LAIF » RECENZJA: Emika – DREI (Emika Records)

RECENZJA: Emika – DREI (Emika Records)

emika

✮✮✮✮✮✮☆☆☆☆

Debiut kosmopolitycznej Emiki był oszałamiający zarówno pod względem artystycznym, jak i przez sam fakt nagrania płyty dla Ninja Tune, kojarzonej nieco z inną, mniej odhumanizowaną muzyką.
Bardziej eklektyczna „Dwójka” ugruntowała pozycję dziewczyny, która ma nie do końca wesołe myśli. A „Trójka”?
„Trójka” może wpędzić człowieka w schizofrenię. Nic się na niej nie zgadza. Zacznę od tego, że „Trójka” jest czwartą płytą, bo „normalne” wydawnictwa, Emika przedzieliła w styczniu tego roku fortepianowym krążkiem „Klavirni”. A czy to w ogóle jest płyta długogrająca, skoro trwa zaledwie 34 minuty? W kontekście dwóch poprzednich elektronicznych albumów, ta mogłaby być EP-ką. Ale z drugiej strony, te 9 numerów nie zostawia niedosytu, trwając przeciętnie po ok. 4 minuty każdy.

Będąc na tym koncepcyjnym rozdrożu, zastanowię się nad bardzo oszczędną produkcją nawiązującą do electroclash. Oszczędną, ale nie słabą. Miejsce, w jakim ta płyta powstawała (Berlin), musiało odcisnąć swe piętno, a takiego basu jak w „My Heart Bleeds Melody” nie powstydziłby się sam Huntemann.
A jak z klimatem? Emocjonalna sinusoida! Z jednej strony, utwory są lżejsze, przybierają niemal synthpopowy charakter, a z drugiej, przez molowe tonacje i klaustrofobiczną produkcję, mogą dołować i przygnębiać. Mam jeszcze jeden dylemat, którym chcę się podzielić: Emika sięga lat 80., kiedy to aktywnie działała inna, dość niejednoznaczna artystka – Laurie Anderson, która wydaje się być duchową ciotką Emiki. Jednakże nie znaczy to, że młodsza z pań powiela dokonania starszej, choć z tyłu głowy nie mogę pozbyć się wrażenia, że pewne rozwiązania już słyszałem. Nawet jej sposób śpiewania, będący połączeniem mamrotania i szeptu przypomina mi Anderson, a mimo to jest bardziej intrygująca niż przynudzająca Banks czy FKA Twigs, której popularność jest zupełnie dla mnie niezrozumiała.
Nie dam Wam jednoznacznej odpowiedzi, czy to dobry album, bo jestem wciąż rozdarty. Wolę wcześniejsze, głębsze wydania artystki, ale nie wzbraniam się przed tym nowym, ascetycznym, choć nie ubogim. Na pewno to ciekawa płyta, bo prowokuje do myślenia, a jej odbiór i ocena zależą od bagażu waszego osłuchania.

 

Tekst: Jarek „Drwal” Drążek

Zobacz też inne wydarzenia

8-12.07.2015, Lublin, Wschód Kultury – Inne Brzmienia Art’n’Music Festival20-23.08.2015, Katowice, Tauron Nowa Muzyka10.04.2015, WARSZAWA, HYDROZAGADKA, THE DUMPLINGS