LAIF » WYWIAD: RAU : „Ja robię muzykę, a tu nie ma barier”

WYWIAD: RAU : „Ja robię muzykę, a tu nie ma barier”

 

Przez cały sierpień nie wychodząc z domu mieliśmy okazję oglądać imprezy live Desperados Nocturno, pełne zjawiskowych efektów specjalnych i dobrej muzyki, jaką zaserwowali nam R.A.U, Daniel Drumz i DJ NOZ.
 

W międzyczasie porozmawialiśmy z RAUem o jego produkcjach, remiksowaniu polskich klasyków, hip-hopowych korzeniach graniu materiału autorskiego na koncertach.
 

Tekst: Artur Wojtczak, zdjęcia: dzięki uprzejmości Desperados Nocturno
 

RAU, określany też jako Człowiek-Orkiestra, producent hip-hopowy i elektroniczny ma na swoim koncie szereg singli i produkcji dla raperów. Wydał również swój album „ Konkretna Rozrywka”, gdzie elektronika miesza się z rapem…
 


 

Wywodzisz się z hip-hopowego środowiska, wychowałeś się na klasycznych pozycjach warszawskiego rapu jak Molesta czy produkcje Volta. Skąd chęć tworzenia bardziej eklektycznej muzyki, wychodzenia poza schematy gatunkowe?
 

Tak, jest to mój rodowód, ale wychowywałem się dodatkowo na Michaelu Jacksonie, Kaziku, Manaam, Lady Pank czy Perfect i nie stroniłem również od muzyki techno i house z lat 90-tych. Wtedy hip-hop pośród tych nurtów wydawał mi się mega ciekawy i świeży, był czymś innym. Teraz jest trochę odwrotnie – hip-hop w dużej mierze ograniczył się do paru nurtów – trueschool, trap itd. oczywiście są wyjątki i jest duża różnorodność, ale nie ma zbyt wielu rzeczy, które robią efekt „wow”, które są odkrywcze.
 

A najbardziej w rapie mnie denerwuje ograniczanie się do tematów i brak luzu oraz lekkości. Jedne z nielicznych rzeczy, które wychodzą temu naprzeciw to np. Hewra, Mobbyn, PRO8L3M. Wracając do sedna pytania – właśnie przez to lubię odkrywać / eksperymentować, lubię robić rzeczy po swojemu, nie chcę trzymać się schematów. Preferuję pracę nad swoimi dźwiękami od początku i lubię pisać pod nie o rzeczach, które mnie dotyczą niezależnie od tego, czy są to głupotki, czy rzeczy poważne. Ja robię muzykę, a tu nie ma barier.
 


 

Label, w którym wydajesz – Alkopoligamia – wydaje się być również zwolennikiem innego myślenia. Żadnych etykietek 100% hip-hop – wręcz przeciwnie: chętne przełamywanie muzycznych barier – patrząc chociażby na projekt Albo Inaczej czy ostatnią płytę Mesa. Nie chcecie tkwić w gatunkowym getcie?
 

Na pewno fajne jest to, że niektóre wytwórnie lepiej lub gorzej wychodzą poza schematy. Hip hop to właśnie wolność, ekspresja i to powinno być kultywowane, a nie powielanie i bezpieczne trzymanie się przetartych szlaków. Gwoli ścisłości: z Alkopoligamii odszedłem, wytwórnia mimo wszystko to jednak etykieta.
 

Przed nagraniem albumu „Konkretna Rozrywka” dałeś się poznać jako bardzo zdolny producent sytuujący się bliżej sceny elektronicznej aniżeli rapowej. Zremiksowałeś new romanticowy klasyk Anny Jurksztowicz „Hey Man”, samplowałeś Budkę Suflera oraz nagrałeś „Szumiące Podkłady”, które były w klimacie kompilacji „Niewidzialna Nerka”…
 

Tak, to prawda. Wynika to z tego, że dla mnie kreacja brzmienia, rytm, bas itd. są fundamentalne. Lirycznie można wyrazić się nawet na papierze. Ale prawda jest taka, że muzykę zacząłem robić, żeby mieć pod co rapować ! (śmiech)
 


 

Masz swoich ulubionych producentów? Jakiej muzyki słuchasz w domu lub studio?
 

Producenci, którzy mieli olbrzymi wpływ na moją muzykę to m. in. Timbaland, Pharrell, Dr. Dre, Kanye, Alchemist, Dj Khalil, Madlib, (Stary) Noon, Volt, The Prodigy, Fatboy Slim, Daft Punk, Ratatat, Royksopp, Quincy Jones (z Michalem), Prince etc. Skolei Aktualnie jaram się raczej poza-rapowymi muzykami. Ostatnio na mnie duże wrażenie zrobił taki koleżka z Brazylii, który nazywa się Wiwek, bardzo szanuję 20syl’a, Fluma czy Skrillexa za swoją stylówę, Mura Masa jest kozakosem, Gesaffelstein, Diplo, TroyBoi, Crookers, Bloody Beetroots itd.
 

Bardzo lubię też hity z lat 60., 70., 80., 90., zwłaszcza 80. Ale generalnie od jakiegoś czasu bardzo się jaram takim ciężkim techno, industrialem… tzn. zawsze się jarałem, ale teraz jest dużo dobroci i np. Blawan, Ansome, Keepsakes czy Bas Mooy to szefowie. Dużo słucham takiej muzyki. Rytm, minimalzm, pierdolnięcie i prostota – to istota! (śmiech)
 


 

Czy często grywasz z materiałem z albumu w klubach? Jak wyglądają występy?
 

Nie grywam jakoś specjalnie często, ale mam nadzieje, że to się zmieni wraz z nową płytą. Gram taką formułę „One man show”, tzn. wokale na zmianę z graniem bitów na samplerze, ale chyba trochę to niebawem rozwinę.
 

Jakie nowości niebawem od Ciebie: czy produkujesz znowu gościnnie dla raperów, czy pracujesz nad autorskim materiałem?
 

Aktualnie właściwie zakończyłem nagrywanie wokali na płytę, jeszcze jakieś ewentualne gościnki, aranże, mix / master. W niedługim czasie można będzie się spodziewać nowych singli. Coś tam pobocznie robię – jakieś gościnne zwrotki, czasem jakiś bicik. Ale skupiam się na sobie.
 

Jakie 3 płyty chciałbyś usłyszeć na imprezie, gdzie gra DJ?
 

Jeżeli miałyby to być całe płyty i sytuacja imprezowa to na początek pierwszy Manaam, w środku Blawan –„ His he she & she”, a na koniec może Kanye West –„ 808 & Heartbreaks”.
 

Zobacz też inne wydarzenia

13.06.2015, WROCŁAW, WOODED FESTIVAL03.06.2015, GDAŃSK, KLUB B90, PRESIDENT BONGO (GUS GUS)21.05.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, Sóley