LAIF » WYWIAD: „Chcę, by moi słuchacze sięgali głębiej” – Andy Butler (Hercules & Love Affair)

WYWIAD: „Chcę, by moi słuchacze sięgali głębiej” – Andy Butler (Hercules & Love Affair)

 
Andy Butler – założyciel i muzyczny mózg Hercules & Love Affair nagrał już 3 albumy, a kilka singli z tych płyt cieszy się niezmienną popularnością w klubach całego świata. W 2012 skompilował swoją osobistą składankę dla serii DJ Kicks, grał w Boiler Roomie, a teraz pracuje nad zupełnie nową płytą.
 
Tekst: Artur Wojtczak

 

image1

Andy Butler, fot. mat. prasowe

 

Andy, Twoja ostatnia płyta Feast of the Broken Heart była mocnym, zorientowanym na kluby albumem, gdzie oddałeś hołd klasycznym brzmieniom z przeszłości muzyki tanecznej ( Chicago- i acid-house). Jesteś zadowolony z tego, jak ta płyta została przyjęta? Zwracasz w ogóle uwagę na opinie publiczności?
 
Andy Butler / Hercules & Love Affair: Tak, zwracam uwagę na to, jak jest przyjmowana moja twórczość. Natomiast moje piosenki odbierane są czasem jak muzyka popularna. Dlatego zawsze staram się o dobre remiksy, które „zadziałają” na parkiecie. W ogóle to staram się tworzyć muzykę, której posłuchasz wszędzie: w klubie, sypialni, na spacerze. Dlatego moja muzyka zawiera nie tylko rytm, ale i dobre teksty, by odróżnić ją od typowych klubowych nagrań. Ostatnia płyta była odebrana pozytywnie i fajnie było ją grać na żywo.
 
Dwa single z tego albumu zostały zremiksowane przez legendarnych DJ-ów, którzy współtworzą historię muzyki tanecznej: Todda Terry i Davida Moralesa. Był to swoisty follow-up do świetnego miksu ojca chrzestnego house – Frankie’go Knucklesa z waszego debiutanckiego albumu, nieprawdaż?
 
Oczywiście. To coś robię od lat, bo zacząłem przecież od remiksów Frankie Knucklesa i Kevina Saundersona na debiucie. Teraz poprosiłem o przeróbkę ikonę house Todda Terry i ta wersja okazała się potem w labelu Defected. David Morales, którego styl ogromnie cenię, podjął się przeróbki „My Offence”. Oba miksy bardzo spopularyzowały te nagrania i tylko umocniły mój respekt dla tych postaci.
 

 
Twoja kompilacja do serii DJ Kicks była muzyczną podróżą od wczesnych lat proto-house, poprzez złote lata klubowych brzmień Nowego Jorku aż do lat 90. Powiedziałeś kiedyś: „ To wielka frajda pamiętać, jak bardzo lubię stare płyty. Naturalnie skłaniam się ku bardziej klasycznym brzmieniom”. A dla mnie ta składanka to wręcz podręcznik do kultury house dla młodszych klubowiczów…
 
Nagrałem tę kompilację, gdy na dobre rozkręcała się rewolucja fascynacji stylem retro-house’u. Odbywał się istny revival tych brzmień. Pojawił się w tym czasie m.in. album Azari & III. A ja chciałem sięgnąć głębiej do tej muzyki i pokazać na składance, skąd się to wszystko wzięło, pokazać szerszy – historyczny wręcz – kontekst. Ta płyta to efekt mojego jak najbardziej osobistego gustu w muzyce.
 
Przygotujesz kolejną taką składankę? Jest dużo zapomnianych klasyków wymagających przypomnienia…
 
Raczej nie. W tej chwili jestem skoncentrowany na tworzeniu własnej nowej muzyki, natomiast w labelu Mr Int’l będziemy wydawać m.in. re-edity naprawdę mocnych, surowych kawałków acid-house’owych. Zaraz pojawi się nowy singiel i remiksy od Factory Pool, Tima Sweeney.
 
Jakie jest teraz nocne życie Nowego Jorku? I jaka jest definicja house, charakterystyczna dla tego miasta?
 
Ja już od jakiegoś czasu nie mieszkam w N.Y., ale to cudowne miasto mające swój własny styl. I jest to np. epickie, wysublimowane i eleganckie brzmienie Todda Terry. I ta wciąż zmieniająca się definicja pojęcia deep-house. I klasyki z wytwórni Strictly Rhythm.
 
Jaka idea przyświeca projektowi Radio Hercules – The Legendary Tunes? To twoja osobista retrospektywa muzyczna, edukacja dla młodszych słuchaczy czy szukanie nowych inspiracji w starej muzyce?
 
To raczej wskazówka: „zobaczcie, czego słucham na iPodzie, zobaczcie jakie kawałki mnie inspirowały”. Od ambient house’owego Ultra Marine do industrialu. Dzielenie się tymi utworami to kwestia tego, żeby słuchacz sięgnął głębiej i docenił, że co teraz tworzę wynika z pewnych inspiracji, które na mnie wypłynęły.
 
Mnóstwo podróżujesz i grywasz jako DJ: jakie miasto jest obecnie stolicą życia klubowego na świecie?
 
Trudno ocenić, ale wciąż chyba Berlin. Ja natomiast mieszkam teraz w Belgii – już od 2 lat.
 
Znasz historię tamtejszej sceny New Beat ?
 
Tak! I to mnie strasznie ekscytuje! Mieszkam w Ghent, gdzie siedzibę ma kultowy label R&S. Właśnie nagrałem utwór, którego obróbki dźwiękowej podjął się Outlander. Uwielbiam być w mieście, które ma swoja techno-historię. Wracając do pytania: doceniłbym jeszcze takie miasta jak Porto, Londyn ( pod warunkiem ze znajdziesz te właściwe miejscówki)
 
A dziś w Polsce zagrasz w klubie Nowa Jerozolima, który wciąż ma ten prawdziwy undergroundowy vibe..
 
Doskonale, uwielbiam takie miejsca, od razu czuję co warto tam zagrać!
 
Stany Zjednoczone były kolebką kilku najistotniejszych gatunków muzyki klubowej jak house, techno czy US Garage. Czy widzisz różnicę w jakości produkowanej tam muzyki w roku 2016 – po pierwszej fali EDM?
 
Tak, widzę duże różnice. I uważam ze prawdziwa muzyka taneczna pozostanie tam w niszy. W opozycji do popularnego EDM. Choć zdarzają się DJ-e, którzy tam jeżdżą, zarabiają duże pieniądze i grają znakomite, wartościowe sety jak np. Nina Kraviz. Bylem parę lat temu na WMC w Miami i nie było to dobre doświadczenie: dużo słabego EDM-House, który ma się po prostu sprzedać. Ale wciąż są ludzie tacy jak Kyle Hall, label L.I.E.S., którzy dostarczają najlepszą muzykę i mówią fali EDM: Fuck you. Subkulturowo dzieje się sporo, pojawiają się płyty surowe w brzmieniu, wręcz „niedoprodukowane” i odróżniające się od nijakich, wypolerowanych i popowych brzmień.
 
Doczekamy się w tym roku nowego LP Hercules & Love Affair?
 
Tak, już trochę nagrałem. Zapowiada się ciekawa płyta. Znowu paru wokalistów będzie mi towarzyszyć . Ale brzmienie zmierza w bardziej agresywnym kierunku, wręcz taneczno-punkowym. Inspiracje to Cabaret Voltaire i Front 242. Będzie w tym jakość techno, bo struktura piosenkowa oprawiona zostanie w techniczne, motoryczne brzmienia.
 
Graficzna strona projektu HALA ( logo, okładki płyt, plakaty, ulotki ) jest spójna, oparta na przemyślanym pomyśle. Pokażesz nam kiedyś coś więcej poza muzyką?
 
Tak, lubię wkładać ręce w inne media. Ale wciąż najważniejszym pozostaje muzyka. W tej chwili chcę kupić maszynę do szycia i projektować ubrania. A sam doceniam pracę moich przyjaciół, którzy piszą scenariusze, kręcą moje teledyski. Uwielbiam ich pasje i kreatywność – moją domeną będzie wciąż muzyka.
 
Jakie są Twoje osobiste 3 hymny taneczne – klasyki wszech czasów?
 
To się wciąż zmienia! Na dziś wymieniłbym: Cheryl Lynn You Saved My Day – ten klasyk disco zawsze mnie rusza i dodaje sił do życia. Jako drugi: Voices – Voices in My Mind z udziałem Indii z Masters At Work. Oraz bezsprzecznie Yazoo Situation. Dla mnie Yazoo to po prostu proto- house,a nie 80’s New Romantic. Doskonale odmienny od tych wszystkich podobnych produkcji italo-disco z tamtego czasu. Alison Moyet ma wspaniały, emocjonalny głos, który pasuje do elektroniki, która nieoczekiwanie przekształca się w brzmienie house’owe. To jest bardzo soulful. Jej głos porównam tylko do Annie Lennox!

 

 

 

 
Dziękuję za rozmowę, dobrej zabawy dziś wieczorem!

Zobacz też inne wydarzenia

20.08. 2015, Warszawa, Miłość, Mary Komasa 13.06.2015, WROCŁAW, WOODED FESTIVAL 22.03.2015, KRAKÓW, FABRYKA, JUNGLE