Relacja z Dubcity – czyli jak wyprasować koszulkę subwooferem?

Dodał admin , 19 paź 2009 przypisany do Relacje. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Możesz dodać komentarz albo trackbacka do tego wpisu

skream_benga_1LAIF KRU w okrojonym, jednoosobowym kombo o charakterze dziennikarsko-fotoreporterskim przed Eskulapem pojawiło się jeszcze we wczesnych godzinach nocnych, kiedy to przybyła z wszelkich zakątków Polski ?wiara? raczyła się  chłodnym piwkiem na równie chłodnym zapleczu supermarketu przed wejściem do klubu. Nie marnując czasu skierowałem swe kroki do wejścia i po niewielkim zawirowaniu na bramce już byłem przy barze, gdzie takowym piwkiem raczyć się można w dużo bardziej komfortowych warunkach. Wnioskując po dźwiękach dobiegających zza zamkniętych jeszcze drzwi do sali koncertowej Skream i Benga zapamiętale katowali eskulapowe nagłośnienie próbując się upewnić czy wytrzyma szturm, który za kilka godzin mieli zamiar na nie przypuścić.

Krótko po 23 wrota do sali koncertowej stanęły otworem i zawieszony nad sceną ekran rozświetlił zapowiadany wcześniej film dokumentalny ?Bassweight?, co było o tyle dobrym pomysłem, że było na czym zawiesić oko (i ucho) w oczekiwaniu na występ bohaterów wieczoru. Film na pewno nie jest rewolucyjny, ale całkiem zgrabnie przedstawia korzenie dubstepu. Mamy tu więc wywiady z czołowymi postaciami croydońskiej sceny, kilka razy przez ekran przewija się i Skream i Benga, natomiast zdecydowanie o kilka razy za dużo gości na nim Mary Anne Hobbs. Dużym plusem filmu jest skoncentrowanie uwagi na mniej znanych postaciach ze świata dubstepu, jak również na przedstawieniu jego gatunkowych mutacji z wielu innych krajów ? Brazylii, Rosji, Holandii czy Japonii. Za minus (w dodatku niemały) uznać należy brak polskich napisów. Spokojnie można przyjąć, że 90 procent zgromadzonej na pokazie gawiedzi filmu nie zrozumiało, bowiem wyniesiona z liceum znajomość języka angielskiego ?cockney? bądź co bądź nie obejmuje.

skream_benga_2Nie wiedzieć czemu akurat gdy film dobiegał końca rozłożone na podłodze towarzystwo urosło do pokaźnych rozmiarów, co skwapliwie wykorzystał Mizu, bowiem to właśnie jemu przypadło w udziale rozgrzanie publiczności przed atakiem Bengi i Skreama. Z zadania wywiązał się sprawnie (duży plus za włączenie do setu MC), aczkolwiek gdy na adapterach zaczęły śmigać sprawne palce Bengi wszyscy zdali sobie sprawę, kto tu rządzi ? różnica była po prostu ogromna, i to zarówno pod względem doboru materiału jak i pod względem warsztatu i doświadczenia. Zatrzęsły się membrany subwooferów, z głośników ryknął przesterowany bas i kto nie doprasował w domu koszulki ?dubstep rulez? i tak nie miał się już czym martwić, bo zrobił to za nich angielski duet, sprawnie rozciągając je na młodych polskich torsach.

Chłopaki za nic mają sobie wbijane nam w gimnazjach złote reguły ?wstęp, rozwinięcie, zakończenie? – do ataku przystąpili od razu i bez większych skrupułów. Winyle i kompakty po didżejce fruwały z szybkością wprost zadziwiającą ? chyba żaden nie zagościł w odtwarzaczu na dłużej niż 30 sekund, zresztą jest to akurat znak rozpoznawczy obu młodzieńców i przyznać trzeba, że w warunkach klubowych sprawdza się znakomicie. Mało tego, dopiero w takich warunkach można w pełni docenić to, czym jest dubstep ? wszak komputerowe głośniczki w podłogę nas nie wprasują, ale konkretny, koncertowy soundsystem ma już ku temu wszelkie predyspozycje. Ze skóry wychodzili wszyscy ? masywny bas szarpał publicznością niczym targany sztormem Bałtyk sopockie molo, zaś za adapterami ataku epilepsji dostawali mistrzowie ceremonii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że i jedni i drudzy doskonale się nawzajem nakręcali ? w pewnym momencie pomyślałem, że mogą się tak bujać do rana. Co ciekawe, obsiadająca didżejkę grupka fotografów ? w tym niżej podpisany ? również nie potrafiła oprzeć się zaraźliwej energii londończyków, więc siłą rzeczy wszyscy musieliśmy przejść przyspieszony kurs robienia zdjęć w tańcu.

scubaSet Skreama i Bengi był dosyć długi ? trwał ponad dwie godziny. Pod koniec Skream zaczął już romansować z dnb, na scenie pojawił się Scuba i dla wszystkich zgromadzonych stało się jasne, że powoli zbliżamy się do końca pierwszej części wieczoru. Po cichu wycofałem się na backstage, gdzie w przyczajeniu czekałem na pojawienie się Skreama i Bengi. Namówienie ich na krótki wywiad, który ukaże się w listopadowym numerze LaiFa, okazało się zadaniem dosyć karkołomnym i wymagającym wyrzeczeń, bowiem rozochoceni panowie bardziej koncentrowali się na celowaniu strumieniem wódki w moje gardło, niż na tym co miałem do powiedzenia, no ale w końcu się udało.

Na parkiet powróciłem kilkadziesiąt minut później. Za sterami wciąż znajdował się Scuba, który serwował dużo bardziej stonowany set niż jego brytyjscy koledzy, zresztą chyba nikt nie miał tej nocy zamiaru stawać z nimi w szranki. Scuba zagrał dużo bardziej przestrzennie, nie stroniąc od dub-technicznych brzmień i minimalistycznych konstrukcji, czym zyskał sobie przychylność bardziej ambitnej części publiczności.

shackletonPo nim na scenie pojawił się oczywiście Sam Shackleton, który zaserwował chyba najtrudniejsze granie tej nocy. Ci, którzy mieli już okazję usłyszeć jego ostatni materiał mogli się do tego przygotować, natomiast reszta gawiedzi została brutalnie rzucona na głęboką wodę ? wszak nowy materiał nieco różni się od jego wcześniejszych dokonań. Ciężko, mrocznie, bardzo minimalistycznie i niekoniecznie dubstepowo ? o czym również możecie się przekonać czytając listopadowy wywiad ze współzałożycielem nieodżałowanego Skull Disco.

Podsumowując, organizatorom na pewno należą się brawa za zebranie tak doborowego towarzystwa na jednej imprezie, bowiem wszyscy znaleźli coś dla siebie ? zarówno fani ciężkich bassdropów, jak i ci, których bardziej interesują niesztampowe, nowatorskie konstrukcje rytmiczne i ciekawy klimat. Było warto!

P.S. Tych, których balet ominął informujemy, że to na pewno nie ostatnia wizyta tych artystów w Polsce ? Skream i Benga już 10 listopada wystąpią w sopockim Sfinksie, natomiast Shackleton (tym razem w towarzystwie Appleblima) cztery dni później pojawi się w warszawskim Centralnym Basenie Artystycznym.

Byłeś? Podziel się wrażeniami na forum!

Dodaj / Pokaż Komentarze

Galeria Zdjęć

2009 (c) by Media Advertising sp. z o.o.