LAIF » ZJAWISKO: House to euforia. House to uczucie

ZJAWISKO: House to euforia. House to uczucie

You may be black, you may be white, you may be jew or gentile,
it don’t make a difference in our house and this is fresh.

You see, house is a feeling that no one can understand really unless you’re deep into the vibe of house.

Larry Heard / Can You Feel it? 1988

Ponad 30 lat trwa taneczny pochód muzyki house przez parkiety światowych klubów. Muzyczny trend, który był właściwie skazany na traktowanie jako krótkotrwała muzyczna sensacja, przetrwał dekady, ewoluując w kierunku wielu odmian, nie tracąc swojego charakterystycznego klubowego trzonu, opartego na rytmice 4/4 i wypracowanym przez lata brzmieniu.

Tekst: Artur Wojtczak

Żródło: YouTube

Kiedyś bardzo elitarna i undergroundowa muzyka, dziś cieszy się zainteresowaniem milionów słuchaczy, daje zajęcie dziesiątkom tysięcy producentów i didżejów, którzy zafascynowani kulturą house wciąż tworzą nowe nagrania, nagrywają sety, zakładają muzyczne labele. I robią to „For the love of house”.

Muzyka, a właściwie kultura house, która powstała w Chicago w latach 80. , od początku odznaczała się innowacyjnością brzmieniową i otwartością (przyjmowała się początkowo w klubach, w których tańczyły wszelkie mniejszości: geje, Afroamerykanie, Latynosi). Muzyka house, nawiązując do najlepszych wzorców disco z lat 70. zmiksowanych z estetyką synthpopową i hi-NRG oraz brzmieniami syntezatorów Rolanda TB-303 i 808, pokazywała zupełnie nową motorykę, brzmienie futurystyczne i szorstkie.

Ówcześni didżeje spragnieni byli nowości i chętnie eksperymentowali. Frankie Knuckles – nazywany ojcem chrzestnym muzyki house, rezydent słynnego klubu The Warehouse – grał jako didżej i produkował swoje pierwsze nagrania. Publikować zaczęli też Mr. Fingers (Larry Heard) i Jamie Principle. Chicago wkrótce zwróciło się ku bardziej surowym, szeleszczącym brzmieniom acid house. Chicagowski label Trax Records wydawał single, które okazały się być potem kamieniami milowymi w historii współczesnej muzyki elektronicznej: Marshall Jefferson „Move Your Body/House Music Anthem”, Phuture „Acid Trax” i Frankie Knuckles Presents „Baby Wants to Ride/Your Love”.

W 1987 roku singiel Amerykanina Steve’a „Silka” Hurleya „Jack Your Body” dotarł do pierwszego miejsca brytyjskiej listy przebojów i symbolicznie zaznaczył początek tanecznej rewolucji w Anglii.

Gorączka acidhouse’owa związana z muzyką i zyskującym popularność narkotykiem ecstasy („Everything Starts with an E”) rozgościła się w Wielkiej Brytanii na dobre i tak naprawdę na zawsze – to tam miało miejsce słynne Summer of Love, to tam odbywały się nielegalne warehouse parties i to właśnie na Wyspach ta muzyka zakorzeniła się najmocniej. Brytyjskie House Nation budowały tak zacne postaci jak Danny Rampling, Carl Cox, Mr. C , Terry Farley czy Norman Cook (Fatboy Slim).

O „Lecie Miłości”, związanych z nim narkotykach oraz nowej syntetycznej muzyce słychać było też w Polsce w latach 1986-1988: Roman Rogowiecki pisał o szaleństwie house w „Magazynie Muzycznym”, Robert Leszczyński założył rubrykę „Rap’n’House 4U” w młodzieżowym „Na Przełaj”, a Bogdan Fabiański w polskim radio grał dużo house’owych nowości z analogowych maxisingli. Kwaśne brzmienia traktowane były jednak wciąż jako sensacja jednego sezonu. Nawet winylowe składanki licencyjne PRL-owskiej wytwórni Arston: „House – muzyka komputerowa” i „Come Back To Me” przeszły bez większego echa. Minęło trochę czasu, aż pojawiły się pierwsze polskie techno-house’owe produkcje Tubylców Betonu, duetu Max i Kelner, a potem T-34, Nazara i Jamrose (m.in. dla włoskiego labelu Disco Magic, który zaczął wtedy wydawać płyty z italo house).

W tym czasie w Detroit rodziło się techno, ale też powstał jeden z najciekawszych projektów w historii muzyki house: Inner City (Kevin Saunderson i Paris Grey) – twórcy ponadczasowych hymnów „Good Life” i „Big Fun”.

Równolegle w Nowym Jorku tworzyła się następna scena house, skupiona wokół Larry’ego Levana i owianego legendą klubu Paradise Garage. Tutaj brzmienia były trochę inne: mocniej nawiązujące do soulu, struktur dubowych i brzmień pianina. To tutaj wykształcił się styl zwany wkrótce garage/US garage. Klub otoczony był nimbem niedostępności, elitarności i hedonizmu. Sukcesorami i kontynuatorami całego nurtu N.Y. house – nie tylko ze względu na gatunek, ale całą specyficzną otoczkę – stali się Danny Tenaglia i Junior Vasquez , którzy wyspecjalizowali się w bardziej tribalowych, długich, perkusyjnych utworach.

Lata 90. to dalszy absolutny rozkwit kultury klubowej – house, rave, jungle i UK Garage. Kraje takie jak Wielka Brytania, Niemcy, Holandia, Belgia wykształcały własne niezależne brzmienie. Wiele utworów, jakie wtedy powstawało, z głębokiego undergroundu lądowało w top 10 list przebojów, część docierała do nr 1 (Armand Van Helden, Jason Nevins, Livin’ Joy, Baby D.)

Lata 90. to także przenikanie się subkultur klubowych do mainstreamu. Popularnym nurtem w UK staje się brzmienie wokalnego house’u (vocal, soulful house). Piosenkarki o mocnym, soulowym głosie – samplowane ze starych nagrań bądź będące zupełnie nowymi divami tej muzyki (Barbara Tucker, Ultra Nate, Martha Wash, Kim English, CeCe Peniston ), nagrywały utwory i albumy, które przechodziły potem do klasyki muzyki tanecznej.

Podczas gdy popularność house nie zgasła właściwie nigdy, a jedynie pojawiały nowe, bardziej surowe mutacje tej muzyki jak np. tech-house, jackin’ house czy ghetto-house i UK Bass, to jednocześnie klasyczne oldskulowe brzmienia rodem z lat 80. i 90. systematycznie wracają od kilku lat do klubów. Z jednej strony dzięki re-editom i nowym remiksom klasycznych singli, jak i dzięki wykonawcom takim jak Azari & III, Manhooker, Armand Van Helden, AM2PM, Hercules & Love Affair czy Kim Ann Foxman, nawiązującym do estetyki, na której się wychowali.

House to euforia. House to uczucie. Czujesz to? Cytując Eddie’go Amadora: „Not everyone understands house music. It’s a spiritual thing, a body thing, a soul thing”…

Zobacz też inne wydarzenia

18.06.2015, WARSZAWA, Pardon, To Tu, Jozef van Wissem15.05.2015, WARSZAWA, KURORT NAD WISŁĄ, PAULA & KAROL22-23.06.2015, Warszawa, Teatr Studio, Flying Lotus