LAIF » ESEJ: Wirtualny clubbing – przyszłość imprezowania?

ESEJ: Wirtualny clubbing – przyszłość imprezowania?

 

Jaka jest przyszłość imprezowania? Jak zmienił się charakter clubbingu w ostatnich latach?
 
Tekst: Artur Wojtczak, zdjęcia: Desperados
 

 
Z jednej strony widzimy wciąż ogromne i rosnące zainteresowanie muzyką elektroniczną, która tworzy już w tej chwili najpotężniejszą scenę na świecie. Na całym świecie tysiące twórców brzmień house, techno, drum’n’bass czy breakbeat stara się zyskać uwagę słuchaczy, DJ-ów. Powstają wciąż nowe kluby, ale też i upadają stare lub te z nietrafionym pomysłem na PR i politykę muzyczną.
 
Z drugiej strony niektóre media obwieszczają oficjalnie niemal zmierzch clubbingu w jego tradycyjnej formie. Pojawia się bowiem rzesza klubowiczów, która udaje się na taneczne festiwale 2 razy do roku, a do klubu zagląda zaledwie raz na pół roku.
Czy to znaczy że nie mają styczności z kulturą klubową na co dzień? Ależ skąd. Są to częstokroć fani, którzy uczestniczą aktywnie w nurcie nowości klubowych, ale w trochę zmienionej formie.
Oni znają na pamięć tracklisty setów DJ-skich, kojarzą rezydentów najgorętszych klubów, wiedzą jakie tracki są na topie Beatportu w danym tygodniu.
Ci słuchacze i entuzjaści elektroniki są jednocześnie fanami nowych technologii. Są zawsze na bieżąco, zawsze w temacie. I to do nich pasuje określenie klubowiczów wirtualnych. Gdyż śledzą klubowe trendy online i świetnie się przy tym bawią.
 
Gigantyczna popularność cyklu Boiler Room i zbudowana na jego marce atmosfera wyjątkowości, bliskości z artystami, unikalności i elitarności zrobiła swoje. KAŻDY chciał uczestniczyć w sekretnym party z DJ’em, który gra w lokalu w twojej okolicy. Każdy czekał na transmisję na kanale autorskim a potem na YouTube. To Boiler Room i transmitowane w ramach tego cyklu sety DJ-skie ukuł popularny greps ”Track ID?”, czyli skrótowiec mający na celu szybkie poznanie tytułu granego utworu.
 

 
W ślad za Boiler Room poszły transmitowane na świat koncerty. Wy też siedzieliście nerwowo przed kompem wystukując kody mające wam dać dostęp do występu Gorillaz?
 
Polska scen klubowa powołała do życia równie ciekawe projekty: Warsaw Boulevard był typowo klubowym cyklem z live streamem do sieci, gdzie swe umiejętności prezentowali reprezentanci głównie warszawskiej sceny. Prosto z klubu Showcase, a potem warszawskiej Iskry płynęły w eter sety całej śmietanki stołecznej i polskiej sceny house / techno.
 

 
W środy również klub Smolna zaprasza DJ-ów do zaprezentowania swoich umiejętności na klubowym patio w ramach cyklu Smolna On Air. Część fanów tańczy na miejscu, ale gros z nich – przed ekranami komputerów, w warunkach domowych, rozkoszując się dźwiękami po prostu w domu.
 
Najnowszym przedsięwzięciem, jakie może zelektryzować świat wirtualnego clubbingu jest akcja Desperadosa Nocturno, który organizuje cykl transmitowanych wirtualnie imprez połączonych z live chat, w których można m.in. wygrać bilety na jedyny na świecie festiwal na wysokościach – SkyFest w Barcelonie.
 

 

 
W ramach cyklu live parties odbywają się trzy imprezy, które Desperados Nocturno odpala na wyższym poziomie. I to dosłownie, bowiem wszystkie transmitowane są z wyjątkowych miejscówek na wysokościach, z których roztacza się niesamowity widok na nocne miasto.
Muzycznie imprezy nakręcają młodzi i nietuzinkowi producenci: R.A.U, Daniel Drumz i DJ NOZ. Dodatkowym „smaczkiem” każdej imprezy jest live chat, dzięki któremu wirtualni uczetnicy mogą komunikować się z jej hostami. W te role wcielają się Karolina Gilon i Wojtek „Łozo” Łozowski.
 
Kto nie odwiedził jeszcze wirtualnego eventu Nocturno, ma na to ostatnią szansę we środę 23 sierpnia. Wbijajcie na Facebooka Desperadosa o godz. 21.30 i dołączcie do wyższego poziomu imprezy.
 

Zobacz też inne wydarzenia

21.05.2015, WARSZAWA, KLUB PARDON, TO TU, Idris Ackamoor & The Pyramids17.08.2015, Warszawa, Plac Defilad, Shamir25.04.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, MOUSE ON MARS + ZAMILSKA