LAIF » WYWIAD: Vacos Malcolm: „Czujemy się dobrze i w zadymionych, ciemnych klubach jak i na dużych scenach”

WYWIAD: Vacos Malcolm: „Czujemy się dobrze i w zadymionych, ciemnych klubach jak i na dużych scenach”

Vacos i Malcolm debiutują, choć pierwsze kroki na scenie stawiali razem ponad dekadę temu. Jeden jest dj’em i prowadzi kultowy sopocki klub Sfinks700, drugi pod szyldem Nightrun87 eksploruje synthwave’owe brzmienia. W 2018 wystąpili razem na Open’erze i Audioriver, a czas pandemii wykorzystali na dopracowanie materiału na album pod okiem Radka Krzyżanowskiego (Kamp!, Bezkres, La Giang). Długogrający krążek „No Diggity” ukazał się na początku tego tygodnia na kanałach streamingowych, ale i w kolekcjonerskich formatach – na pendrive i kasecie magnetofonowej.

Na początek przenieśmy się do lat 2009/2010. Jak wyglądał start projektu i pierwsze lata działalności. Długo czekaliśmy na wspólne oficjalne nagrania.

zdjęcie: mat. prasowe

Vacos: Nie doszukiwałbym się startu naszego projektu w tych latach, a raczej początku naszej współpracy muzycznej i scenicznej. Był to bardzo przyjemny start i połączenie naszych doświadczeń – moich djskich, związanych z muzyką elektroniczną i Williama wokalnych – głównie rockowych i jazzowych. Spotkaliśmy się w „studio” (a studiem była wtedy moja komoda na ciuchy w małym dwupokojowym mieszkaniu w bloku w gdańskim Wrzeszczu). Na komodzie stał sprzęt djski. Podłączyłem mikrofon, włączyłem Williamowi kilka tracków, do których uważałem, że pasuje jego wokal, a on zaczął improwizować. Siadło. Siadło tak bardzo, że chwilę później jeździliśmy po całej Polsce na wspólne sety ku uciesze klubowej gawędzi. Trwało to kilka dobrych lat ale później ogrom innych zajęć sprawił, że nasz projekt Vacos & Billy Savage odłożyliśmy na szafkę.

Długo jednak bez siebie nie wytrzymaliście.

Przyjaźń i miłość do muzyki jednak pozostała, ba nawet kiełkowała i bardzo się rozwinęła. W 2017 roku spotkaliśmy się z dużym bagażem zdobytych przez te lata muzycznych doświadczeń. Nakupowaliśmy sprzętu, Abletona i powiedzieliśmy sobie – ROBIMY TO NA POWAŻNIE. Z czasem okazało się, że to nie jest takie proste, a wzajemne wymagania wobec finalnego efektu bardzo wysokie. Dlatego widzimy się z naszą pierwszą debiutancką płytą dopiero teraz.

Oboje macie bogate CV. Vacos z muzyką techno jest związany nierozerwalnie, William próbował swoich sił w wielu gatunkach. Ścieracie się w studio?

Ścieranie to nietrafne określenie. Może czasami w pewnych kwestiach wzajemnie hamujemy, ale częściej motywujemy i nakręcamy. Przede wszystkim bardzo się uzupełniamy. William z ogromną wiedzą muzyczną (jest w końcu absolwentem Gdańskiej Akademii Muzycznej) dba o muzyczną poprawność, Vacos o feeling i vibe. William to geniusz w zakresie melodii, Vacos to fetyszysta dobrego brzmienia. Dzięki temu  połączeniu powstał bardzo nieoczywisty album. Ale ocenę zostawiamy już Wam.

W 2018 graliście na Audioriver i Open’erze. Byliście już wtedy gotowi do wydania albumu? Pandemia pokrzyżowała plany?

Pandemia pokrzyżowała chyba wszystko w branży muzycznej. Również i nasze prace nad albumem. William w początkowej fazie pandemii przygotował się na Zombie Appocalypse. Wykupił cały ryż w pobliskiej Biedronce i nie wychodził z domu przez około rok. Dodatkowo dla dobra ludzkości i ciągłości gatunku, przekazał swój materiał genetyczny, czego efekty zobaczymy już we wrześniu. Vacos w tym momencie próbował ratować swoje działalności przed ekonomiczną klęską i został pro gamerem w Call Of Duty na Playstation. Dodatkowo przebiegł 10km, ale tylko raz, bo dzień później złapał covid. Kariera sportowca zostałą jednak przesunięta i na celownik wróciła kariera producenta. Dla materiału na płycie ten czas zrobił dobrze. Po czasie podeszliśmy do niego „na świeżo”. No i mieliśmy czas na dopracowanie brzmienia, w czym lwią część pracy wykonał Radek Krzyżanowski – zapewne znany Wam z Boysbandu KAMP!, duetu Beskres czy też solowego projektu La Giang.  Wracając do pytania – nie, wtedy jeszcze nie byliśmy gotowi na wydanie albumu, ale doświadczenie sceniczne pozwoliło nam już wtedy na występy live, bo to nasze naturalne środowisko – Scena.

Taneczna elektronika, po kilku latach wzmożonej popularności, została w trochę wyparta z rynku koncertowego. Czy wy widzicie się chętniej w ciemnych klubach, ramię w ramie z dj’ami techno czy raczej salach koncertowych?

Taneczna elektronika po prostu czekała na nasz debiut! A Szczerze, to czujemy się dobrze i w zadymionych, ciemnych klubach jak i na dużych scenach. Nasz nowy Live będzie zdecydowanie bardziej taneczny niż sam materiał na albumie, więc z pewnością zobaczymy się niedługo w wielu klubach w Polsce!

Postawiliście na nietypowe wydanie albumu. Dlaczego właśnie pendrive i kaseta?

To wynik wnikliwej sondy wśród większego grona naszych znajomych. Jak się okazuje, wiele osób nie posiada już dostępu do odtwarzacza CD. Zaprzestano nawet ich montażu w nowych samochodach – występują jako opcja. Natomiast złącze USB ma każdy. Pomyśleliśmy, że to fajny moment na zrobienie czegoś świeżego i własnego. Zaprojektowaliśmy swój własny kształt pendrive’a, który wyprodukowaliśmy w Chinach Obecnie dopływa w kontenerze do któregoś z europejskich portów (morskich, nie USB). Kasety to natomiast domena Williama. Wydał dużo swoich albumów jako Nightrun87 na kasetach i o dziwo, jest bardzo duże zainteresowanie na ten nośnik. Ot taka Vintage faza. Vacos jako purysta brzmienia zgrzyta trochę zębami ale klimat kaset jest nie do podrobienia i temu nikt nie zaprzeczy.

Zobacz też inne wydarzenia

21.03.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, JUNGLE22-23.06.2015, Poznań, Warszawa, Nothing But Thieves12.04.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, VOO VOO