LAIF » RECENZJA: GEORGE FITZGERALD – FADING LOVE (DOUBLESIX RECORDS)

RECENZJA: GEORGE FITZGERALD – FADING LOVE (DOUBLESIX RECORDS)

fitzgerald

✮✮✮✮✮✮✮✮☆☆

Człowiek dwóch krajów, sercem w Londynie, a tyłkiem w Berlinie, aktywny od pięciu lat, specjalizujący się w krótkiej formie jaką są EP-ki i single, wreszcie pokazał się od dłuższej strony.

Przesiąknięty garage i technicznym dubstepem z czasów Hotflush oraz berlińskim tech house stworzył album, będący wizytówką techno osobistego. Płyta, która trwa niecałe 40 minut (co na klubowe produkcje jest dość skromną długością), jawi FitzGeralda w zupełnie innym, bynajmniej nie klubowym świetle. To bardzo udany artystyczny krok w przód, pokazujący, że długa forma powinna być czymś więcej niż tylko zbiorem kawałków dla klubowych DJ-ów.

Choć producent trzyma się bitu 4/4, to aura jaka towarzyszy każdemu numerowi jest niczym z ekskluzywnej perfumerii. Rytm to tylko flakon trzymający zapach, który otwiera swój bukiet przy dłuższym słuchaniu tego wysublimowanego deep house’u.

Dziesięć numerów nie każe nigdzie gnać, pozwala się odprężyć i pobujać w okolicach tempa na 120 BPM, gdyż kawałki nie zostały stworzone z myślą o harcach, będąc remedium na zryte poimprezowe poranki. Zaproszeni wokaliści (Boxed In, Lawrence Hart) kojącym głosem, nadają numerom piosenkowy charakter, a akordy z syntetyków i nienachalny bit sprawiają, że deep house wcale nie musi jechać snobizmem i nudą.

Tekst: Jarek „Drwal” Drążek

Zobacz też inne wydarzenia

29.04.2015, WARSZAWA, KLUB HYDROZAGADKA, SUN GLITTERS I PLATONICK DIVE24-26.07.2015, PŁOCK, AUDIORIVER FESTIVAL12.04.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, VOO VOO