednika. Oba systemy zaczęły zdobywać rynek w stylu przypominającym jednak bardziej przyczajenie tygrysa niż wejście smoka. Co chwilę okazywało się, że jakiś znany didżej używa jednego z nich i coraz częściej dawało się zauważyć laptopy postawione obok gramofonów. I to nawet nie w klubach, ale na hiphopowych koncertach. Jeśli dwa lata temu podczas występu Kanye Westa na gdyńskim Open?erze uważnie patrzyliście na scenę, z pewnością zauważyliście, że DJ A-Trak właśnie z takiego urządzenia korzysta. To pewnego rodzaju fenomen, ponieważ hiphopowa społeczność była do tej pory wobec nowinek technicznych skrajnie konserwatywna. Dziś wśród użytkowników sprzętu poza A-Trakiem można wymienić artystów praktycznie z każdej ?bajki? ? m.in. Mixmastera Mike, Vadima, Fooda, Heiko Lauxa, Kid Fresha, Sashę oraz wielu, wielu innych. Jeśli ktoś ma ochotę zgłębić temat, powinien odwiedzić witrynę <span style="color: #0000ff;"><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.scratchlive.net/djs">www.scratchlive.net/djs</a></span></span>, aczkolwiek to tylko lista użytkowników Serato&#8230;</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">A co z tą Polską? ? zapytacie. O ile na Zachodzie (a szczególnie w Stanach) systemy do digital djingu widzi się prawie wszędzie, u nas na razie mamy do czynienia raptem z kilkoma jego użytkownikami (wypowiedzi dwóch z nich ramkach obok tekstu). <a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/mentalcut.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4820" style="margin: 0px; border: 0px;" title="mentalcut" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/mentalcut.jpg" alt="mentalcut" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong>Plusy i minusy</strong></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Co więc skłania do zakupu sprzętu? Weźmy dwóch didżejów: doświadczonego i debiutanta.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Opcja pierwsza: nazywasz się np. DJ Premier (używa Final Scratch), grasz już prawie ćwierć wieku i masz dosyć wożenia na koncerty swoich winyli. Płyty gubią się, rysują, niszczą od scratchowania, od ich noszenia masz zadyszkę i garba. W związku z czym zgrywasz wszystkie swoje maleństwa na twardy dysk laptopa w dobrej jakości formacie wav i w trasę zabierasz tylko mały plecaczek. Do tego jeśli chcesz np. dorobić sobie skrecz z wokalem twojego MC, już nie musisz tłoczyć dubplate?a (pojedynczego egzemplarza winyla), tylko zgrywasz go na komputer, a potem hulaj dusza, piekła nie ma. Jeśli twoi znajomi wyślą ci mailem świeży remiks w formacie mp3, też jakoś przejdzie. Jednym słowem ? jeśli chodzi o granie zbyt wiele się zmienia, ale jest ci dużo wygodniej.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Opcja druga to już nieco poważniejszy problem ? tu de facto dochodzi do znacznej zmiany podejścia do didżejki jako takiej. Jesteś debiutantem, chcesz grać. Nie musisz już mozolnie zbierać kolekcji płytowej, spędzać wielu godzin w sklepie z płytami, jeździć do Berlina czy Londynu po nowości. Na gwiazdkę prosisz Mikołaja o Serato i po sprawie. Musisz jeszcze tylko odpalić komputer, przygotować zestaw kawałków i jeszcze przed Sylwestrem możesz zagrać pierwszą balangę. Poza tym będzie ci dużo łatwiej miksować, bo oba systemy wyświetlają na ekranie falę dźwiękową z granego utworu, co oznacza, że gdy kawałki idą równym tempem, doskonale to widać. Czyli na upartego nie musisz nawet słuchać muzyki (sic!), a umiejętności, które twoi starsi koledzy zdobywali przez lata, ty zyskujesz w przyspieszonym tempie.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">No i właśnie tutaj czas na minusy. Otóż cała tradycyjna kultura didżejska, która do tej pory obejmowała pogoń za winylami i niekończące się rozmowy w sklepach muzycznych, w takim przypadku zaczyna zanikać. Coś takiego jak ?kolekcja muzyczna? przestaje mieć rację bytu. To jednak nie koniec. Wbrew pozorom, w takiej sytuacji młodemu dyskdżokejowi wcale nie będzie łatwo wykształcić indywidualny styl, bo ma on dostęp do tych samych numerów, co ? dajmy na to ? jego didżejski idol. W ten sposób nie musi sięgać daleko: od ?fajności? dzieli go tylko kilka kliknięć. To oczywiście paradoks, ale by przekonać się o jego prawdziwości, wystarczy pobuszować trochę po witrynach MySpace lub modnych blogach muzycznych i zauważyć, jak bliźniaczo podobne potrafią być w tej chwili do siebie playlisty. Na koniec jeszcze jedno ? pliki mp3 niestety brzmią słabiej.</p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong>Śmierć winyla?</strong></p>
<p style="line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify">Prawdą jest oczywiście, że winyl jako taki nie umrze, ponieważ ma grono oddanych miłośników. Jednak jego zastosowanie w kulturze klubowej będzie coraz mniejsze, aż prawdopodobnie zaniknie zupełnie. Coraz częściej nawet jego najwięksi miłośnicy wolą zabierać w trasy kompakty, bądź przedstawione w tekście systemy, ponieważ&#8230; szkoda im płyt. Chciałbym jednak zwróć uwagę na to, że wyżej opisane zmiany nie dotyczą tylko sposobu grania w klubach, ale podejścia do muzyki jako takiej. Ich pojawienie się otwiera drzwi wielu osobom, które do tej pory nie mogły się zaangażować w granie z powodów finansowych bądź czasowych. Jakie będą tego efekty, czas pokaże. Ale możliwe, że w klubach cichaczem przebiega właśnie największa rewolucja od czasu pojawienia się dwóch gramofonów połączonych mikserem.</p>
<p style="text-align: center; line-height: 150%; margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/djatrak_a.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4824" style="margin: 0px; border: 0px;" title="djatrak_a" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/djatrak_a.jpg" alt="djatrak_a" /></a></strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Co wybrać?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Ogólnie rzecz biorąc Serato cieszy się wśród didżejów zdecydowanie większą estymą niż jego rywal, Final Scratch. Jednak zdaniem pism branżowych, między systemami nie ma aż takich różnic, a uprzedzeniom winne są defekty pierwszej wersji FS. Cenowo sprawa wygląda również podobnie: oba kosztują ok. 500 dolarów (www.turntablelab.com). Zresztą przy obecnym kursie tej waluty w Stanach najbardziej opłaca się kupować ? na Allegro zapłacimy już 25% więcej, a na djshop.pl prawie 2500 PLN. Niedawno ukazały się również dwa nowe systemy ? Virtual Vinyl Numarka oraz Traktor Scratch Native Instruments. Pierwszy potrafi również miksować pliki wideo za pomocą winyli (bajerka), a drugi ma być najlepszym dźwiękowo ze wszystkich urządzeń dostępnych na rynku. Można wziąć je pod rozwagę, szczególnie, że cenowo również wypadają podobnie. Istnieją też systemy miksowania działające tak, jak opisywany na początku tego tekstu Traktor. Hitem wśród nich są kontrolery USB, czyli zazwyczaj małe urządzenia przypominające zminiaturyzowane gramofony i mikser. Jeżeli jednak ktoś kiedyś widział didżeja miksującego za pomocą takiego wynalazku, to wie, dlaczego nie poświęciłem mu miejsca w tekście. Różnica jest taka jak między matchboxem i prawdziwym samochodem.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><span lang="en-US"><strong>D</strong></span><span lang="en-US"><strong>J Mental-Cut</strong></span></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" lang="en-US" align="justify"><strong>Serato czy Final Scratch?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Zdecydowanie Serato. Nie korzystałem jeszcze z najnowszej wersji Final Scratch, ale poprzednie nie były idealne, szczególnie w kwestii stabilności oprogramowania, a to jest podczas imprez najważniejsze. Twórcy Serato często wprowadzają aktualizacje, dbają o użytkowników i mają dobrze działające forum. Serato wydaje się również bardziej perspektywiczne, pod koniec roku wchodzi wersja umożliwiająca miksowanie video.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Dlaczego digital djing jest fajny?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Dzięki Serato mogę grać muzykę z blogów, która w większości przypadków nie zostanie wydana na żadnym nośniku. Mogę grać własne edity, remiksy i do wszystkiego dodawać techniki turntablistyczne, których nauczyłem się grając latami z winyli. Istnieje też pewien styl bardzo szybkiego i efekciarskiego miksowania, który uwielbiam i którego nie wyobrażam sobie w takiej formie bez Serato.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Dlaczego digital djing jest niefajny?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Komputery bywają zawodne. Innych wad nie widzę.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Vinyl vs mp3</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Bez wątpienia winyl posiada specyficzne brzmienie, lepszą dynamikę i w tych aspektach trudno go czymkolwiek zastąpić. Z drugiej strony ? ludzie przychodzą do klubów tańczyć, a nie zastanawiać się nad dynamiką dźwięku.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Czy myślisz, że te systemy na stałe zagoszczą w klubach?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Myślę, że wkrótce polskie kluby zaczną przypominać te z Europy Zachodniej czy USA i Kanady. A więc w klubie będzie Serato i dobry komp, a didżeje będą podróżowali z twardym dyskiem lub laptopem. Rozpowszechnienie cyfrowego djingu na wielka skalę jest nieuniknione.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>DJ Sekta</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Serato czy Final Scratch?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Oczywiście, że Serato. Widziałeś, żeby ktoś grał z Final Scratch? (śmiech)</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Dlaczego digital djing jest fajny?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Nie wiem, czy jest ?fajny?, ale na pewno wygodny.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Dlaczego digital djing jest niefajny?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Bo nie kupujesz płyt, które może normalnie byś kupił.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Vinyl vs mp3</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">Nie ma czegoś takiego. Jedynie w kwestiach finansowych. Feeling płyty Serato jest mimo wszystko inny niż prawdziwego winyla. Prawdziwy winyl to także okładka, zapach sleve?u, kolejna płyta w kolekcji. Serato to narzędzie do grania imprez.</p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify"><strong>Czy myślisz, że te systemy na stałe zagoszczą w klubach?</strong></p>
<p style="LINE-HEIGHT: 150%; MARGIN-BOTTOM: 0cm" align="justify">W Polsce jestem nadal jednym z niewielu, którzy używają Serato. Na Zachodzie w sumie na połowie, a może nawet i większości imprez go widzę. Głowna bariera to finanse.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/cyfrowe-winyle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sound of kiwi</title>
		<link>http://laif.pl/sound-of-kiwi/</link>
		<comments>http://laif.pl/sound-of-kiwi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 21:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Hip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Reggae]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Dub]]></category>
		<category><![CDATA[Fat Freddy?s Drop]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Zelandia]]></category>
		<category><![CDATA[The Black Seeds]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4380</guid>
		<description><![CDATA[
Na pytanie o artystów z kraju ptaszka kiwi wtajemniczeni wskażą Fat Freddy?s Drop i The Black Seeds. Spokojnie, Nowa Zelandia ma dużo więcej do zaoferowania. Zapraszam na wycieczkę do krainy, w której króluje pacyficzne reggae i maoryski hip hop 

TEKST Sebastian Rerak
FOTO MAT. PROMO

Karaiby na Pacyfiku
Polowanie na muzycznego zwierza z antypodów wypada zacząć od wzięcia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		H1 { text-align: center; page-break-after: avoid } 		H1.western { font-weight: bold } 		H1.cjk { font-weight: bold } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;"><strong>Na pytanie o artystów z kraju ptaszka kiwi wtajemniczeni wskażą Fat Freddy?s Drop i The Black Seeds. Spokojnie, Nowa Zelandia ma dużo więcej do zaoferowania. Zapraszam na wycieczkę do krainy, w której króluje pacyficzne reggae i maoryski hip hop </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%; text-align: center;" align="JUSTIFY"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/katchafire.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4377" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="katchafire" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/katchafire.jpg" alt="katchafire" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">TEKST Sebastian Rerak</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">FOTO MAT. PROMO</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<h1 style="font-weight: normal; line-height: 150%;"><span style="font-size: small;">Karaiby na Pacyfiku</span></h1>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Polowanie na muzycznego zwierza z antypodów wypada zacząć od wzięcia na cel <a href="http://laif.pl/fat-freddys-drop-dr-boondigga-the-big-bw-laif-wrzesien-09/">Fat Freddy?s Drop</a>. Ta mała orkiestra ze stolicy kraju, Wellington, jest nowozelandzkim towarem eksportowym nr 1, zaraz obok owczej wełny. Swoboda, z jaką kojarzy ze sobą reggae, dub, ska, jazz i soul zyskuje uznanie na całym świecie. Niestety w siedmioletniej karierze formacja dorobiła się jedynie dwóch krążków (w tym jednego koncertowego) ? widać atmosfera wyspy rozleniwia. Na szczęście premiera nowego albumu zaplanowana jest na przyszły rok. Nie obijają się za to starsi stażem koledzy z The Black Seeds. W tym roku wydali swój piąty długograj ?Solid Ground? ? konkretna reggae?owo-funkowo-dubowa dawka muzyki. Koktajl na bazie karaibskich rytmów z dodatkiem egzotycznych ekstraktów z całej Polinezji to endemiczny drink nowozelandzki, smakujący najlepiej po mocnym wstrząśnięciu (nim samym lub konsumentem).</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Reggae od początku lat 80. cieszy się w Nowej Zelandii ogromną popularnością. Rolę pionierów ?jamajszczyzny? przypisuje się zazwyczaj The Herbs ? miejscowemu odpowiednikowi australijskich Men At Work, choć korzenie pacyficznego reggae wiążą się z działalnością ekipy wojowniczych Maorysów z dredami ? grupy Chaos. Rdzenna ludność Nowej Zelandii stanowi tylko 8% całej populacji wysp, ale to właśnie Maorysi przyswoili sobie karaibską pulsację i filozofię rasta. Nie dlatego, że Nową Zelandię zwykli nazywać Aotearoa, czyli Krajem Długiej Białej Chmury (hmm&#8230;), ale dlatego, że reggae nadawało się na idealną partię dla oceanicznego etno. Poza tym rastafarianizm całkiem nieźle korespondował z ideą odrodzenia maoryskiej tożsamości. Kiedy biali grali punky reggae, flirtujące z nową falą, ska i rocksteady, muzycy o ciemnej skórze i egzotycznych rysach penetrowali rootsową tradycję i głębię dubu. Na przecięciu tych dwóch światów zaistniały lokalne legendy: Dread, Beat &amp; Blood oraz Twelve Tribes Of Israel. Drugi z wymienionych zespołów dał tej scenie jej największą indywidualność ? charyzmatycznego Tigilaua Nessa ? maoryskiego aktywistę, który do dziś występuje pod pseudonimem Unity Pacific.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Tradycje ?muzyki serc? są w Nowej Zelandii żywe do dziś. W ostatnich latach dużą popularnością cieszyła się grupa Trinity Roots ? nieistniejąca już, zaprzyjaźniona z Fat Freddy?s Drop, ekipa łącząca ?jamajszczyznę? z jazzem w sposób przywodzący na myśl klasyczne brzmie<a href="http://www.myspace.com/nasa"title="" >nia ska.</a> Rootsowe reggae gra również m.in. Katchafire, a w rocksteady?owe nuty uderzają The Midnights. Nazwą wartą zapamiętania jest także House Of Shem. Pod nią kryje się bowiem rootsowo-dancehallowa orkiestra kierowana przez weterana Carla Perkinsa (grał również w The Herbs i Twelve Tribes Of Israel). Ważnym zespołem, złożonym z Maorysów i Samoańczyków, jest również Cornerstone Roots. W Nowej Zelandii swoje miejsce znalazł pochodzący z Botswany Ras Judah, który w 2004 roku założył formację One Vibe. Na wyspach nie brakuje również wykonawców poddających reggae i dub drum?n?bassowemu tuningowi. Tu wymienić należy Pitch Black, Shapeshifter i Salmonella Dub.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%; text-align: center;" align="JUSTIFY"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/nesian001.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4378" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="nesian001" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/nesian001.jpg" alt="nesian001" width="500" height="666" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Maori hop</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">W Nowej Zelandii masowy zasięg hip hopu porównać można z eksplozją ziomalstwa w Polsce przed dziesięciu laty. O ile jednak rodzimy boom wypalił się z szybkością żarzącego się blanta, dzieciaki w Wellington, Auckland i innych aglomeracjach, nadal en masse słuchają rymów i bitów. Podobnie jak w przypadku reggae, większość hiphopowych wykonawców należy do mniejszości etnicznych. W radykalnej liryce rapu odnaleźli najlepszy sposób komunikacji wewnątrz swojej społeczności. Maorysi dominowali w składzie legendarnej formacji Upper Hutt Posse, działającej nieprzerwanie od 1985 roku ? ostrej rapowej szajki uznawanej za fundament całego interesu. Obrawszy za wzór Public Enemy, UHP zapoczątkowało nurt zaangażowany politycznie, poruszający problemy społeczne i starający się promować rdzenną kulturę polinezyjskiej autochtonów. Ważnym składem była, także złożona z Samoańczyków, grupa The Mau (nazwa oznaczała historyczny ruch na rzecz niezależności Samoa) występująca później jako Rough Opinion. Choć nie pozostawiła po sobie żadnych nagrań, to wywarła jednak niepodważalny wpływ na miejscową scenę. Czołowi nowozelandzcy MC&#8217;s to synowie całej Oceanii ? Scribe jest Samoańczykiem, Young Sid pochodzi z Wysp Cooka, nie brakuje również raperów urodzonych na Tonga czy Niue. Ten oceaniczny tygiel nacji przyczynił się do powstania odrębnego sub gatunku ? urban pasifika ? czerpiącego pospołu z hip hopu, reggae i wyspiarskiej muzyki etnicznej. Jego istotę oddaje ekipa Nesian Mystik, u której dosłuchać się można całego spektrum polinezyjskich brzmień.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Prawdziwa ekspansja hip hopu w Kraju Długiej Białej Chmury (raz jeszcze hmm&#8230;) miała miejsce w połowie lat 90., wraz z bezprecedensowymi sukcesami kasowymi kilku artystów. Hajs, hajs, hajs zaczął płynąć strumieniem, kiedy w 1997 roku, pochodząca ze slumsów Auckland grupa OMC nieźle zamieszała singlem ?How Bizarre?. Płyta pokryła się potrójną platyną i sprawiła, że brzmienie urban pasifika zaistniało także poza antypodami. Podobne komercyjne wyniki zanotował maoryski raper Che Fu, syn wspomnianego już Tigilaua Nessa. Ale to inny nawijacz ? Scribe ? odniósł wielki sukces swoim debiutanckim albumem ?The Crusader? z 2003 roku, który uzyskał status pięciokrotnej platyny. Nowozelandzki hip hop rozrósł się do gargantuicznych rozmiarów. W połowie poprzedniej dekady wypłynęło jeszcze kilka innych firm, m.in. Dam Native, 3 the Hard Way czy przodownik rapowego podziemia Sam Hansen.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Do najciekawszych reprezentantów świeżej hiphopowej krwi należą obecnie: niesamowicie popularny Frontline z weteranem sceny, pół-Samoańczykiem, Davidem Dallasem alias Con Psy na szpicy, ciekawy skład z Auckland o nazwie Illsemantics, lżejsze gatunkowo, podszyte soulem i r&amp;b Fast Crew aspirujące do miana Black Eyed Peas w wersji kiwi oraz Misfits Of Science ? arcyzabawny duet złożony z białasa i Maorysa, ubierających się jak dwie ofiary mody lat 80. Na sam koniec zostawiłem jeszcze Deceptikonz, działający od dwunastu lat zasłużony skład twardych ziomów z prawdziwym diabłem tasmańskim w roli głównej, czyli Demetriusem Savelio a.k.a. Savage.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%; text-align: center;" align="JUSTIFY"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/fat-fredys-by-kerry-brown.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4379" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="fat fredys by kerry brown" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/fat-fredys-by-kerry-brown.jpg" alt="fat fredys by kerry brown" width="500" height="750" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Skupiłem się na reggae i hip hopie, bo to gatunki tak powszechne w Nowej Zelandii, jak indie rock na odtwarzaczu mp3 u studenta polonistyki. Jednak wypada odnotować obecność kilku innych dostarczycieli dźwięków, przy których można tupnąć nogą. Jest wśród nich m.in. ?nowozelandzkie <a href="http://www.fishbone.net/"title="" >Fishbone</a>?, czyli małolaty ze Spacifix, które od pięciu lat mieszają wszystko ze wszystkim, a najczęściej ingredientami tej mieszaniny są: reggae, funk, ska, soul i rock. Zwolenników hołubców przy punkowych gitarach z tanecznym drajwem powinny zainteresować dwie ekipy z eksklamacjami w nazwach: Bang! Bang! Eche! oraz Die! Die! Die!. Z różnych kuriozów wyszperanych w zasobach majszajsu, najsympatyczniejsze okazało się Moron Says What? z Auckland ? dziewczyński kwartecik z mało poważnym electropop-punkowym repertuarem. Klasą samą w sobie jest zaś wariacki projekt Flight Of The Conchords, wykonujący ?digi-bongo-acapella-rap-funk-comedy-folk?. W tym duecie, pod dźwięcznymi ksywkami Rhymenocerous i Hiphopopotamus działają dwaj znani muzycy ? jedynym z nich jest Bret McKenzie, znany ze stażu w The Black Seeds oraz&#8230; roli jednego z elfów we ?Władcy pierścieni?.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY"><span style="font-size: small;">Trzeba przyznać, że to całkiem przyzwoita ilość muzykantów, jak na kraj o niewiele ponad czteromilionowej populacji. Skromny potencjał ludzki nie jest zresztą przeszkodą dla Nowozelandczyków. Nie muszą sami grać, kiedy robią to za nich maszyny. Piję teraz pod adresem The Trons ? zespołu robotów skonstruowanych przez niejakiego Grega Locke, pocinających sobie wesoło na gitarach i bębnach. Jeśli więc Rzeczpospolita miałaby wdrażać nowozelandzki model kultury muzycznej, powinniśmy czekać na ujawnienie się łemkowskiego dubu i rymujących imigrantów z Wietnamu lub po cichu liczyć na robotyzację krajowej estrady. Zresztą już teraz kilku jej bonzów sprawia wrażenie dziwnie mechanicznych.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/sound-of-kiwi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SATAN IS A DJ</title>
		<link>http://laif.pl/satan-is-a-dj/</link>
		<comments>http://laif.pl/satan-is-a-dj/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Apr 2010 21:49:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Experimental]]></category>
		<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Fundata]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Budapeszt]]></category>
		<category><![CDATA[Justice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://laif.pl/?p=4426</guid>
		<description><![CDATA[
Zalany, także feromonami potu, widziałem w oddali migoczący krzyż. Córom Koryntu wypadały cycki, a półnadzy Adonisowie wspinali się ku szczytowi Wieży Babel, jakby chcieli złapać za brodę Marduka.

Hadesu strzegli ponurzy Charonowie. Styks z masy ludzkiej zdawał się nie do sforsowania. Ale byłem sprytniejszy, do czeluści wdarłem się sposobem. Zwód, tu niby fajek, tam gadka szmatka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">Zalany, także feromonami potu, widziałem w oddali migoczący krzyż. Córom Koryntu wypadały cycki, a półnadzy Adonisowie wspinali się ku szczytowi Wieży Babel, jakby chcieli złapać za brodę Marduka.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%; text-align: center;" align="JUSTIFY"><a href="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/sejtan.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4425" style="border: 0pt none; margin: 0px;" title="sejtan" src="http://laif.pl/wp-content/uploads/2010/04/sejtan.jpg" alt="sejtan" width="500" height="394" /></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">Hadesu strzegli ponurzy Charonowie. Styks z masy ludzkiej zdawał się nie do sforsowania. Ale byłem sprytniejszy, do czeluści wdarłem się sposobem. Zwód, tu niby fajek, tam gadka szmatka, wzrok ku niebu gwiaździstemu, o prawie moralnym zapomniałem (diabłom oferującym piguły rozkoszy jednak podziękowałem). Przysiad i myk po czarnej glebie do otchłani&#8230;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">Granica oddzielająca Sodomę od Gomory była z PCV. Konstrukcja Wieży Babel trzymała się na metalowych konstrukcjach. Charon miał dwa metry wzrostu i łysawą głowę. Marduk głowy miał dwie, ciemne i zarośnięte. Jedna nazywała się Gaspard Auge, a druga ? Xavier de Rosnay.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">Nie chciał Justice do Polski, pojechała Polska do Justice. Spotkanie nastąpiło na bratnim gruncie węgierskim. Szigét Festival rozłożył się na jednej z dwóch wysp położonych między Budą a Pesztem. To tam doznałem oświecenia niczym jurodiwij z ?Wyspy? Pawła Łungina po zabiciu kolegi. Takiej jazdy nie miał nawet pogrążony w psychomalignie Raskolnikow. Najpierw w hostelu przeszkodziłem kopulującej parze niemiecko-madziarskiej. Potem, przebiwszy się przez tłum nagrzanych nastolatek z całej Europy, oglądałem biusty i nie tylko (zwyciężczyni wygrała dzięki odsłonięciu boberka oraz orgiastycznemu stage divingowi) na Wet Shirt Contest. Czułem, że moc jest ze mną. Wykorzystałem ją, by sforsować namiot, w którym występował najpopularniejszy po Daft Punk francuski electro duet.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">W namiocie było gorąco jak w piekle i tłoczno jak w japońskim metrze. Zbereźna tłuszcz pogrążona w tańcu-opętańcu. ?The way they moved was a mystery?. Scena daleko, przebić się nie dało, ciemno jak w annusie u szatana. Widziałem tylko ten krzyż. Migający w rytm ?D.A.N.C.E.?, ?sticking to the B.E.A.T.? krzyż. Oświetlał Xaviera, który momentami przypominał diabła. Śniadego i owłosionego. ?Neither black nor white?. Czułem się jak Muniek Staszczyk w ?Dzikości serca? ? czas prowadził mnie za rękę. Może Pan, może szatan, sam juz nie wiem?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">Co skłoniło <a href="http://laif.pl/bronnt-industries-kapital-hard-for-justice/">Justice</a> do zatytułowania debiutu ???? Czemu strzelili na okładce krzyż, a religijny neon instalują podczas grzesznych live actów? Dlaczego album zaczyna się ?Genesis?, drugi utwór to ?Let There Be Light?, a jeden z kolejnych ? ?Waters Of Nazareth?? Jak rozkminić ten biblijny kontekst, skoro tekstów, poza imprezowymi, brak, a muzyka jest syntetyczną młócką? Wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, naszło mnie po szatańskim rejwie, na festiwalu rozpusty, gdzie before party zapewnił czołowy ćpun show-bizu, Pete Doherty. Po Szigecie wylądowałem na przeznaczonym dla młodzieży młodszej grzecznym Coke Live Music Festivalu. Gdy na scenę wkroczyli The Prodigy, Najwyższy jednak ewidentnie się wkurzył i odpalił ulewę. Czyż to nie była kara za ?Firestater?, za to diabelskie opętanie i bałwochwalcze teksty Keitha Flinta?</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">W wyszukiwarkę sklepu Juno wpisuję: ?Satan?. Kilkadziesiąt trafień. Clap Your Hands Say Yeah twierdzą, że ?Satan Said Dance?. Death In Vegas zapraszają do ?Satan?s Circus?. Necro ogłasza swoje zamiary: ?Bury You With Satan?. Co tu jeszcze mamy? No tak, klasyczny ?Satan? Orbital. Sprawdźmy synonim. Nawet lounge?owe De Phazz idzie ścieżką lewej ręki (?Devil?s Music?). DJ Shadow przyznaje, że jest ?Devil&#8217;s Advocate?, DJ Food oferuje Black Devil mix (?Inosan?), Big L przedstawia ?Devil?s Son?, chłoptasie z INXS zapraszają na ?Devil?s Party?. <span lang="en-US">Jamiroquai jedzie ?Black Devil Car?, Plump DJs nakładają ?Torque Of The Devil?, a TV On The Radio zachęcają: ?Let The Devil In?. </span>O Black Devil (Disco Club) wspominać nie muszę.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">
<p style="margin-bottom: 0cm; line-height: 150%;" align="JUSTIFY">Szatan to nie tylko black metal, Rolling Stones i Prada. Do czego Pokolenie 80 zaliczyło najlepsze potańcówki w czasach licealnych? <span lang="en-US">Do pumpindisconapieprzanki nihilistycznego zespołu 666. ?Pain, Anger, Hate, Fear, Chaos, Darkness, Evil, Hell. The Gates are open. Gate 1: Darkness, the world of deamons. Gate 2: My guards are watching you. Gate 3: Only evil lives here?. ?Is there a god out there? I don?t really care. </span>All I wanna do is motherfuck you?. Tak, tak to właśnie szło. Podczas występu Justice, kryjących swoje szatańskie dusze pod powłoką krzyża, zrozumiałem. Zło czai się w dyskotekach! Jeśli dowie się o tym Ryszard Nowak, szefujący Ogólnopolskiemu Komitetowi Obrony przed InSektami, będziemy zgubieni.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://laif.pl/satan-is-a-dj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
