LAIF » RELACJA: OFF FESTIVAL 2015

RELACJA: OFF FESTIVAL 2015

Dziesiąta edycja katowickiego OFF Festivalu, to pozycja obowiązkowa dla każdego fana muzyki, bez podziału na kategorie i subkulturę znaczeń. OFF to przede wszystkim solidny program, uznane nazwiska, zaskakujące powroty i ciekawe debiuty. Przybliżamy Wam najmocniejsze koncerty i najciekawszych polskich wykonawców, którzy wystąpili na Śląsku.

Tekst: Przemek Bollin

 

off 2 02

OFF Festival 2015, fot. Krzysztof Plebankiewicz

 

Kilkadziesiąt koncertów, wielotysięczny tłum, litry płynów różnego pochodzenia, zapach holenderskich traw, strażacy stawiający kurtyny wodne i wiele spotkań, które skutecznie odciągały uwagę od muzyki. Wiadomo, że nie da się zobaczyć wszystkiego, a nawet jak masz zamiar zrobić sobie napięty grafik, to nagle dostajesz taki strzał na koncercie, że nie masz już ochoty na nic – tylko siąść i przeżywać jak bohaterowie filmów Larsa von Triera.

 

off 2 05

OFF Festival 2015, fot. Krzysztof Plebankiewicz

 

Jednym z najważniejszych momentów był z występ tykającej bomby – The Dillinger Escape Plan. Amerykanie na czele z Gregiem Puciato – jednym z najlepszych wokalistów sceny gitarowej, dali taki popis, że ludzie stali jak wryci. „Ale lanie”; „Niezłe bombardowanie”; „Myślałem, że się połamią od tych skoków z głośników” – to tylko jedne z wielu opinii o zawierusze, jaką urządzili sobie n OFF-ie. Jeśli myślicie, że na scenie piruety z gitarą mogą robić tylko ci, którzy grają na niej nieskomplikowane utwory, to posłuchajcie „Pracer”, który otwierał koncert w Katowicach. „Widziałem, jak gitarzysta nastroił się w cztery takty, kiedy inni grali” – zauważył jeden z fotografów. Bombardowanie, nalot dywanowy, zgliszcza – nic nie jest w stanie ich zatrzymać, idą na totalne wyniszczenie, nieraz łamiąc sobie nogi na trasie. Z drugiej strony potrafią świetnie łączyć siłę z delikatnością i niemałą wrażliwością, czego dowodem świetnie zagrany „One of Us Is the Killer” – Puciato w takich utworach pokazuje całą gamę swoich wokalnych możliwości, od bel canto do przeraźliwego screamu. TDEP nie zwolnili do końca, bo nawet w balladach, spokój zwiastuje burzę. Piorunujący koncert!

 

off 2 07

OFF Festival 2015/ The Dillinger Escape Plan, fot. Krzysztof Plebankiewicz

 

11846407_1204395726252851_871107786_n

The Dillinger Escape Plan, fot. Kamil Frąckowiak

 

 

Na frontmana – Franklina Jamesa Fishera, nie mogą też narzekać w zespole Algiers, który na Scenie Leśnej zagrał o życie. Ich polityczny przekaz, mocno przesiąknięty ideologią Czarnych Panter i tragicznymi historiami z prywatnego życia wokalisty, został odegrany jako manifest. Fakt, ich brzmienie momentami składania do szalonego tańca, a niektóre sample przypominają na żywo najlepsze „rapsy”, ale jak wczytać się w tekst chociażby „But She Was Not Flying”, to szybko okaże się, że ten gruby bit mógł powstać od strzału wymierzonego w bliską osobę – o czym Fisher opowiedział w wywiadzie dla LAIF. Amerykanie zagrali debiutancki album w całości, plus balladę na głos i gitarę, niewiadomego pochodzenia. New York Times nazwał ich protest bandem i występy na żywo to potwierdzają. „To będzie moje tegoroczne odkrycie” – komentował rozemocjonowany młody chłopak. Oni nie grają, żeby bawić, oni stają na scenie w obronie swoich racji. Niezapomniany koncert.

 

 

Trzeciego dnia festiwalu samochody ciągnęły się wzdłuż ulic, przylegających do Doliny Trzech Stawów, już od wczesnych godzin popołudniowych. To mogło zwiastować tylko jedno: na Patti Smith będzie tłoczno. Scena Główna, choć największa, z trudnością pomieściła wiele tysięcy fanów albumu „Horses”, który zaprezentowała w całości. „Jest w dobrej formie” – komentowali dziennikarze muzyczni w namiocie prasowym, a burza oklasków pod sceną tylko potwierdziła tę opinię. Mimo upływu lat utwory z 1975 roku nie straciły na znaczeniu, sile i emocji. Wcześniej fani mogli się spotkać z artystką w Kawiarni Literackiej, gdzie rozmawiał z nią Michał Nogaś. Kolejki sięgały kilkudziesięciu metrów, co tylko potwierdza, kto tu był najbardziej wyczekiwaną gwiazdą i dla kogo ludzie zjechali z Polski i Europy. „Jestem cała roztrzęsiona; jeszcze długo będę do siebie dochodzić” – powiedziała po koncercie Bela Komoszyńska z Sorry Boys. Historyczny koncert.

 

off 3 02

OFF Festival 2015/ Patti Smith

 

 

Warto również wspomnieć o polskich artystach, którzy udowodnili wszystkim niedowiarkom, że nasza scena tętni życiem i aż skrzy się od pomysłów i talentu. Po pierwsze Olivia Anna Livki, która zadanie miała trudne – Scena Główna, godz. 15:00, skwar jak jasny gwint i garść ludzi pod sceną. Geek girl takie warunki ma za nic; nie przebiera w środkach, się nie kryguje, tylko jedzie ze swoim materiałem, taranując wszystko co napotka; świetnie śpiewa, tańczy, łapie kontakt i ma styl! Takich wokalistek nam potrzeba. Livki pierwszą damą polskiej sceny pop? Daj Boże.

 

 

Diametralnie inne podejście do scenicznego wyrazu, ma jedyny przedstawiciel gatunku necro polo w tym kraju – Nagrobki. Jak na nich patrzysz, to masz wrażenie, że oni chcą, żebyś ich znielubił. Niestety, entuzjazm publiczności był jednoznaczny, a rogale na twarzy mówiły jednoznacznie – dziwne, ale dobre. Nie każdy wirtuoz może być gwiazdą rocka, bo dostaje z łokcia od takiego duetu jak ten, co stoi na scenie, bo ma osobowość, a tego nie zastąpi nam nawet 30 lat lekcji u największego mistrza.

 

 

Jednym z większych odkryć był za to zespół Ketha. Na początku roku wydali świetną EP-kę „#!516.7” – inspirując się „Solarisem” Stanisława Lema i muzyką Szwedów z Meshuggah. Sytuacja podobna do tej z Livki – skwar, prażące słońce, tylko garderoba inna, czarna. „Jak Polacy grają jazz-metal, to jest w tym mnóstwo emocji” – mówił członek zespołu The Dillinger Escape Plan, wymieniając m.in. Kethę i Blindead. Mimo problemów technicznych powodowanych upałem, zagrali na Głównej porażająco dobry koncert, idealnie celując w gusta fanów ciężkiego brzmienia i niebanalnych form muzycznych. Warto dodać, że specjalnie na tę okazję przygotowali drugi zestaw perkusyjny – kotły, które nie tylko podbijały podwójną stopę, ale dodawały soczystego brzmienia utworom. Ktoś z publiczności słusznie zauważył, że tegoroczna edycja obrodziła w sprawnych metalowców. „Wychowaliśmy się na Nirvanie, dlatego tyle w tym emocji” – zdradził za kulisami MrTrip, wokalista i gitarzysta zespołu. Panowie ruszają do studia Blindead i nagrywają nową płytę, tym razem długogrającą. Mają potencjał!

 

 

A propos „Solarisa” i obcych planet, to warto zwrócić uwagę na obecność Władysława Komendarka. Swoje podejście do elektroniki określa jako ponadczasowe i wie, że wyprzedził swój czas. Znany z działalności w latach 80. udowodnił i dziś, że nie sposób go określić, podsumować – ciągle jest w ruchu. Był to koncert i monumentalny, podniosły – podobny widowiskom Jean Michel Jarre’a, ale i dziki jak Trent Reznor, Rob Zombie i inni, równie niezrównoważeni. Hipis, mag, demiurg – duże słowa? Ważny koncert.

 

off 01

OFF Festival 2015/Władysław Komendarek, fot. Krzysztof Plebankiewicz

 

Dziesiąta edycja przechodzi do historii, a za rok ma powrócić w nieco zmodyfikowanej formie, co Artur Rojek zapowiedział na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. W którą stronę to może pójść? Wejdź w skórę dyrektora i zaproponuj korekty i poprawki. Wejdź na: facebook.com/laif.magazine, zostaw komentarz i opowiedz, jak Ty przeżyłeś jeden z najlepszych festiwali w tej części Europy.

Zobacz też inne wydarzenia

16.04.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, MARY KOMASA 09.05.2015, KRAKÓW, TEATR ŁAŹNIA NOWA, NILS FRAHM – BEFORE TAURON NOWA MUZYKA 2015 22.03.2015, WARSZAWA, STODOŁA, NATALIA PRZYBYSZ