LAIF » WYWIAD: Trupa Trupa: „Muzyka, którą gramy nie daje zastrzyku energetycznego ani negatywnego ani pozytywnego”.

WYWIAD: Trupa Trupa: „Muzyka, którą gramy nie daje zastrzyku energetycznego ani negatywnego ani pozytywnego”.

Trupa Trupa to trójmiejski zespół, w którego skład wchodzą Grzegorz Kwiatkowski, Tomek Pawluczuk, Wojtek Juchniewicz i Rafał Wojczal. Jako jedną z licznych inspiracji wymieniają The Beatles, może dlatego jeden ze znajomych nazwał ich muzykę „George Harrison po ciemnej stronie mocy”. Pojawili się na Pitchforku, KEXP, pokochali ich zagraniczni dziennikarze muzyczni. Teraz debiutują na na Islandii – dzisiaj zagrają na festiwalu Iceland Airwaves.

Zdjęcie: Adam Furtak

O czym lepiej się pisze piosenki, o śmierci czy o miłości? To dwa tematy, które głównie pojawiają się w waszych utworach.

Grzegorz Kwiatkowski: Wydaje mi się, jednak, że miłości tam nie ma albo jest jej bardzo mało, ale jesteśmy nastawieni na dowolny odbiór zatem dobrze, że jest wielogłos, a nie monolit. Zresztą w Trupie za muzykę i teksty odpowiedzialne są cztery osoby, zatem te teksty i muzyka są różne i zależne od tego, kto akurat do danej piosenki najwięcej włożył, ale też oczywiście jest również trochę tak, że każdy słyszy tam, to co chce akurat usłyszeć albo przynajmniej to, czego aktualnie szuka.

”Zespół jest polski, teksty angielskie, ale pokłady lęku i grozy w muzyce Trupy Trupa nie znają narodowości” – tak napisał o was Zach Schonfeld z amerykańskiego Newsweeka – myślicie, że lęk i groza jest czymś uniwersalnym?

Grzegorz Kwiatkowski: Myślę, że zdecydowanie tak czy tego chcemy czy też nie. Chociaż ja słyszę u nas więcej smutku szarości i rezygnacji. Myślę, że muzyka, którą gramy nie daje zastrzyku energetycznego ani negatywnego ani pozytywnego. Że to jest jednak granie szarościami.

To wasz pierwszy raz na Islandii? Jakich islandzkich artystów słuchacie?

To będzie nasz islandzki debiut. Myślę, że każdy z nas słucha czego innego, ale punktem wspólnym jest chyba Björk i z powodu muzyki i sztuk wizualnych i filmów.

Wasza muzyka pasuje do islandzkich czarnych plaży, dużo w niej melancholii i skrzypiącego mroku. Gdybyście mogli wybrać wymarzoną lokalizację waszego koncertu, gdzie chcielibyście zagrać?

Z tego, co mi wiadomo dwa kluby, w których gramy są OK, ale bardzo lubimy grać w egzotycznych miejscach pt. kościoły albo teatry. Czym mniej rockowo tym dla nas lepiej.

Pochodzicie z Trójmiasta. Często słyszę, że jak się mieszka nad morzem to się nad nim nie bywa. Zgadzacie się z tym?

My chyba również wpisujemy się w ten kierunek i wolimy zdecydowanie trójmiejskie lasy i miejsca typu Oliwa, Dolina Radości, Teatr Leśny i tak dalej i tym podobne.

Którą ze swoich piosenek moglibyście zadedykować polskiemu morzu (podczas burzliwej nocy oczywiście).

Wydaje mi się, że nie dedykujemy swoich piosenek nikomu i niczemu, ale myślę, że dość morska to znaczy powolna i swobodna w atmosferze jest piosenka „None of Us” z płyty „Jolly New Songs”.

Zobacz też inne wydarzenia

7-9.07.2015, Katowice, OFF Festival31.07.2015, Warszawa, Stacja Mercedes, Patrick The Pan24-26.07.2015, PŁOCK, AUDIORIVER FESTIVAL