LAIF » RECENZJA: Nosaj Thing – Fated (Innovative Leissure)

RECENZJA: Nosaj Thing – Fated (Innovative Leissure)

22

✮✮✮✮✮☆☆☆☆☆

 

Historia muzyki odnotowała już kilka przypadków ukręcenia bata z g*wna. DJ Shadow, czy choćby Boards Of Canada potrafili hip-hopową miernotę wynieść poza ramy ulicznej publicystki, nadając prostej treści muzyczną formę, bez werbalnego przekazu.
Jason Chung mocno inspirując się dokonaniami szkockiego duetu, stworzył dwie ciekawe płyty, z których szczególnie druga wciągała swym refleksyjnym klimatem. Na trzeciej zaś zapragnął uwolnić się nieco z owej formuły i do swych bitów wpleść więcej akcentów białego r’n’b i chillwave. Chwilami dołożył wokale, by przypominać Jamesa Blake’a i rwane pitchowane głosy, by podebrać część fanów Odeszy. Na szczęście zachował kilka schizoidalnych brzmień, by całość nie była sentymentalno-słodka. Jeśli takie były założenia, to rozumiem, ale nie muszę stać po stronie zadowolonych. Minimalistyczny glitch hop w futurystycznej odsłonie jest nieco nużący, a momentami wręcz irytujący, gdy przykładowo taki „Realize” zaczyna się rozkręcać i okazuję się, że to koniec. To główny problem płyty, nie ma na niej pełnych kompozycji, są tylko koncepcje, fragmenty, sugerujące, jakby Chung miał jedynie pomysły, ale nie radził sobie z dramaturgią utworów, aranżacją. Kilka z nich jest ciekawych i chętnie poznałbym je w formie dłuższej niż dwie minuty (jak „Medic” czy „A”), niestety, kiedy utwór zaczyna wciągać, zostaje wyciszony.
Ta płyta świetnie funkcjonowałaby jako soundtrack do kosmicznego thrillera, ale jako album jest tylko brudnopisem.

Tekst: Jarek „Drwal” Drążek

Zobacz też inne wydarzenia

22-23.06.2015, Poznań, Warszawa, Nothing But Thieves09.04.2015, WARSZAWA, STODOŁA, CURLY HEADS4.07.2015, Sopot, Zatoka Sztuki, Skin