LAIF » WYWIAD: Lor: „Co by się nie działo — muzyka zawsze się obroni”

WYWIAD: Lor: „Co by się nie działo — muzyka zawsze się obroni”

Kwartet Lor, jeden z najszybciej rozwijających się rodzimych zespołów, w tym miesiącu dziewczyny powróciły z nową EP-ką „Sunlight”. Rozmawiamy o ich planach po odwołanych koncertach, przyszłości muzyki i o tym, skąd w ich muzyce wzięło się więcej światła.

Wydałyście właśnie nową EPkę „Sunlight” sądząc po tytułach, okładce wygląda jak oda do słońca. Czy promienie słoneczne, ciepło, wizja lata napędzają Waszą twórczość?

„Sunlight” pisałyśmy głównie latem. Dla części z nas były to wakacje policealne, zaczęłyśmy wtedy pracować i to lato, prawdę mówiąc, nie było szczególnie obfite w wydarzenia, które do tej pory kojarzyły nam się z wakacjami. Właściwie momenty, które teraz wspominamy najlepiej, to te, kiedy faktycznie mogłyśmy odciąć się trochę od rzeczywistości i usiąść do pisania. Więc wygląda na to, że całe słońce tamtych wakacji po prostu wpakowałyśmy w muzykę.

W „Lowlight” waszej pierwszej płycie było mało światła, co w takim razie łączy „Lowlight” i „Sunlight”? Czy może są to dla Was zupełne dwie różne historie?

Nad nowym materiałem zaczęłyśmy pracować praktycznie od razu po domknięciu wszystkiego związanego z premierą „Lowlight”. Chciałyśmy spróbować się w czymś trochę innym, byłyśmy bardzo podekscytowane na perspektywę zmiany. Tych dwóch wydawnictw na pewno nie można ze sobą za bardzo połączyć, ale nie przeciwstawiałybyśmy ich też sobie jednoznacznie. „Lowlight” to „Lowlight”,„Sunlight” to„Sunlight” – podsumowania kompletnie innych etapów, ale etapów wciąż naszych żyć.

Paulina w jednym z wywiadów powiedziała „Według nas tytuł Lowlight pasuje, naszej muzyki słucha raczej jak jest ciemniej niż, jaśniej”, skąd nagły zwrot w kierunku światła?

Jak wcześniej wspominałyśmy, chęć zmiany, chęć sprawdzenia się, zobaczenia, czy jesteśmy w stanie pracować nad nieco innym materiałem. Miałyśmy poczucie, że mamy pełną swobodę w tworzeniu i że nie naglą nas żadne terminy. Nie było żadnych granic, więc nie było też obaw o to, czy jakichś nie przekraczamy. Zwróciłyśmy się w kierunku światła pewnie dlatego, że do tej pory artystycznie dorastałyśmy raczej plecami do niego.

Nazwa Waszego zespołu pochodzi od słowa „folklor”, czy nadal czujecie się związane z tym słowem?

Zdecydowanie. Folklor jest w nas bardzo głęboko zakorzeniony, czujemy się mocno związane nie tylko z polską ludowością, ale staramy się też muzycznie odkrywać rdzenie innych kultur.

Kiedy odkryłyście folk i co pokochałyście w tym gatunku?

Naszym najwcześniejszym zetknięciem z folkiem była Birdy, gdy miałyśmy około 9 lat, przeczytałyśmy gdzieś później, że jej pierwsza płyta to folk. Od tamtej pory słuchałyśmy podobnej muzyki, dość nieświadomie, byłyśmy dziećmi. Folk jest stosunkowo prosty, wiodą nim emocje. Folk to ten typ muzyki, który można zagrać gdziekolwiek, wyglądając jakkolwiek i to działa. Idziemy teraz trochę gdzie indziej, eksperymentujemy i wciąż będziemy, ale to nadal korzenie naszych muzycznych fascynacji.

Do wydania pierwszego utworu zainspirował Was obraz „Ogród Szczęśliwych Zmarłych” Friedricha Hundertwassera, jaka sztuka mogłaby zilustrować „Sunlight”?

Nigdy nad tym nie myślałyśmy, ale pierwsze skojarzenie teraz to Klimt. Wyłącznie przez to, że używał złota, a złoto być dość słoneczne.

Do utworu „sun2#” wypuściłyście teledysk, który jest po klatkową, klasyczną animacją, skąd ten pomysł?

Po przeprowadzce do Londynu zauważyłyśmy, że mamy za dużo czasu. Ponadto, nasza współlokatorka, Jadzia, ma wielki talent plastyczny i studiuje animację. Postanowiliśmy spróbować i dać temu szansę. To był pierwszy raz, kiedy ktokolwiek z nas miał do czynienia z takim projektem, a zajęliśmy się wszystkim od podstaw, ale jesteśmy naprawdę z siebie dumni i zadowoleni z efektu.

Jesteście bardziej analogowe czy cyfrowe?

Jesteśmy chyba gdzieś pomiędzy. Estetycznie raczej analogowe, natomiast mimo wszystko raczej częściej sięgamy po cyfrowe środki.

Miałyście w tym miesiącu zagrać koncerty, które nie odbyły się w związku z kryzysową sytuacją na świecie, planujecie koncerty online dla swoich fanów? Czy macie pomysł na więcej działań w sieci?

Prawdę mówiąc, na ten moment bardzo ciężko u nas o podejmowanie jakichkolwiek działań bez wcześniejszego zaplanowania, głównie dlatego, że jesteśmy aktualnie rozszczepione pomiędzy dwoma krajami. Kryzys związany z koronawirusem faktycznie mocno pokrzyżował nam plany, ale trasa i tak zostanie zagrana, po prostu w innych terminach. Jeśli chodzi o inne działania, przy odpowiedniej mobilizacji i logistyce, prawdopodobnie byłybyśmy w stanie coś zorganizować, ale na ten moment izolujemy się w domach.

Jaka przyszłość według Was czeka muzykę?

Ciężko powiedzieć. Muzyka rozwija się teraz bardzo dynamicznie, jest ogólnodostępna, jest jej bardzo dużo i jest wszędzie. Co by się nie działo — muzyka zawsze się obroni. Każda muzyka, takie mamy wrażenie.

Zobacz też inne wydarzenia

22-23.06.2015, Warszawa, Teatr Studio, Flying Lotus22.03.2015, KRAKÓW, FABRYKA, JUNGLE17.08.2015, Warszawa, Plac Defilad, Shamir