LAIF » RECENZJA: Other Lives – Rituals (TBD Records)

RECENZJA: Other Lives – Rituals (TBD Records)

other lives

✮✮✮✮✮✮✮✮✮☆

Tak jak indie folk wraz z sukcesem Of Monsters And Man zaskakująco wkradł się do polskich stacji radiowych, grających zazwyczaj „klepaki dance”, tak amerykańska formacja Other Lives trzecim albumem wyłamuje się z konwencji, tworząc pejzaż utkany z pastelowych, lekko przybrudzonych pożółkłych barw. Do dziś nie ustają zachwyty nad druga płytą „Tamer Animals” z 2011 r., ale w tym roku to „Rituals” powinna być wymieniana wśród najlepszych muzycznych dokonań.
Modyfikacja stylistyki, skłonienie się ku bardziej psychodelicznej melodyce, drobne wykorzystanie elektroniki, może niektórych zaskoczyć, ale tylko przez pierwsze minuty.
Po otwierającym „Fair Weather” można sądzić, że album pasuje do obecnego formatu Ninja Tune, gdzie muzycy stanęliby w równym rzędzie z Grasscut, a kolejne kompozycje tylko to potwierdzają.
Całe 55 minut można poświęcić na zaleganie w fotelu ze słuchawkami, a dzięki selektywności i doborowi brzmień, można czuć się jak w trójwymiarowej dźwiękowej bańce.
Ale produkcja to nie wszystko, przecież najważniejsza jest sama muzyka, jej ekspresja i oddziaływanie na uczucia. Co do ekspresji, ta płyta ustawia słuchacza raczej po drugiej stronie, jest bardziej introwertyczna, nie okazuje skrywanych emocji. Wraz z zagłębieniem się w smużastą melodykę, wokalne pasaże, płaczące smyki, akustyczne i elektroniczne ozdobniki, poczujemy się jak w kalejdoskopie, w którym szkiełka są w różnych odcieniach żółci i brązu, choć okładka sugeruje zupełnie inne barwy. Na „Rituals” żaden utwór nie jest nachalny, no może poza dość przebojowym „Pattern” i rozbujanym „2 Pyramids”, ale to drobne skoki amplitudy na wykresie emocjonalności tej płyty. Album jest owiany dość jednolitą, melancholijną mgiełką, ale jego odbiór zmienia się w drugiej części, gdy staje się bardziej akustyczny i mniej skoncentrowany na rytmie. Wprowadza także nieco więcej mroku i dusznej atmosfery, by w finale zabłyszczeć w numerze „It’s not magic”. Ale to tylko taka przekora, bo ta płyta jest absolutnie magiczna i poczują ją Ci, których porwą opowieści bardów cyfrowego milennium.

 

Tekst: Jarek „Drwal” Drążek

Zobacz też inne wydarzenia

10.06.2015, WARSZAWA, MIŁOŚĆ, SLOW MAGIC18.05.2015, Warszawa, Klub Pardon, To Tu, Glissando #26 Soundscape Spotkanie + Kocert Duy Geborg4.07.2015, Sopot, Zatoka Sztuki, Skin