LAIF » WYWIAD: Ellen Allien: Kieruje mną pasja do muzyki i nocnego życia

WYWIAD: Ellen Allien: Kieruje mną pasja do muzyki i nocnego życia

 

Ellen Allien to charyzmatyczna postać berlińskiej i światowej sceny techno już od lat 90. Właścicielka labelu BPitch Control, autorka płyt „LISm” czy „Dust”.
 
W wywiadzie udzielonym z okazji występu na otwarciu stołecznego klubu Smolna, opowiada nam o Berlinie jako inspiracji swojej twórczości, różnicach między sceną klubową lat 90. a obecną, ulubionych festiwalach z muzyka elektroniczną i zamykaniu klubów techno…
 
Tekst: Artur Wojtczak
 

ea_wassmann_high_res_nov_2016_e

Ellen Allien, fot. Lisa Wassmann/ mat. prasowe


 
Artur Wojtczak: Ellen – jesteś mieszkanką Berlina od urodzenia i dedykowałaś temu miastu jeden ze swoich albumów pt. „Stadtkind”. Czy Berlin jest wciąż ważną inspiracją dla Twojej muzyki?
 
Ellen Allien: Berlin to moja twórcza baza. W tym miejscu jestem najbardziej kreatywna, najmocniej aktywna i mój wewnętrzny duch czuje się tu pobudzony do działania. Prawdopodobnie dzięki temu, co się tu w przeszłości wydarzało: cały kontekst historyczny, upadek muru itd. Tutaj mieszkają też moi przyjaciele i masa ludzi związanych ze środowiskiem artystycznym.
 
Mówi się, że gdy Nowojorczycy podróżują po świecie, to wszędzie – we wszystkich zwiedzanych miastach szukają de facto… Nowego Jorku. Czy z Berlińczykami jest tak samo? Mówiąc między nami: Warszawa określana jest często jako “nowy Berlin”…
 
Coś w tym jest. Ja bardzo często odczuwam tęsknotę za Berlinem. Jednak inne miejsca i okoliczności dają mi dodatkową motywację i inspirację, która jest nieodzowna w mojej twórczości. Czasami jest też tak, że publiczność na parkiecie w innych krajach reaguje zupełnie inaczej na moją muzykę niż dzieje się to w Berlinie.
 
Grywałaś w najbardziej pożądanych i znanych w latach 90-tych klubach techno, które mają status kultowych: E-Werk, Tresor, Bunker – wtedy zaczynała się fala popularności całej kultury techno w Europie. Jakie są Twoim zdaniem największe różnice pomiędzy muzyką i społecznością klubową wtedy i obecnie?
 
W międzyczasie ilość klubowiczów ogromnie wzrosła, to zupełnie inny wymiar niż kiedyś. „Rave Community” to była kiedyś alternatywa, margines, a teraz cześć kultury głównego nurtu. Wtedy byliśmy wyjątkami, grupą świrów, która nie chce iść po imprezie do domu, bo woli się bawić bez końca – zamiast snuć plany na przyszłość. W sumie to duch rave’u pozostał ten sam, wyłączając kilka szczegółów. Teraz mamy w klubach nie tylko więcej ludzi, ale i lepsze soundsystemy i fajniejszy design.
 
Twój label BPitch Control popchnął do przodu kariery takich wykonawców jak Modeselektor, Paul Kalkbrenner czy Apparat. Czujesz się matką ich komercyjnego/ mainstreamowego sukcesu?
 
BPitch to firma płytowa z ponad 320 wydawnictwami na koncie. Zawsze wydawaliśmy płyty utalentowanych artystów. I nie ma to w zasadzie nic wspólnego z matczynymi uczuciami (śmiech). Za kulisami sukcesu naszych muzyków stoi doświadczony zespół ludzi i cała sieć kontaktów. Moja rolą w tym łańcuchu jest odkrywanie nowej muzyki i twórców oraz urzeczywistnianie własnej wizji artystycznej – aby moja muzyka dotarła do słuchaczy. Poza tym BPitch jest też agencją artystyczną organizującą imprezy. Pasja do muzyki i nocnego życia odgrywają tu główną rolę. Street-life i odpowiednie życiowe nastawienie! (śmiech)
 
W tym roku zakończyły działalność znane kluby takie jak Space na Ibizie czy londyński Fabric. Czy również w Niemczech widać jakieś oznaki kryzysu i zmniejszania się sceny house & techno?
 
Londyn był właściwie zawsze miastem, gdzie wiele klubów otwierało się i zamykało. Wiele do powiedzenia ma tam dynamiczny i wymagający rynek nieruchomości. Jeśli chodzi o Niemcy: nie widzę symptomów kryzysu czy wymierania klubów. Wciąż mamy ich całkiem sporo. W niektórych landach natomiast wielkie festiwale muzyczne trochę utrudniają życie małym klubom zabierając publiczność.
 
Rozmawiamy w październiku, ale gdybym mógł zapytać Cię już teraz: gdzie grało Ci się w tym roku najlepiej? Masz ulubione kluby i festiwale ’16?
 
Moim absolutnie ulubionym festiwalem w Niemczech jest wciąż Melt. Bardzo podoba mi się też Th!nk? Festival. W Hiszpanii moim faworytem jest Sonar, w Detroit Movement, a we Włoszech uwielbiam Kappa.
 
Dziękuję za rozmowę i Twój pierwszy występ w nowym warszawskim klubie Smolna!
 
I ja dziękuję! Grało mi się u was świetnie!
 

Zobacz też inne wydarzenia

15.08.2015, Warszawa, Lost Pool 24-26.07.2015, PŁOCK, AUDIORIVER FESTIVAL 28.04.2015, WARSZAWA, CAFE KULTURALNA, OLIVIER HEIM