LAIF » WYWIAD: Distorted Festival. Na pierwszym miejscu przyjaciele

WYWIAD: Distorted Festival. Na pierwszym miejscu przyjaciele

 
Na początku listopada w Warszawie odbędą się trzy koncerty pod szyldem Distorted Festival. To druga odsłona miejskiego cyklu – w zeszłym roku w stolicy gościli m.in. Phedre, Gary War czy Olivier Heim. Tym razem agencja Distorted Animals zaprosiła następujących artystów: Seana Nicholasa Savage’a, Touchy Moba, A Place To Bury Strangers oraz duet Syny. Rozmawiamy z organizatorem wydarzenia, Pawłem Trzcińskim.
 
Tekst: Dorota Groyecka
 

fot. Mateusz Staniewski

Paweł Trzciński; fot. Mateusz Staniewski

 

Wasz festiwal rozrósł się, zaprosiliście w tym roku artystów z bardzo różnych gatunków. Spotka się pop z elektroniką, hip-hopem, rockiem. Jaki mieliście klucz doboru muzyków? Jaka idea przyświeca Waszemu przedsięwzięciu?
 
Paweł Trzciński: Pierwsza, zeszłoroczna edycja była rozszerzeniem corocznej imprezy urodzinowej i działalności naszej agencji Distorted Animals, która zajmuje się ściąganiem przeróżnych artystów do Polski, głównie do Warszawy. W zeszłym roku było to coś na kształt jednodniowego festiwalu, a w tym roku to trzy dni. Jeśli chodzi o stylistykę, faktycznie jest ona bardzo szeroka, ale myślę, że dobrze pokazuje to, w jakiej estetyce nasza agencja się porusza. Myślą przewodnią festiwalu są nie tyle gatunki, co nasza znajomość z artystami. Nie trafiają oni do Warszawy po raz pierwszy i w przeszłości przeważnie działo się to za naszą sprawą. Poprzez festiwal, który jest skierowany do szerszego grona słuchaczy, chcemy zaprezentować muzyków, którzy są z nami związani od lat.
 
Duet Syny to wprawdzie nowy, tegoroczny projekt, jednak z samym Robertem Piernikowskim mieliśmy okazję pracować przy jego poprzednim składzie, Napszykłat, z Przemkiem [1988] też nieraz spotykaliśmy się na „szlaku”. Żartujemy więc, że jest to taka edycja „friends & family”. Chcemy zaprosić ludzi do posłuchania muzyki trochę poza gatunkami, do spojrzenia na nią po prostu jako na ciekawe zjawisko.
 

Sean Nicholas Savage wystąpił w Warszawie po raz pierwszy w 2012 roku. Stworzył świetną atmosferę, zaprosił ludzi do tańca. Jest bardzo ekscentryczny, ale chyba też bardzo sympatyczny, nie tworzy bariery między sobą a widzami?
 
To prawda, jego występy są bardzo entuzjastyczne, nie ma w nich mroku.
 

 
Natomiast Touchy Mob po dłuższym okresie milczenia wydał nową płytę i to również dobry powód, żeby go zaprosić ponownie do Polski.
 

Tak, właściwie wszyscy zaproszeni zagraniczni artyści są w trasie koncertowej, więc dodaliśmy im jeszcze jeden przystanek. Sean i Touchy Mob zagrają poprzedniego dnia koncert w Berlinie, więc cała ekipa przeniesie się wspólnie do Warszawy.
 
 

 
 
Pociągiem?
 
Albo jakimś rozklekotanym vanem. Pewnie zabiorą ze sobą sporo osób.
 
Będzie międzynarodowa publika?
 
Tak, myślę, że sporo znajomych z różnych zakątków świata zjedzie do Warszawy.
 
W Polsce jest coraz więcej bardzo różnych festiwali, mini-festiwali. Wy wybraliście termin jesienny, czyli nie w szczycie sezonu. Jak pozycjonujecie swoje wydarzenie?
 
Organizujemy imprezy klubowe, które w lecie przegrywają z eventami na świeżym powietrzu. Jesienią pogoda się psuje, a to sprzyja siedzeniu w klubie (śmiech). Dlatego np. Unsound jest również organizowany w takim terminie. Na pewno jesteśmy zorientowani typowo miejsko i chcemy tworzyć nową jakość. Ale chyba nie chcemy się pozycjonować na rynku festiwalowym.
 
Koncerty odbędą się w Cafe Kulturalna i w Hydrozagadce. Czy te miejsca sprostają wymogom artystów? Czy wystarczy miejsca dla wszystkich gości?
 
Wiemy, jaka publiczność przychodzi na nasze koncerty i mniej więcej na taką liczbę jesteśmy przygotowani. Bilety są dostępne w przedsprzedaży, a na koncerty w Cafe Kulturalna będzie można kupić wejściówki na wejściu, ale na pewno nie wpuścimy tyle osób „ile się da”. Ważny jest komfort zabawy. Jeśli chodzi o nagłośnienie, mamy je sprawdzone w bardzo różnych warunkach, a kluby z którymi współpracujemy dbają o sprzęt. Szczególnie ciekawi jesteśmy, jak wypadną ze swoim niesamowitym show w przestrzeni Hydrozagadki A Place To Bury Strangers. Zespół posiada bardzo oddaną publikę w Polsce.
 

 
Przyjaźnicie się m.in. z Molly Nilsson, która niedawno wystąpiła w Instytucie Goethego w Warszawie. Z kim jeszcze czujecie się mocno związani?
 

Tak, Molly jest jedną z naszych „najstarszych” przyjaciółek, gra w stolicy głównie na nasze zaproszenie. Często „wymieniamy” się artystami z berlińską agencją bookingową Shameless/Limitless. Współpracujemy też z wytwórnią Mansions and Millions, w której działają m.in. dwaj Polacy „przeszczepieni” do Berlina – Dawid Szczęsny, znany wcześniej ze składu Niwea, czy Adam Byczkowski, teraz znany pod pseudonimem Better Person. Gra on z resztą w zespole Seana Nicholasa Savage’a. Ekipa berlińska jest dosyć często przez nas zapraszana, a my często dzięki nim lądujemy w Berlinie.
 
Na polskim gruncie zajmujecie się m.in. zyskującym coraz większą popularność Królem.
 
Tak, działamy z Błażejem Królem od jego pierwszej płyty. Nasza agencja współpracuje z bardzo różnorodnymi artystami, m.in. Dorotą Masłowską przy projekcie Mister D., który nie jest typowym projektem muzycznym. Wcześniej opiekowaliśmy się Niweą, Piotrem Kurkiem, duetem Fuka Lata. To takie twory mniej lub bardziej efemeryczne, niekoniecznie zespoły w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. Przystają do naszej wizji muzyki. Jesteśmy na rynku znani jako specjaliści od przypadków „beznadziejnych” (śmiech). Stylistyka nie jest tutaj decydująca, te projekty muszą poruszać jakąś naszą wewnętrzną strunę. Zależy nam na jakości i szczerości przekazu, forma to rzecz drugorzędna. I to też reprezentuje Distorted Festival.

Zobacz też inne wydarzenia

22.05.2015, WARSZAWA, KLUB NOWA JEROZOLIMA, DEEPStrict – Format:B 13.08.2015, Sopot, Zatoka Sztuki Beach Club, GusGus 25.04.2014, WARSZAWA, CAFE KULTURALNA, KRÓL