LAIF » RECENZJA: Beach House – Depression Cherry (Sub Pop Records)

RECENZJA: Beach House – Depression Cherry (Sub Pop Records)

98ce1842b01c032eef50b8726fbbfba6.900x900x1

 

✮✮✮✮✮✮✮✮✮☆

 

Duet Beach House powraca z nowym krążkiem po 3 latach i czaruje klimatem.
 
Termin “shoegaze”, jeszcze tak nie dawno ochoczo używany w polskiej prasie (nie wiem, czy z braku pomysłu na wysublimowane porównanie, czy ze względu na patent pt. “a co mi tam, błysnę jakimś efektownym słówkiem w recenzji”) do określenia twórczości artystów pokroju Beach House, jest tak naprawdę sarkastycznym odniesieniem się brytyjskiej z kolei prasy do usnutego wśród amerykańskich krytyków terminu “dream pop”. Motyw jest raczej wszystkim znany: Brytyjczycy, czyli czytaj w uproszczeniu: Europa – wścieka się, że za oceanem, ktoś robi co samo my, ale tam przynajmniej, w przeciwieństwie do tego co dzieje się tutaj, potrafią to sprzedać i jeszcze na tym zarobić. I nie piszę o tym bez powodu – pamiętajmy, że projekt Beach House to połączenie pochodzącego z Baltimore Alexa Scally’ego oraz urodzonej we Francji Victorii Legrand. Zderzenie dwóch światów – nie tylko jeśli chodzi o muzyczną geopolitykę, ale przede wszystkim o muzyczną… wrażliwość. Wrażliwość, która łączy słuchaczy po obu stronach.
Nowy, piąty już album zatytułowany “Depression Cherry” to ewidentny powrót do korzeni – czasów, gdy szczyt popularności duetu miał lada chwila nastąpić. Dysonans między wokalem Victorii i aranżacjami Alexa hołduje banalnej, ale przynajmniej sprawdzonej, prawdzie, że przeciwieństwa się przyciągają. Jednak na pierwszy rzut oka ciężko się tych przeciwieństw dopatrzeć, bowiem płyta brzmi niezwykle spójnie i gładko. Dopiero analizując poszczególne utwory można zauważyć, jak oni się wzajemnie przeciwważą – gdy on silniej szarpie za struny, to ona stara się złagodzić ton ciepłym, rozpływającym się wokalem, zaś gdy on zgrywa się na romantycznego muzyka, ona szarpie nas po uszach nośnymi wokalizami. “Levitation”, “Sparks” i oczywiście “Beyond Love” to moje ulubione utwory z tej płyty. Pomimo, że całość brzmi dość spokojnie, momentami wręcz sennie i onirycznie, to widać tu także wypuszczoną furtkę dla potencjalnych koncertowych bangerów – wystarczy tylko dołożyć nieco dynamizujących elementów (lub oddać materiał w ręce remikserom), a będziemy się świetnie bawić do “Depression Cherry” na festiwalach i imprezach.
Oszczędność w formie, minimalizm, trochę rozmazanych syntezatorów, kilka gitarowych riffów, elektroniczna melodyjność i swoista uniwersalność – to główne cechy nowego albumu. Stare dobre Beach House, za którym pewnie wielu tęskniło. Doskonały soundtrack do zakończenia upalnego lata w kojącym cieniu drzew i zaprzyjaźnienia się do depresyjnej jesieni. A co do przypinanych łatek, to zamiast gimnastyki dobierania fikuśnych terminów, warto wcielić metodologię określania tego typu twórczości jako “muzykę do słuchania”. Po prostu.

 

Tracklista:

1. Levitation
2. Sparks
3. Space Song
4. Beyond Love
5. 10:37
6. PPP
7. Wildflower
8. Bluebird
9. Days of Candy

 

Tekst: Damian Wojdyna

Zobacz też inne wydarzenia

29.04.2015, WARSZAWA, KLUB HYDROZAGADKA, SUN GLITTERS I PLATONICK DIVE28.03.2015, WARSZAWA, PALLADIUM, FISZ EMADE TWORZYWO MAMUT16-20.06.2015, Oświęcim, Life Oświęcim Festival