LAIF » WYWIAD: Plastic: „Czujemy się jak Syzyf, który już wytoczył kamień prawie na sam szczyt i zaraz ten kamień runie na nas w dół”

WYWIAD: Plastic: „Czujemy się jak Syzyf, który już wytoczył kamień prawie na sam szczyt i zaraz ten kamień runie na nas w dół”

Plastic to zespół, który pamięta lata 00. w Polsce, złoty czas dla muzyki elektronicznej. Aga Burcan i Paweł Radziszewski wydali już trzy płyty, a za chwilę wracają z nowym wydawnictwem, które składa się z dźwiękowych momentów uchwyconych podczas ich licznych podróży. Słychać tam cykady z Minneapolis, gdzie zwiedzili dom Prince’a, odgłosy ulicy w Santa Monica, dźwięki kilku ulubionych lotnisk i najstarszego w świecie metra, którym jechali na koncert Tears For Fears i ELO.

Jak się czują, jakie mają plany na przyszłość, kto ich inspiruje? Zadaliśmy Plastic 10 ważnych pytań, a oto co nam odpowiedzieli…

Plastic to grupa, która od lat konsekwentnie tworzy swój własny muzyczny przekaz. To zespół i duet producencki. Występują live w kilkuosobowym składzie. Grają z pozytywnym, energetycznym przesłaniem. Plastic tworzą: Agnieszka Burcan – wokal, instrumenty klawiszowe, programowanie, producent muzyczny – Absolwentka Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w sekcji kompozycji i aranżacji oraz wokalu Akademii Muzycznej w Katowicach, jest autorem i kompozytorem wszystkich utworów Plastic. Paweł Radziszewski – gitara, bas, programowanie, realizator dźwięku, producent muzyczny. Ich muzyka jest prawdziwie eklektyczną odmianą alternatywnego popu. Styl Plastic to charakterystyczne połączenie elementów akustycznych i elektronicznych, współczesnych i retro.

1. Wasz aktualny nastrój?
Stoimy z niepokojem w blokach startowych i czekamy na sygnał do biegu. Obecna sytuacja zmusza nas wszystkich do zweryfikowania planów. Nie poddajemy się. Lada moment zamierzamy wydać nasz nowy, pewnie najlepszy ze wszystkich album, nad którym tak długo pracowaliśmy, gdy cały nie tylko muzyczny świat trzęsie się w posadach. Martwimy się, jak to się odbije na efekcie naszej wieloletniej pracy. Czujemy się jak Syzyf, który już wytoczył kamień prawie na sam szczyt i zaraz ten kamień runie na nas w dół – jesteśmy właśnie w tym momencie drogi. Ale my nie z tych, co się smucą i narzekają. To nie w naszym stylu. Raczej mamy chęć poprawić sobie i wszystkim humory. Już niedługo usłyszycie od nas coś optymistycznego na poprawę nastrojów.

2. Pięć lat temu?
Nasz singiel I Want U był właśnie w szczytowej formie, a my szykowaliśmy się już do nagrania nowej płyty i planowaliśmy podróże.

3. Pierwszy utwór, w którym się zakochaliście?
Aga: Pierwszy taki, który był świadomą wielką miłością to chyba „Getting Better” z Sierżanta Pieprza Beatlesów. Coś takiego znalazłam w tym better, że musiałam tego słuchać bez przerwy. To chyba ze względu na optymistyczny wydźwięk całości. Ale tak naprawdę pierwszego ukochanego utworu nie pamiętam. W domu zawsze było pełno muzyki. Muszę zapytać ciocię, która puszczała mi Boney M do kołyski – ciekawe do czego ja się tam najmocniej gibałam?

Paweł: Dire Straits „Sultans Of Swing” – chciałem tak grać na gitarze, jak Mark Knopfler, ale chyba mi się to nie udało.

4. Wasz pierwszy występ był…?
Nasz pierwszy wspólny występ jako Plastic w Empiku na premierze kompilacji Pozytywne Wibracje w 2004 roku, na której znalazł się nasz singiel „Nice Girl”. Pierwszy koncert w pełnym składzie już po wydaniu płyty w 2006 roku zagraliśmy w klubie Atelier w Sopocie – prawie na plaży.

5. Co zawsze robicie przed występem?
Kopiemy się wzajemnie w tyłek na szczęście – taki stary przesąd.

6. Czego nigdy nie robicie przed występem?
Nie palimy papierosów – ale w ogóle w naszym zespole nikt nie pali, więc to nic nadzwyczajnego.

7. Muzyka, którą niedawno odkryliście?
I Know Leopard, Benee, Winston Surfshirt.

8. Kobiety, które Was inspirują?
Carole King, Kimbra, Caroline Polachek, Gosia Rdest.

9. Wasza wymarzona współpraca?
Do takiej wymarzonej współpracy doszło w naszej historii kilka razy. Spełniliśmy nasze marzenia na pierwszej płycie goszcząc Reinaldo Ceballo, na drugiej Eddiego Stevensa z Moloko i chłopaków z Afromental. Teraz kolej na czwarty album. W jednym utworze zagrali wspaniali goście, czym już niedługo się pochwalimy. Są też nasi przyjaciele, którzy zawsze pojawiają się na naszych albumach i to jest właśnie wymarzona współpraca, bo to ważne, że ciągle trzymamy się razem i nasza muzyczna przyjaźń trwa i jest pielęgnowana.
Z marzeń niemożliwych do spełnienia możemy wymienić współpracę z Prince’m.

10. Gdzie będziecie za 5 lat?
Ooo to pytanie żywcem jak z terapii dla bandów i wizualizacji przyszłości na wykładach motywacyjnych. To takie „zaplanuj swoją przyszłość”, a potem przychodzi taki Covid z kolejnym numerkiem i sobie te plany możemy przerobić na papier – ten obecnie bardzo pożądany.
Za pięć lat – mamy nadzieję, będziemy lecieć samolotem na Coachellę, żeby tam zagrać.
Albo może zrobimy sobie super wakacje od wszystkiego, bo te kolejne lata zapowiadają się ciężko. Świat na pewno się zmieni w sposób dla nas w tej chwili trudny do przewidzenia. Zmienią się stosunki międzyludzkie, formy zgromadzeń i podróżowania, dotyczy to także koncertów. Pamiętamy jeszcze jak świat zmienił się po 11 września, a myślimy, że tym razem zmiany będą głębsze. To będzie trochę jak w filmach sci-fi, więc może zagramy pierwszy streaming z księżyca? Śpiewaliśmy o tym. Na razie czekamy na samolot – taki symboliczny powrót życia i podróży. „Waiting For A Plane” to jeden z ważniejszych utworów na naszym najnowszym albumie.

Zobacz też inne wydarzenia

4.07.2015, Sopot, Zatoka Sztuki, Skin27.05.2015, WARSZAWA, KLUB DZIK, EXTRA21.03.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, JUNGLE