LAIF » WYWIAD: Kultura house zawsze przenikała się ze światem hip-hopu – Armand Van Helden

WYWIAD: Kultura house zawsze przenikała się ze światem hip-hopu – Armand Van Helden

 
Armand Van Helden – dziś jeden z najważniejszych DJ’ów sceny house na świecie zaczął swoją przygodę z muzyką w wieku lat 13 – na urodziny kupił sobie automat perkusyjny. Od 1988 roku pracował jako DJ w klubie Loft – jednym z najpopularniejszych klubów w Bostonie. Wkrótce potem zaczęły się pojawiać jego single nagrywane dla Nervous Records i Strictly Rhythm – „Witch Doctor”, „Funk Phenonomena”, „Work Me Goddamnit”.
 
W latach 90. Armand zasłynął jako innowacyjny i rozchwytywany remikser . Przeróbki „Spin Spin Sugar” Sneaker Pimps, „ Sugar Is Sweeter” CJ Bollanda Bollanda i „Professional Widow” Tori Amos spowodowały, że stał się prawdziwą gwiazdą. Remiksował potem utwory największych gwiazd, m.in. : The Rolling Stones, Janet Jackson, Puff Daddy.
Największą sławę i respekt na scenie przyniosły mu jednak jego własne single, które stały się klubowymi klasykami i grane są na całym świecie od lat: „My My My”, „I Want Your Soul”, „You Don’t Know Me’.
 
Przed występem w stołecznym klubie The View, Armand Van Helden opowiada o byciu ikoną sceny tanecznej, wpływie hip-hopu na tworzenie się sceny house, ostatnim występie dla Boiler Roomu i swoich ulubionych klasykach house/garage…
 
Tekst: Artur Wojtczak
 

Armand-Van-Helden-Press

Armand Van Helden , fot. mat. prasowe

 

Artur Wojtczak: Jesteś jednym z najbardziej utytułowanych i cenionych DJ-ów i producentów muzyki house na świecie, który wywarł znaczący wpływ na kulturę klubową. Twoje single i remiksy z lat 90. “Funk Phenomena”, “ You Don’t Know Me’, “Professional Widow Armand’s Star Trunk Remix”, Spin Spin Sugar / Armand’s Dark Garage Mix” zmieniły scenę na zawsze i stworzyły podwaliny pod nowe gatunki jak speed-garage. Czujesz się ikoną sceny tanecznej?
 
Armand Van Helden: Nie, zdecydowanie nie. Jeśli chodzi o mnie, to jestem wdzięczny za to, że miałem możliwość robić taka muzykę, która wywarła wpływ na historię globalnej muzyki tanecznej. Cieszę się z tego. Natomiast sam na siebie patrzę wciąż bardziej jak na fana tej muzyki, aniżeli jej ikonę.
 
House’owi DJ-e i producenci mający background w kulturze hip-hopowej tak jak Ty, DJ Koze czy Tom Novy kreują trochę inne brzmienia w swojej muzyce niż artyści, którzy maja korzenie tylko w elektronice. Dotyczy to również innego stylu miksowania jaki chyba wynieśliście z hip-hopu. Jak wspominasz czasy, gdy rap i house się przenikały, gdy do klubów chodzili zwolennicy obu gatunków?
 
Kiedy byłem młody i zaczynałem przygodę z muzyką, sytuacja była inna. Było to dość trudne, by chodzić tak po prostu do klubów house, bo było ich niewiele, one dopiero powstawały. Klubów rapowych i z muzyką freestyle było za to mnóstwo. A hip-hop bywał jednocześnie grany w klubach house’owych może przez pół godziny w ciągu nocy. Szczerze mówiąc, w klubach nocnych rap wchodził niejako dzięki house’owi. Dużo osób przechodziło w ten sposób z jednego nurtu do drugiego. Po prostu my lubiliśmy wibrację muzyki tanecznej, ale lubiliśmy też hip-hop. Nasze block-parties i miksowanie muzyki na żywo przez mnie to były świetne momenty. Te kultury się wtedy mocno przenikały.
 
Twoja kompilacja “New York A Mix Odyssey 2”, a wcześniej instrumentalny album “Sampleslaya” były również wyrazem oddawania szacunku dla sceny hip-hop i hip-house, który zdobywał popularność głównie w latach 90. Sam tworzyłeś później piosenki w tym stylu – rapował w nich np. Common czy Dizzie Rascall… Czy ten gatunek ma szansę na powrót na parkiety?
 
Tak hip-house był wspaniałym nurtem i niejako przedłużeniem hip-hopu na parkiety klubów. I hip-house w zasadzie wciąż żyje, w różnych formach. Bo przecież gdy mamy rapera, który rymuje na tanecznym, klubowym podkładzie, to jest to hip-house. Może w tym najnowszym, bardziej popowym wydaniu nie jest to już takie korzenne: mówię tu o wykonawcach typu Pitbulll czy Flo Rida, ale to wciąż ta stylistyka. Młodzi wykonawcy z Wielkiej Brytanii, bardziej undergroundowi reprezentanci sceny grime jak Dizzie Rascall też się na tym wzorują.
 
Nie wiem czy wiesz, ale polska scena hiphopowa zaliczana jest do najprężniejszych na świecie (po USA i Niemczech) i niektórzy raperzy też starają się eksperymentować z brzmieniami house i do nich rapować w języku polskim. Powstają również sub-labele wytwórni hip-hopowych, które zaczynają wydawać muzykę elektroniczną…
 

 
To wspaniale. Niesamowite! Róbcie tak dalej, podoba mi się to. Trzeba iść do przodu, eksperymentować sięgając jednocześnie do najciekawszych wzorców z przeszłości. Polecam waszym raperom posłuchanie nagrań lub spotkanie z Fast Eddie’m z Chicago – on był dla mnie czołową postacią w całym hip-house’owym nurcie!
 
Twój występ z Jackmasterem dla Boiler Room był prawdziwą house’ową bombą wypełnioną klasykami z wytwórni Strictly Rhythm, Manifesto czy Traxx – hymnami tego gatunku z czasów gdy DJ-e dbali o prawdziwość tej muzyki. Jak wspominasz ten występ?
 
Było świetnie. Wcześniej nie spotkałem Jackmastera, aż do momentu tej sesji. Niczego tak naprawdę nie planowaliśmy, nie ustalaliśmy, to była trochę nasza zabawa, zagraliśmy dużo fajnych klasyków I chyba się podobały. I zapewne niektórych zwyczajnie wyedukowały!
 

 
Czy wciąż masz tych samych muzycznych idoli? Jako wzorce wymieniałeś wielokrotnie Todda Terry, Davida Moralesa, Masters At Work…
 
Absolutnie i niezmiennie tak! Uwielbiam ich, są moimi wzorami. A zwłaszcza Todd Terry, do którego mam szczególny sentyment, bo jego produkcje ujęły mnie i wprowadziły do świata muzyki house wiele lat temu. I tak zostało! ( śmiech)
 
Jakie miejsca do grania lub zabawy są Ci bliższe: block parties i undergroundowe brzmienia grane w klubach Bostonu lub Nowego Jorku czy wielkie, eleganckie super-kluby na Ibizie?
 
Czy ja wiem. Może ani jedne ani drugie, bo już rzadko wychodzę do klubów! Jestem na to za stary, mam 46 lat! (śmiech) Tak naprawdę to ja zacząłem przygodę z klubami już w wieku 13 lat, więc trochę to już trwa jak widzisz!
 
Na koniec pytanie, które zawsze zadaję artystom reprezentującym scen klubową: jakie są Twoje 3 ulubione klasyki muzyki tanecznej wszechczasów?
 
Jest ich znacznie więcej aniżeli tylko 3 oczywiście – takich utworów, które wywarły na mnie wpływ i głęboko siedzą w głowie i które gram od czasu do czasu, od lat. Ale muzyka klubowa to bardzo pojemne pojęcie, więc ograniczę się w wyborze wyłącznie do hymnów muzyki house, które są dla mnie ważne. W dowolnej kolejności są to: “French Kiss” Lil’ Louis, “Love And Happiness” India i “Music Sounds Better with You” Stardust. Mógłbym wymienić setki innych, ale te mają z pewnością wielkie znaczenie dla mnie!
 
Dziękuję za rozmowę i Twój wkład w całą kulturę muzyki house! Przyjmij przy okazji rozmowy mały prezent z Polski: najnowszą kompilację „Homeland Traxx Vol. 2” z polskiego labelu White Widow Records – oto próbka polskich produkcji ze sceny house & garage.
 
To bardzo miłe, wielkie dzięki – bardzo chętnie posłucham, ciekawy jestem waszych brzmień. I do zobaczenia podczas setu.

Zobacz też inne wydarzenia

22-23.06.2015, Poznań, Warszawa, Nothing But Thieves15.08.2015, Warszawa, Lost Pool06.05.2015, WARSZAWA, KLUB MIŁOŚĆ KREDYTOWA 9, PORTICO – BEFORE FESTIWAL TAURON NOWA MUZYKA 2015