LAIF » Zjawisko: 10 ulubionych kawałków zespołu Plastic

Zjawisko: 10 ulubionych kawałków zespołu Plastic

PLASTIC (Agnieszka Burcan, Paweł Radziszewski) to formacja, która od lat konsekwentnie tworzy swój własny muzyczny przekaz. To zespół i duet producencki. Występują live w kilkuosobowym składzie. Grają z pozytywnym, energetycznym przesłaniem. 23 kwietnia światło dzienne ujrzy ich czwarty autorski album SPACE – duet powraca do swoich korzeni – muzyki która podbijała klubowe parkiety. Premierze płyty będzie towarzyszył taneczny singiel Dream Dancing (I Hear The Music), który kinomanii mogli usłyszeć w filmie Jana Komasy – „Sala samobójców. Hejter”. Poprosiliśmy zespół o wybranie ich 10 ukochanych kawałków, które wpłynęły na ich twórczość.

Plastic, fot. Marta Karbownik Superstudio/ mat. prasowe

1. Prince „When Doves Cry”

To mógłby być właściwie każdy hit Prince’a i trudno było wybrać. To jest po prostu osobisty utwór, czuje się w tym prawdziwą historię. Poza tym ma wszystkie charakterystyczne cechy, za które Prince’a lubimy. Cała twórczość tego wybitnego artysty wywarła na nas ogromny wpływ. Lepiej nie mówić o nim źle przy nas (śmiech).

Zwiedzaliśmy Paisley Park z przewodnikiem, który zapytał naszą małą grupę kim Prince jest dla nas. Dla niego był wzorem, tak wielkim, że ciągle dokonuje on w swoim życiu wyborów, myśląc najpierw „Co zrobiłby Prince”. Najpierw się z tego śmialiśmy, ale im dalej w czasie od tej wizyty, tym bardziej rozumiemy, co nasz przewodnik miał na myśli.

2. Steely Dan “Time Out Of Mind”

Koncert Steely Dan to wciąż jeden z ważniejszych, jakie mieliśmy okazję zobaczyć. To muzyczny Nowy Jork w najlepszej reprezentacji. Jest tu przede wszystkim tak istotne dla nas łączenie stylów i gatunków. Wspaniałe dęciaki, aranżacja, harmonia – dla nas to wielka inspiracja i wzór. Wszystkie delicje, wysublimowane smaczki: Mark Knopfler na gitarze w jednym kanale po prawej (to dzięki temu gościnnemu występowi Paweł zwrócił uwagę na Steely Dan, bo Mark był jego „guitar hero” w dzieciństwie). Patti Austin i Michael McDonald w chórkach.

I wreszcie Randy Brecker, nasz idol, który jest też specjalnym gościem w „Waiting For A Plane” na nowym albumie Plastic. Słuchanie Steely Dan od jakiegoś czasu kończy się naszym wewnętrznym dialogiem podszytym niedowierzaniem: Kumasz, że koleś, który gra na „Gaucho” gra na naszej płycie?

3. Disclosure, Kelis “Watch Your Step”

Jesteśmy wdzięczni Disclosure za „odkopanie” Kelis i przywrócenie do życia muzyki z lat 00, która nas zainspirowała do założenia Plastic i stworzenia naszej pierwszej płyty. Poważnie nas zmotywowali do działania, a ten numer i klip nas po prostu rusza. Zwłaszcza w loopie jest tu pięknie i bogato. Cały album jest fajnym krokiem naprzód i w dobrą stronę. Podoba nam się kierunek, w którym zmierza ich muzyka.

4. The Chemical Brothers „GO”

Chemicy i LCD Soundsystem to zespoły, które nieustannie mobilizują nas do wstania z kanapy. Nadal zaskakują i inspirują, a mają już swoje lata. Jesteśmy wdzięczni za całokształt. Wybraliśmy „Go”, bo naprawdę nas z kanapy zerwał. W okresie, gdy się powstało wiele nowych numerów, które długo dojrzewały do znalezienia się na naszej płycie.

Jest w „Go” energia, która nam pasuje i eksploduje w naszych głowach nowymi pomysłami.

5. Lewis Taylor „Lucky”

Nie dość, że stare to jeszcze nieznane. Ale coś w nim jest. Hipnotyzujący gitarowy riff, wciągający w ciemną otchłań wokal. Mistrz czarodziej Lewis generalnie zalazł nam za skórę,

a ten utwór to jego wizytówka. Nie starzeje się i zawsze robi świetne, choć mroczne wrażenie. Wracamy do niego po długiej przerwie i nadal nam się podoba. Może to recepta na piosenki ponadczasowe. Na naszej liście więcej jest starych piosenek, bo czas jest ważnym elementem weryfikacji. Piosenki nie mają terminu ważności do spożycia 😉. Słuchamy teraz naprawdę wielu nowych piosenek, ale dziś jeszcze nie wiemy jak na nas wpłyną, dopóki nie pokryją się patyną.

6. Freak Power „Freak Power”

Wiadomo, jest moc, jest Norman Cook aka Fatboy Slim, jest Ashley Slater z wokalem, który przyprawia o „ciary” już pierwszym rozszczepionym dwudźwiękiem. Uwielbiamy Freak Power, więc właściwie wszystko jedno który utwór, prawie wszystkie mogły się znaleźć na tej liście, bo są tak inspirujące. Eddie Stevens, który grał między innymi we Freak Power, choć akurat na innym albumie, zagrał też gościnnie na naszej drugiej płycie. Spełnienie marzeń i fajna lekcja od jednego z naszych idoli. Pod ogólnym hasłem Freak Power kryje się jedna wielka inspiracja.

7. Unknown Mortal Orchestra „Multi-Love”

Można słuchać w kółko. Oczywiście, gdy przyjechali do Krakowa na Live Festiwal, staliśmy w pierwszym rzędzie i śpiewaliśmy ile sił w płucach. Historia w piosence jest ciekawa, numer się pięknie toczy. Jest po prostu wyjątkowy. Lubimy zwłaszcza wykonania live. Zawsze w wielkich emocjach czekamy na pierwsze przejście na bębnach. Są niesztampowe perełki, które zapadają w pamięć i długo tam krążą. To emocje są w muzyce najważniejsze, więc zawsze szukamy artystów i piosenek, które je wywołują.

8. Flume – Rushing Back (feat. Vera Blue)

Coś wydarzyło się w muzyce przy pojawieniu się tego utworu. Stał się jakimś odnośnikiem, symbolem nowego podejścia do produkcji. Jest dla nas promyczkiem zmiany, która nadal przebiega. Promyczkiem australijskiego słońca – słuchamy sporo australijskiej muzyki.

Flume jest reprezentantem stylu, który nas interesuje i prężnie się rozwija. Future bass to elektroniczny kierunek, który już teraz mocno wpływa na mainstream. Tak często dzieje się, gdy w alternatywnych gatunkach dzieje się coś ciekawego – szybko odnajdujemy ich wpływy w muzyce pop.

9. Moloko „Familiar Feeling”

Utwory powyżej 6 minut to te, które coś znaczą. Jeśli nie ugięto się pod presją wzoru 3-minutowego przepisu na hit, znaczy, że nie można go było skrócić bez szkody dla przekazu. Pewnie jest w nich coś ważnego, co zespół zostawia dla potomnych. Prawie każdy ma swoje „Bohemian Rhapsody”. Nie bierzcie tego zbyt poważnie, ale coś w tym jest…

W „Familiar Feeling” wiele się dzieje. Zwłaszcza smyczki są tym elementem, który nas przy tym numerze zatrzymuje. Dlatego na naszych płytach żywe smyki goszczą dość często. Za niektóre odpowiada też Jamiroquai, ale to już zupełnie inna historia. Poza tym Moloko jest dla nas ważne i podobnie jak Stardust, Daft Punk, Cassius i Justice jakoś nas ukierunkowało. A sama Roisin Murphy przewija się w naszej już długiej historii i przyczyniła się do kilku ważnych dla nas wydarzeń.

10. The Beatles „A Day In The Life”

Kiedy Aga czuje, że brak jej natchnienia wraca do źródeł po ratunek. Beatlesi zawsze pomagają. Trudno wybrać jeden utwór konkretnie. Paweł też uwielbia wszystkie, ale tym wyjątkowym dla niego jest właśnie „A Day In The Life”. To ciekawe, że ten utwór powstał z połączenia 2 pomysłów Johna i Paula na opisanie im współczesnego świata. Często musimy w duecie Plastic łączyć nasze pomysły i uważać, by się nie pokłócić „na zawsze”, gdy mamy różne koncepcje. Przygotowując tę listę, dowiedzieliśmy się, że w kilku ankietach muzycznych ten kończący „Sierżanta Pieprza” utwór uważany jest za najlepsze nagranie XX wieku. Mocny i długi akord na końcu przypomina nam, że gdzieś kończy się praca nad utworem i trzeba na nim postawić pieczątkę i posłać go w świat, nie mogąc już w nim nic zmienić i nie mając już wpływu na to co się z nim stanie i jak zostanie odebrany.

 

Zobacz też inne wydarzenia

12.09. 2015, Warszawa, Nocna Masa Imprezowa8-12.07.2015, Lublin, Wschód Kultury – Inne Brzmienia Art’n’Music Festival03.06.2015, GDAŃSK, KLUB B90, PRESIDENT BONGO (GUS GUS)