LAIF » LUDZIE: Festiwale od backstage’u

LUDZIE: Festiwale od backstage’u

Zobaczcie jak wyglądają kulisy pracy przy największych festiwalach muzycznych w Polsce.
O doświadczenia, najciekawsze historie, najlepsze i najgorsze momenty zapytaliśmy cztery specjalistki, pracujące przy organizacji festiwali: Basię Popiołek, Tamarę Przystasz, Kachnę 
Baraniewicz i Monikę Klonowską.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Berlin Festival 2015

 

333

Basia Popiołek – swoją przygodę z festiwalami zaczęła wiele lat temu, jako dziennikarka muzyczna. Od dwóch lat pracuje w wytwórni muzycznej Sony Music Poland, w dziale promocji, nadal jeździ na festiwale, jednak w zupełnie innym charakterze.

 

Jak zaczęłaś pracę przy festiwalach?

Moja przygoda z festiwalami zaczęła się dziewięć lat temu przy pierwszym OFF Festivalu, potem był Orange Warsaw Festival, Tauron Nowa Muzyka, Free Form Festival i wiele, wiele innych – było to typowo dziennikarskie bieganie z mikrofonem, wywiady i relacje. Od dwóch lat jeżdżę już jako promotor ze strony wytwórni. Co właściwie robimy na festiwalu? Nasza praca zaczyna się dużo wcześniej, bo już w momencie ogłoszenia artysty. Kontaktujemy się wtedy z managementem, ustalamy plan promo w porozumieniu z organizatorem. Potem pozostają już same przyjemności, czyli praca na festiwalu. Koordynujemy wywiady artystów z naszej wytwórni z mediami, rozmawiamy z managerami zespołów i z samym zespołem. Bywa też tak, że wręczamy zespołowi złote i platynowe płyty. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku Kings of Leon i zeszłorocznego OWF.

 

Jakie są najfajniejsze momenty w tej pracy?

Najlepszy momenty pracy przy festiwalu? Może to zabrzmi trochę nieprofesjonalnie, ale najlepszym momentem jest dla mnie umożliwienie spotkania z artystą osobie, która naprawdę czerpie radość z muzyki i oprócz tego, że wykonuje swoją pracę, może spełnić swoje marzenie i stanąć twarzą w twarz z muzykiem, zespołem, którego jest fanem.

 

Jakie są najtrudniejsze momenty?

Kiedy w ostatniej chwili okazuje się, że artysta nie czuję się na siłach, żeby udzielić wywiadu, bądź z jakichkolwiek innych powodów dostajemy odmowę promo w ostatniej chwili. Musimy wtedy zgrabnie lawirować pomiędzy rozczarowaniem dziennikarzy i szacunkiem do decyzji artysty.

 

Czy pamiętasz jakąś anegdotę związaną z którąś z festiwalowych gwiazd?

MØ na zeszłorocznym Openerze. W dniu koncertu dowiedzieliśmy się, że artystka ma gorączkę i jej występ nie jest pewny. Postawiliśmy na nogi całą Gdynię, aby dostać lek na receptę bez recepty. Dziewczyna nie była, co prawda, w stanie udzielać wywiadów, ale koncert się odbył, wszyscy przeżyli, a sama MØ byłą zachwycona. Innym ciekawym doświadczeniem było promo Kasabian na Orange Warsaw Festival. Przypadł mi w udziale najbardziej „mobilny” członek zespołu – Sergio Pizzorno. Ten przemiły i fantastyczny człowiek przyniósł mi wiele rozrywki i przyprawił o palpitacje serca znikając gdzieś co chwilę i biegając po płycie stadionu, w czasie kiedy powinien udzielać wywiadów.

 

Na czyj występ czekasz najbardziej podczas tegorocznych festiwali? 

Open’er: obowiązkowo Modest Mouse i D’Angelo!

 

456

Tamara Przystasz  – Od kilku lat w wakacje wyrusza na festiwale, aby w roli runnerki sprawować pieczę nad artystami. Pracowała przy Open’er Festival, Selector Festival, Live Music Festival, Free Form Festival.

 

Jak zaczęłaś pracę przy festiwalach? 

Współpracowałam wcześniej przy kilku imprezach branżowych od strony produkcyjnej – m.in. na międzynarodowej konferencji muzycznej z Good Music. Sprawdziłam się i dostałam szansę wykazania się jako runnerka na Open’erze. Myślę, że miałam cechy, które są niezbędne w pracy z artystami zagranicznymi. Przydaje się otwartość, komunikatywność, ale też umiejętność zachowania zimnej krwi i dystansu do rangi gwiazdy, dobra organizacja czasu i bardzo dobra znajomość języka angielskiego.

 

Jakie są najfajniejsze momenty w tej pracy? 

Poznanie face to face muzyków, których podziwiałaś od lat, którzy są twoimi idolami. Ale nie z pozycji psychofanki, tylko kogoś, kto z nimi współpracuje. Moment, kiedy artysta wychodzi na scenę, a później go żegnasz – kiedy wiesz, że wszystko poszło ok, dobrze wykonałaś swoją pracę i możesz odetchnąć. Wtedy masz poczucie spełnienia. Naprawdę miłym momentem jest otrzymanie osobistego podziękowania od menedżera lub od zespołu, ale to zdarza się bardzo rzadko.

 

Jakie są najtrudniejsze momenty? 

Walka z czasem i zmęczeniem. Niektórzy artyści są na tyle wymagający, że nie pozwolą ci odpocząć nawet pięću minut – ale taka jest specyfika festiwalu, który trwa kilka dni i trzeba być przygotowanym na pracę na pełnych obrotach. Najtrudniejsze momenty są też wtedy, kiedy coś nie idzie zgodnie z planem, a jako runner nie masz na to wpływu – np. opóźnienia samolotu, korki itd.

 

Czy pamiętasz jakąś anegdotę związaną z którąś z festiwalowych gwiazd? 

Nie z samym artystą, ale z menedżerką Kings of Leon. To kobieta, która od wielu lat pracuje z zespołami, m.in. z U2 i jest bardzo wymagająca. Wiele osób się jej boi. Kiedy któregoś dnia odwoziłam ją do hotelu, zaprosiła mnie do swojego pokoju i zapytała, czy nie napiję się herbaty – była godzina 17, a ona jest Angielką. To mnie bardzo miło zaskoczyło i pokazało, że pod twardym branżowym wizerunkiem kryje się inna osoba.

 

Na czyj występ czekasz najbardziej podczas tegorocznej edycji Open’era?

Drake’a i D’Angelo.

 

3434

 

Kachna Baraniewicz – Koordynator instalacji na festiwalu Unsound. Zajmuje się fotografią, realizuje teledyski, jest w ciągłej podróży.

 

Jak zaczęłaś pracę przy festiwalu? 

Poproszono mnie o pomoc przy realizacji jednego projektu i zostałam na kilka lat.

 

Jakie są najfajniejsze momenty w tej pracy? 

Dreszczyk emocji w dniu tuż przed otwarciem festiwalu, sam festiwal i zadowoleni z obecności na nim goście. Ekscytujące bywa również adaptowanie nowych miejsc pod festiwalowe wydarzenia. Niezapomniany był czas, kiedy po raz pierwszy realizowaliśmy koncerty w Hotelu Forum, zanim to miejsce stało się tak popularne na mapie Krakowa.

 

Jakie są najtrudniejsze momenty? 

Mała ilość snu i niespodziewanie złe warunki atmosferyczne, przez które samoloty nie lądują w miejscach, w których miały wylądować. Przy tego typu festiwalach zawsze są jakieś niespodzianki na ostatnią chwilę. Trzeba postarać się je przewidzieć i być na nie gotowym. Szczególnie w przypadku instalacji, kiedy zdarza się, że artyści dopiero na miejscu weryfikują swoje założenia i bywa, że tuż przed wernisażem musimy w krótkim czasie przearanżowac przestrzeń lub np. w dwie godziny zdobyć, dowieść i rozsypać w galerii dodatkowe kilkadziesiąt worków z korą i ściółką leśną, jak to było w przypadku instalacji „AUDINT” Tobiego Heysa i Steve’a Goodmana w Bunkrze Sztuki.

 

Czy pamiętasz jakąś anegdotę związaną z którąś z festiwalowych gwiazd? 

Najciekawiej wspominam współprace z Chrisem Watsonem, który oczarował mnie swoją pasją, wiedzą i doświadczeniem. Za pomocą swoich nagrań odgłosów natury, insektów i ptaków na ponad tydzien zamienił malowniczą palmiarnię w krakowskim Ogrodzie Botanicznym w lasy deszczowe Ameryki Południowej. Miałam możliwość zrealizowania z nim krótkiego filmu odnośnie tej instalacji, co było fantastyczną przygodą.

 

Na czyj występ czekasz najbardziej podczas tegorocznych festiwali? 

Festiwale lubię najbardziej za element niespodzianki, poznawanie nowego i na to najbardziej czekam.

 

567 

Monika Klonowska –  Współzałożycielka agencji Good Music Production, organizatorka Free Form Festival.

 

Jak zaczęłaś pracę przy festiwalach?

Wiele lat temu, kiedy odwiedzałam festiwale europejskie zaczął kiełkować w mojej głowie pomysł organizacji festiwalu miejskiego z muzyką elektroniczną w Warszawie. I tak powstał Free Form Festival, który obchodził w zeszłym roku swoje 10-lecie.

 

Jakie są najfajniejsze momenty w tej pracy?

Zdecydowanie moment potwierdzenia udziału artystów – na niektórych czeka się bardzo długo. Nie mówię tu tylko o gwiazdach, są też artyści, którzy z rożnych innych powodów są dla nas istotni. To jest spełnianie marzeń – jak udany prezent na gwiazdkę. Kolejnym momentem jest otwarcie bram dla publiczności, kiedy wszystko jest gotowe, w powietrzu czuć atmosferę festiwalową. Jest to zwieńczenie długiej i ciężkiej pracy wielu osób.

 

Jakie są najtrudniejsze momenty?

Kiedy dzieją się rzeczy, na które nie ma się wpływu, jak na przykład warunki atmosferyczne, które psują efekt, nad którym tyle czasu się pracuje lub awarie samolotów, przez które nie dolatują artyści. Wtedy czujesz bezsilność.

 

Czy pamiętasz jakąś anegdotę związaną z którąś z festiwalowych gwiazd?

Nie powinnam opowiadać, gdyż chronimy prywatność artystów, ale było wiele zabawnych sytuacji, czy rozwiązań – na przykład scenografia na scenie przypominająca dużą waginę. Ale cóż – o gustach się nie dyskutuje. Jest też wiele historii z artystami, których porywał nagły przypływ uczuć do polskich fanek i ginęli na 24 godziny nie zważając na odlatujące samoloty… (uśmiech)

 

Na czyj występ czekasz najbardziej podczas tegorocznych festiwali? 

Zdecydowanie na Róisín Murphy. Organizowaliśmy jej trzy poprzednie trasy koncertowe w Polsce, więc stała się mi bliska. Uwielbiam jej twórczość, kreacje sceniczne, image i atmosferę glamour, która towarzyszy jej w tak fantastyczny i naturalny sposób

Zobacz też inne wydarzenia

27.05.2015, WARSZAWA, KLUB DZIK, EXTRA13.06.2015, WROCŁAW, WOODED FESTIVAL22.03.2015, Warszawa, Klub Mózg, Pierwszy Warszawski Salon Ambientu