LAIF » RELACJA: A Place To Bury Strangers/Distorted Festival w Hydrozagadce

RELACJA: A Place To Bury Strangers/Distorted Festival w Hydrozagadce

 
Za nami ostatni akord Distorted Festival. Inicjatywa agencji bookingowej Distorted Animals (w Polsce odpowiedzialnej za m.in. Króla i projektu Mister D.) przyjęła w tym roku formułę trzech niezależnych koncertów w warszawskiej przestrzeni klubowej. Organizatorzy postawili na artystów, których już wcześniej udało im się ściągać do naszego kraju. Różnorodność stylistyczna festiwalu jest dość imponująca – w Cafe Kulturalna swój kunszt wykonawczy mieli okazję zaprezentować ekscentryczny songwriter Sean Nicholas Savage oraz coraz popularniejszy avant-hiphopowy polski projekt Syny. Spójną klamrą, wyznaczającą spektrum artystycznych zainteresowań warszawskiej agencji miał być występ noise-rockowego zespołu A Place to Bury Strangers w praskim klubie Hydrozagadka. Oliver Ackermann i spółka w środowisku shoegaze’owym są już zespołem kultowym, nazywani bywają „najgłośniejszym zespołem Nowego Yorku”. Jak sami przekonaliśmy się – nie bez przyczyny. 
 
Tekst: Piotr Łaziuk

 
 

12272689_10153877987895809_1700886364_n

A Place to Bury Strangers, fot. Joanna Joy Herman

 
 

Oczekiwany niecierpliwie przez zgromadzoną w Hydrozagadce publiczność show gwiazdy wieczoru poprzedzony został występem nowojorskiej grupy Grooms. Zespół, którego lider Travis Johnson od lat jest związany z założonym przez Ackermanna art space’em Death by Audio został wytypowany przez A Place to Bury Strangers do wspólnych występów w ramach europejskiej trasy. Trzeba przyznać, że w koncertowym wydaniu muzyka Grooms okazuje się o wiele twardsza i surowa niż materiał z ostatniej płyty zespołu, gdzie zespół pozwolił sobie na popowe eksperymenty w sferze melodii i wykorzystanie przestrzennych efektów, przywołujących momentami dreampopowe skojarzenia. Niepozorni faceci, wyjęci z przerwy lunchowej z biurowca na Manhattanie zaprezentowali dość bezkompromisową twórczość. Oszczędna konferansjerka czy nieśpieszne zmiany efektów między utworami tylko potęgowały wrażenie eksplozji noisowej energii, uwalnianej z każdym surowym riffem czy gęstym perkusyjny przejściem. Gitarowe efekty słychać było tylko w niektórych wstępach kawałków, potem ustępowały miejsca ścianie przesterowanego dźwięku. Nieśmiało podrygująca publiczność wydawała się niestety przyspawana do swoich miejsc, czemu nie przeciwdziałał klimat wizualny koncertu – jak na nasz gust było zdecydowanie za jasno. W połowie występu Grooms postanowili nieco podkręcić tempo i postawić na taneczność riffów, co spotkało się z umiarkowanym odzewem publiki – jak na dłoni było widać, czyj występ jest tu daniem głównym.
 

I rzeczywiście – samo pojawienie się na scenie A Place to Bury Strangers wzbudziło niemałą ekscytację. Spora w tym zasługa wizualnej oprawy, z dbałości o którą nowojorskie trio jest znane w noisowym światku. Zgasły wszystkie światła, a apokaliptyczny klimat dawał się we znaki choćby za sprawą gęstego dymu, jaki spowił całą Hydrozagadkę. Uwagę zwracały psychodelicznym wizuale, przedstawiające naprzemiennie Snoop Doga, zdeformowanego chłopca, kojarzącego się ze stylistyką znaną z Gummo czy bliżej nieokreślone, organiczne reakcje i mutacje. Głośniki w klubie zostały tego dnia wystawione na ostateczną próbę. O dziwo – warunki akustyczne Hydrozagadki, które bywały oceniane dość krytycznie przez przyjezdnych artystów w przypadku muzyki zespołu z Brooklynu zdały egzamin – potworna głośność nie wykluczyła selektywności brzmienia. Hałaśliwa stylistyka skrywała za sobą chwytliwe, poruszające melodie, a wokal Ackermanna połączony z gitarowym zgiełkiem i gęstą linią rytmiczną tworzył zaskakującą strawną mieszankę, nie tylko dla entuzjastów gatunku. Tempo i poziom głośność sukcesywnie rosły z każdym numerem – zaczynało to coraz bardziej przypominać koniec świata i wśród publiczności dało się wyczuć oczekiwaniu, by taki rzeczywiście nastąpił. Sam wokalista zespołu wydawał się być tego dnia w świetnej formie – w akompaniamencie transujących riffów bawił się brzmieniem za pomocą uznanych w gitarowym światku efektów własnej produkcji, markował uderzenia sprzętem o podłogę czy poruszał się ekstatycznie w orgiastycznym, dźwiękowym tańcu. Zachęcona przez niego publiczność zaczęła wtórować mu i bawić się coraz lepiej. Apogeum nastąpiło, kiedy w katatonicznym błysku stroboskopu zespół zdecydował się zejść ze sceny bliżej publiczności, przekazując jej lasery. Nastąpił zupełny szał, niektórzy zaczęli rozpraszać światło okularami 3D, inny, zgodnie z duchem czasów, dokumentowali wszystko za pomocą swych smartfonów, by szybko podzielić się swymi wrażeniami ze znajomymi na Instagramie czy Snapchacie. Idealnym zwieńczeniem piekielnego show, jakie zgotował nam amerykański band było niespodziewane urwanie numeru, włącznie w klubie świateł i puszczenie muzyki z głośników. Ten nagły kontrast, połączony z długo utrzymującym szumem w uszach zrobił na nas piorunujące wrażenie.

 
 

12282790_10153878640725809_1279847385_n

A Place to Bury Strangers, fot. Joanna Joy Herman

 
 

Występ A Place to Bury Strangers można niewątpliwe można uznać za udane zwieńczenie festiwalu. Z porównaniu z poprzednimi występami grupy w Polsce koncert w Hydrozagadce miał bardziej eksperymentalny i undergroundowy klimat. Z dużym zainteresowaniem będziemy oczekiwać na ogłoszenie line-upu kolejnej edycji Distorted Festival.

 

Zobacz też inne wydarzenia

22-23.06.2015, Poznań, Warszawa, Nothing But Thieves19.03.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, JULIA MARCELL I POLA RISE25.04.2015, WARSZAWA, MIŁOŚĆ KREDYTOWA 9, FLIRTINI & RIMMEL GANG: FKJ (LIVE)