LAIF » WYWIAD: Bob Moses: „Świat trochę oszalał w ciągu ostatnich kilku lat i poczuliśmy, że mamy coś do powiedzenia na ten temat”.

WYWIAD: Bob Moses: „Świat trochę oszalał w ciągu ostatnich kilku lat i poczuliśmy, że mamy coś do powiedzenia na ten temat”.

Tom Howie i Jimmy Vallance poznali się jeszcze w liceum. Połączyła ich miłość do podobnych brzmień – od elektroniki, poprzez kalifornijski punk, aż po grunge. Zespół założyli w 2012 roku i od tego czasu ich kariera nabrała większego tempa. Bob Moses dali się poznać szerszej publiczności za sprawą debiutanckiego albumu „Days Gone By”, który ukazał się trzy lata temu dzięki wytwórni Domino Recordings. Wcześniej muzycy wydawali szereg mniej lub bardziej klubowych singli, w których czuć było sporą nutę melancholii. Artyści prezentują w swojej twórczości przyjemną, wolno płynącą elektronikę, która z pewnością przypadnie do gustu fanom pościelowego downtempo i house’u oprawionych zmysłowym wokalem i żywymi instrumentami.

„Battle Lines” – drugi w karierze album duetu pojawił się na sklepowych półkach 14 września 2018 roku. Chłopcy przyjechali właśnie do Polski na swój pierwszy klubowy koncert promujący nowy krążek. Spotkaliśmy się z połówką zespołu – Jimmym – i zadaliśmy mu kilka pytań.

 

fot. materiały prasowe

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy usłyszałam waszą muzykę — w środku nocy — to było „Far From The Tree”. Ten kawałek wprawił mnie w trans. Czy mógłbyś opowiedzieć mi o nim trochę więcej? Uwielbiam go.

Cieszę się, że ci się podoba. Pierwotnie, miała to być współpraca z naszym przyjacielem Francisem Harrisem. Wysłał nam beat, do którego mieliśmy dodać wokal i tak zrobiliśmy. Jednakże, beat, który stworzył, skończył jako remiks dla innego artysty, więc Tom i ja zaczęliśmy od nowa. Przyszło nam to bardzo szybko i do dziś gramy go podczas naszych klubowych setów.

W 2017 roku byliście nominowani do nagrody Grammy, a także wystąpiliście w popularnym show Ellen DeGeneres. Czy uważasz to za przełom w waszej karierze? Jak zmieniła się wasza droga od tego czasu?

To był definitywnie przełomy w naszej karierze, zupełnie się tego nie spodziewaliśmy i byliśmy bardzo zaskoczeni. Ciężko powiedzieć, jak to wpłynęło na nasze życie. Nie czujemy się inni jako ludzie czy jako zespół. Ale bardzo nam to schlebia i jesteśmy wdzięczni za doświadczenia, które przyniosły [Grammy, Ellen DeGeneres Show].

Czy czujesz, że im bardziej stajecie się sławni, tym bardziej musicie zaspokajać waszą publiczność/fanów?

Myślimy, że to ważne, żeby pisząc nową muzykę, robić to, co chce się usłyszeć i nie martwić się o nikogo. Jeśli cały czas przejmujesz się tym, co myślą o tobie inni ludzie to oszalejesz. W każdym razie, kiedy składamy set listę na nasze show na żywo, bierzemy pod uwagę to, co nasi fani chcieliby usłyszeć.

Wydaje mi się, że „Battle Lines” brzmi bardziej jak indie rock niż elektronika. Czy kiedykolwiek chcielibyście wrócić do tych transowych, elektronicznych dźwięków jak w „Far From The Tree”?

Skaczemy pomiędzy tymi dwoma określeniami całkiem sporo. Muzyka elektroniczna jest wciąż bardzo odrębna od tego, kim jesteśmy, więc wydaje mi się, że w przyszłości możesz definitywnie oczekiwać, że kilka kawałków do tańczenia wciąż będzie z nami.

Opowiedz mi o waszym ulubionym kawałku z „Battle Lines”.

Utwór „Eye For An Eye” świetnie przyjął się na naszych koncertach. Pisząc to, ciągle myśleliśmy, że tak będzie, ale to po prostu ma tę moc, która świetnie sprawdza się podczas występów live.

A co było waszą główną inspiracją w trakcie pracy nad „Battle Lines”?

Inspirowaliśmy się naszymi podróżami dookoła świata w trakcie trasy „Days Gone By”. Obserwowaliśmy, jak niesamowicie publiczność reaguje na ten album. Świat trochę oszalał w ciągu ostatnich kilku lat i poczuliśmy, że mamy coś do powiedzenia na ten temat.

Jaki jest wasz ulubiony kawałek do grania na żywo?

W tym momencie „Eye For An Eye” tak jak zaznaczyłem wcześniej… ale muszę powiedzieć, że „Back Down” i „Tearing Me Up” są też dobre — po prostu kochamy grać koncert jako całość. Dla nas to jest zabawa od początku do końca. Spędzamy dużo czasu, tworząc przejścia między utworami, coś na kształt mixa na żywo. To daje nową energię do niektórych piosenek i jest naprawdę super do zagrania.

Czy przygotowaliście coś specjalnego na koncert w Polsce?

Znam kilka słów po polsku, więc może będę miał szansę, by użyć ich na żywo… najprawdopodobniej wymówię je tragicznie np. “dziękuję” (śmiech).

Koncert Bob Moses w ramach World Wide Warsaw odbędzie się dzisiaj – 21 lutego 2019 w Małej Warszawie. Jako support pojawi się shey baba. Bilety możecie kupić poprzez aplikację i portal Going.

 

Zobacz też inne wydarzenia

25.04.2014, WARSZAWA, CAFE KULTURALNA, KRÓL20.08. 2015, Warszawa, Miłość, Mary Komasa18.05.2015, Warszawa, Klub Pardon, To Tu, Glissando #26 Soundscape Spotkanie + Kocert Duy Geborg