LAIF » WYWIAD: Muzyka polega na budowaniu, a nie hejtowaniu – Catz ‘n Dogz

WYWIAD: Muzyka polega na budowaniu, a nie hejtowaniu – Catz ‘n Dogz

Duet, który już dawno powinien zmienić nazwę z “Catz ‘N Dogz” na “polski duet eksportowy”. Jednak nie bez przyczyny media na całym świecie uczepiły się tego określenia. Trudno bowiem szukać bardziej znanych polskich postaci na międzynarodowej scenie muzyki klubowej, jak pochodzący ze Szczecina Grzegorz i Wojciech. I choć jeden z nich od dawna na stałe mieszka w Berlinie, a obaj ostatnio grają w Stanach częściej niż kraju, to nie zapominają o lokalnym rynku klubowym. Złapaliśmy ich podczas Red Bull Music Academy Weekender w Warszawie i zadaliśmy kilka pytań o sprawy bieżące i te zupełnie dawne.

 
Tekst: Damian Wojdyna
 

Jacek Kolodziejski Photpgraphy Catz n Dogz Basic Colour Theory1

Catz ‘N Dogz; zdjęcie: Jacek Kołodziejski

 

Damian Wojdyna: Mieliśmy się spotkać latem roku 2012, ale wtedy wywiad nie doszedł do skutku. Wówczas minęło ledwo pół roku i pojawiliście się w legendarnej audycji Essensial Mix. Jak do tego doszło?
 
G: To było po naszym drugim albumie. Wydaje mi się, że cała nasza praca, którą włożyliśmy przez te wszystkie lata zaprocentowała, i to było ukoronowaniem naszych wysiłków. Zawsze marzyliśmy, żeby zrobić Essensial Mix. Przez całą karierę odkładaliśmy kawałki na tą okazję. Mieliśmy specjalny folder, gdzie zbieraliśmy utwory, które chcieliśmy zamieścić w tym miksie.

 

I zazdzwonił do was pewnego dnia Pete Tong i mówi “chłopaki, zrobicie mi Essensial Mix”?
 
Wojtek Tarańczuk: Pete Tong do nikogo nie dzwoni. On ma managera i dwóch producentów, którzy też nie dzwonią do nas, tylko z kolei do naszego człowieka od PR-u. Nasz człowiek ciężką pracą stara się dobrać datę i ogarnąć to, żeby to wszystko ręce i nogi.

 

Jak poznaliście Daniela Pearce’a, znanego szerzej jako Eats Everything?
 
G: Dostaliśmy demówkę od naszej znajomej Jefrey z San Francisco. Powiedziała, że ma takiego kolegę z Bristolu, który robi super muzykę i chciała, żebyśmy go sprawdzili. Pamiętam, że te kawałki brzmiały trochę dziwnie, nie tak dobrze jak teraz. Trzeba było nanieść małe poprawki. Jak puściłem jeden z kawałków podczas imprezy w Barcelonie i cała sala eksplodowała.

 

Co skłoniło do prac nad trzecim albumem?
 
W: Po ostatnim albumie musieliśmy dosyć długo odpocząć, po drodze mieliśmy bardzo dużo pracy z kompilacjami, jak chociażby “Friends Your Carry On” dla Pets Recordings. Pewnego dnia stwierdziliśmy, że czas zacząć pracę nad nowym albumem. Po tylu latach mamy swojego menagera i przez to, że zostaliśmy odciążeni od wielu innych obowiązków, mieliśmy w ogóle czas i ochotę. Na album trzeba mieć ochotę. Wiemy, że robi się go dla odbiorców, ale też przede wszystkim dla samego siebie. To ma być projekt, w którym się realizujemy.

 

Skąd tytuł “Basic Colour Theory”?
 
W: Ten album jest bardzo kolorowy. Jego tworzenie polegało na budowaniu wszystkiego od podstaw. Zbudowaliśmy bogatą paletę dzięków, potem weryfikowaliśmy niektóre pomysły, wynikiem czego jest 15 utworów, a w wersji deluxe o kilka więcej.
 
G: Mieliśmy mega dużą wizję. Jakbyśmy wzięli wielkie zdjęcie i robili sobie zoomy na niektóre rzeczy, których chcieliśmy użyć. Później pracowaliśmy tylko nad detalami.

 

Będą jacyś goście?
 
W: Bardzo dużo. Green Velvet,  Peter, Bjorn & John, soulowy piosenkarz John McGuire…
 
G: Natalia Przybysz z Polski.

 

Powstaną teledyski?
 
G: Pracujemy właśnie ze świetną ekipą z Shootme z Warszawy. Zrobiliśmy 8 dni zdjęciowych. Teledysk mamy nadzieję pojawi się już niedługo i pokażemy go razem z premierą kolejnego singla.

 

Planujecie trasę promującą?
 
Tak, szykujemy także trasę promującą w kraju. Bardzo rzadko jeździmy po Polsce, ale z racji wydania tego albumu planujemy specjalny tour…

 

Jacek Kolodziejski Photpgraphy Catz n Dogz Basic Colour Theory2

Catz ‘N Dogz; zdjęcie: Jacek Kołodziejski

 

Co myślicie o polskiej prasie muzycznej? Czytacie/czytaliście w przeszłości jakieś magazyny? Nie sądzicie, że brakuje obecnie w Polsce tytułu odnoszącego się stricte do muzyki elektronicznej/klubowej?
 
G: Czytaliśmy: Kaktus, Plastic, Techno Party…
 
W: O czasu do czasu sięgam do Estrady i Studio. Prasy muzycznej jako takiej nie czytam, ale przeglądam niektóre tytuły rozrywkowe.
 
G: Stricte klubowej prasy teraz nie ma. Dziś mamy blogi, które się dosyć dobrze w tych sprawach wyspecjalizowały.
 
W: Żebyśmy mogli mówić o jakimś tytule poświęconym tylko elektronice, to najpierw musiałyby być kluby grające tę muzykę. W Polsce z muzyką elektroniczną jest może z 8 klubów, gdzie tyle samo klubów spotkasz w Londynie na jednej dzielnicy. Dlatego tam jest prasa muzyczna.

 

Dużo podróżujecie np. po USA. Jak tam organizatorzy traktują dj/artystów? Są lepsze czy gorsze warunki niż w Europie?
 
G: W zasadzie ciężko wskazać różnicę. Jesteśmy już na takim poziomie, że większość imprez, w których bierzemy udział, ma podobny hosting. Jeśli natomiast chodzi o różnicę między Polską a zagranicą, to zdarza się, że zagranicą może być o wiele gorzej. Ale i tu nie ma reguły. Staramy się grać w klubach, które doskonale znamy i lubimy.

 

Organizujecie Wooded Festival. Czy ten event ma ambicje być dużym wydarzeniem?
 
W: My raczej dążymy do stworzenia bardziej festiwalu butikowego, a nie masowego. To jest jak na razie dość świeży projekt i nie wiemy do końca jak to się wszystko potoczy. Do organizacji zaprosiliśmy ludzi, których lubimy. To osoby bardzo kreatywne, posiadające pasję. Ogólnie ten projekt polega na tym, że robimy to w mieście, który ma bardzo duży potencjał. Angażujemy miejscówki, które są dla ludzi świeże – tę którą wybraliśmy na pierwszą edycję Wooded Festival jest fajnym miejscem z tradycją, jednym z wizerunków Wrocławia, pełnym zieleni.  Line up, który zaproponowaliśmy jest dosyć różnorodny i mamy nadzieję atrakcyjny nie tylko dla ludzi z tego miasta.

 

Promujecie to wydarzenie w Czechach i Niemczech?
 
G: Tak. Promujemy to w Berlinie, w Pradze i rejonach położonych blisko Wrocławia. Mamy nadzieję, że przyjadą na WF ludzie z zagranicy.
 
W: Staramy się promować nieco tę turystykę klubową. Na przykład podczas pierwszych edycji imprez Wooded Garden, w zasadzie na tzw. zerowej edycji, było około 20% uczestników z zagranicy. Chcemy ich zaprosić także na festiwal.

 

Najdziwniejszy napój/drink, który kiedykolwiek piliście?
 
G: Kiedyś byliśmy w dżungli w Brazylii i jechaliśmy na lotnisko. Podróż trwała 5 godzin i nie mieliśmy co pić, więc zatrzymaliśmy się przy stoisku, gdzie babcia z dziadkiem sprzedawali sok z trzciny cukrowej, wyciskany na mega starej tłoczni. Pamiętam, że sok był bardzo smaczny. Potem wygooglowałem gdzieś, że w zeszłym roku ponad 100 turystów zmarło od pluskwy, która była w tej trzcinie. Ujawniała się po dwóch tygodniach i podobno wyjadała mięśnie od środka. Pamiętam, że czekałem wtedy dwa tygodnie na to czy umrę czy nie.
 
Wojtek?
 
W: Ja piłem to samo… (śmiech).

 

Jedna rzecz, której NIE zabierzecie na bezludną wyspę?
 
G: Radia Zet.
 
W: RMF-u… (śmiech).

 

Dzwoni do Was Skrillex i błaga o wspólny kawałek. Co odpowiadacie?
 
W: Robimy.

 

A jednak…
 
W:  A myślałeś, że co odpowiemy? Skrillex jest spoko kolesiem. Nie jesteśmy fanami dubstepu w ogóle, ale byliśmy kiedyś na imprezie, na której grał porządne house’y. Zresztą wielu naszych znajomych robi z nim muzykę. Ogólnie nie mamy antypatii do nikogo, bo jeśli się kogoś darzy niechęcią w biznesie muzycznym, to raczej się długo nie zajedzie. Muzyka polega na budowaniu, a nie hejtowaniu.

 

Zatańczylibyście z… ?
 
G: Ze swoją narzeczoną.
 
W: Z Seth’em Rogen’em… (śmiech).


Zobacz też inne wydarzenia

20-23.08.2015, Katowice, Tauron Nowa Muzyka8-12.07.2015, Lublin, Wschód Kultury – Inne Brzmienia Art’n’Music Festival27.06.2015, Warszawa, Cafe Kulturalna, Crocodiles