LAIF » ZJAWISKO: NIE SMARUJ WINYLA MASŁEM, CZYLI Z CZYM SIĘ GO JE

ZJAWISKO: NIE SMARUJ WINYLA MASŁEM, CZYLI Z CZYM SIĘ GO JE

Wszyscy już wiedzą – winyl powrócił. Muzyczne koło historii wciąż się kręci i po trzydziestu latach dominacji kompakty powoli trafiają na śmietnik.
Kiedy w latach 80. wprowadzano  płyty CD, bardzo źle mówiono o ich czarnych siostrach. Trzeszczą, są za duże i bardzo delikatne. Pisano, że płyta CD daje lepszą jakość dźwięku, że można ją posmarować masłem, a odtwarzacz i tak zagra. Czas zweryfikował wiele z tych mitów. Okazało się, że płyty CD wcale nie są takie trwałe, porysowanej nie da się odtworzyć, a winylowe trzaski mogą być przyjemne w odbiorze. Cyfrowy zapis okazał się ułomny, bo wycina sporą część pasma dźwiękowego, a fakt, że płyta jest większa, okazał się zaletą, bo ma prawdziwą okładkę z dużymi zdjęciami.

 

winyl 01

Zdjęcie: Krzysztof Plebankiewicz

 

Od czego zacząć, czyli co było pierwsze: płyta czy gramofon?

Jeśli masz już choć jedną płytę, musisz dokupić do niej gramofon, a jeśli masz gramofon, czas zacząć kolekcjonować płyty.
To nieprawda, że trzeba wydać duże pieniądze na gramofon. Być może gdzieś w twoim domu leży pamiętający czasy generała Jaruzelskiego Bernard lub Daniel? Internetowe aukcje pełne są tanich gramofonów. Przed zakupem lub odkurzeniem peerelowskiego zabytku musisz wiedzieć kilka rzeczy.
Stara zasada mówi, że sprzęt grający jest tak dobry, a właściwie tak zły, jak najsłabsze urządzenie w zestawie. Nie ma sensu wydawać więc dużych pieniędzy na gramofon, jeśli masz słaby wzmacniacz i kiepskie kolumny.
Ogólnie rzecz biorąc, gramofony dzielą się na automatyczne i manualne. Te ostatnie są najlepsze i najdroższe, ale i one mają wady. Całkowicie ręczna obsługa zmusi cię do uważnego słuchania, bo ramię trzeba położyć na płycie, a na koniec z niej zdjąć, bo inaczej gramofon będzie się kręcił w nieskończoność. W urządzeniach automatycznych ramię po skończeniu odtwarzania wraca samo, a w niektórych start jest również automatyczny. Jednak coś za coś – wygoda w obsłudze zwykle okupiona jest gorszą jakością dźwięku.
Tak czy siak, przygoda z winylami wymaga większego zaangażowania niż tylko wciśnięcie przycisku „play” .

Jak każdy z was wie, gramofon składa się z talerza, na którym obraca się płyta, i ramienia, do którego przykręcona jest wkładka z igłą.
Zacznę od wkładki, bo jest ona najważniejszą częścią urządzenia. To ona przetwarza drgania igły wędrującej po płycie na sygnał elektryczny wysyłany dalej do wzmacniacza. To od niej w głównej mierze zależy jakość dźwięku. Na wkładkę można wydać spore, a nawet ogromne pieniądze – poszukajcie sami, a przekonacie się, jak dużo audiofile są skłonni za nią zapłacić!
Zakładam, że wasz budżet jest ograniczony, więc nie będziecie szaleć. Pamiętajcie jednak: jeśli macie stary gramofon, wymieńcie w nim wkładkę. Nowa będzie prawdopodobnie lepiej grała, będzie też miała nową igłę, co jest bardzo istotne dla zdrowia waszych płyt.
Odtwarzanie płyt winylowych to czysta mechanika, igła trze o rowki, więc jeśli jest zużyta, nieodwracalnie niszczy waszą muzyczną kolekcję. Na szczęście igła jest wymienialna: jeśli odtwarzacie średnio dwie płyty dziennie, po roku powinniście ją wymienić na nową.
Wkładka z igłą przykręcona jest do ramienia, po którego przeciwnej stronie znajduje się ciężarek stanowiący przeciwwagę. Musi on być ustawiony tak, aby nacisk igły na płytę był odpowiedni. A jaki, dowiecie się z instrukcji wkładki lub z informacji na stronie producenta. Sposób ustawiania nacisku igły na płytę znajdziecie bez problemu w sieci.

Gramofon musi „trzymać obroty”. Jeśli kręci się za szybko lub za wolno, to muzyka odtwarzana jest niewłaściwie. Tę zależność wykorzystują didżeje. W niektórych gramofonach spotyka się pokrętła do regulacji obrotów. Specjalna żarówka oświetla talerz, na którym wyżłobione są rowki. Aby wyregulować obroty, należy tak obracać pokrętłem, aby w świetle wirujące rowki sprawiały wrażenie nieruchomych. Być może brzmi to dość przerażająco, ale zapewniam, że jest prostsze od lekcji fizyki w gimnazjum.
Kolejna sprawa: nie każdy gramofon da się podłączyć bezpośrednio do wzmacniacza. Jeśli twój wzmacniacz nie ma specjalnego dedykowanego wejścia „phono”, będzie potrzebny przedwzmacniacz. Część produkowanych współcześnie gramofonów sprzedawana jest razem z przedwzmacniaczem, można więc podłączyć go do dowolnego gniazdka wzmacniacza.

 

Płyty czarne, białe, duże, małe, kolorowe

winyl 02

Zdjęcie: Krzysztof Plebankiewicz

Zacznijmy od banału. Zasadniczo są dwa rodzaje płyt gramofonowych: duże, zwane longplayami, które odtwarza się z szybkością 33,3 obrotów na minutę, i te mniejsze, zwane singlami, kręcące się szybciej, bo 45 obrotów na minutę. Ale i to nie jest pewne, bo zdarzają się duże płyty odtwarzane z prędkością 45 obrotów i odwrotnie.
Kolekcjonowanie płyt nie jest trudne – zależy w dużej mierze od zasobności waszych portfeli. Poza sklepami internetowymi starocie, czyli płyty wydane w latach 60., 70. i 80. kupić można na giełdach lub w antykwariatach. Kupując używane krążki zwróćcie uwagę na ich stan, a jeśli się da, to posłuchajcie ich, bo porysowane i brudne nie będą dobrze grały.
W każdym większym mieście są sklepy ze starymi winylami. Bez trudu znajdziecie tam albumy Beatlesów, Rolling Stonesów, Pink Floydów, Led Zeppelin i wielu innych. Problemów może wam przysporzyć znalezienie płyt Davida Bowiego, Talking Heads czy Neila Younga, co wiąże się z powszechnymi gustami Polaków. Dobrym miejscem na poszukiwania są giełdy staroci. W Warszawie raz w miesiącu odbywa giełda płytowa, a okazjonalne targi winyli goszczą coraz częściej w popularnych klubach.

Nowe winyle znajdziecie w większości sklepów płytowych. Żaden szanujący się wykonawca nie zapomina o czarnych płytach, choć określenie “czarna płyta” powoli traci sens – obecnie wiele winyli jest kolorowych.
Artyści prześcigają się w pomysłach na uatrakcyjnienie swoich albumów. Ostatnia płyta Perfume Genius “Too Bright” jest złota, a album Alt-j “This Is All Yours” wydany jest na dwóch winylach: czerwonym i niebieskim.
Pierwsze wydania są często limitowane i mają specjalną oprawę graficzną. Ostatni album Pixies „Indie Cindy”  pierwotnie znalazł się na trzech maxi singlach, w nakładzie (kolejno) 5000, 4000 i 3000 egzemplarzy, a pełne wydanie można było kupić dopiero po kilku miesiącach. Domyślacie się, że wartość winyla, który wychodzi w niewielkiej liczbie egzemplarzy, z czasem wzrasta. Kolekcjonowanie rzadkich płyt może się więc okazać korzystną lokatą kapitału.
Pierwsze tłoczenia wykonawców z lat 60., ale czasami i tych z lat 90., osiągają na aukcjach bardzo wysokie ceny. Jak wiecie, na każdym “Białym Albumie” Beatlesów wytłoczony jest numer. Te poniżej 100 warte są nawet 10 000 brytyjskich funtów, choć oczywiście cena zależy od stanu ich zachowania.
Wiele współczesnych albumów ukazuje się na dwóch winylach, mimo że mieszczą się na jednym CD. Podyktowane jest to troską o jakość dźwięku.  Dźwięk rzeczywiście jest rewelacyjny, ale ciągłe przekładanie stron może być denerwujące.

alt-j-1

Alt-j “This Is All Yours”, źródło: keyproduction.co.uk

tumblr_nacqoc6h411tg2ewto1_1280

Perfume Genius „Too Bright” Limited Gold Vinyl LP, źródło: perfumegenius.net

 

Mistrz gitary Jack White jest również mistrzem w sprzedaży winyli. Jego ostatnie dzieło „Lazaretto” pobiło wszelkie rekordy popularności, ale czy jest to płyta, czy zabawka? Album zawiera kilka pozamuzycznych niespodzianek i żeby go posłuchać, musicie przeczytać instrukcję. Pierwszą stronę odtwarza się odwrotnie: igła wędruje od końca do początku, a jeden z utworów ma dwie wersje: akustyczną i elektryczną – zależy, na który rowek trafimy. Znajdziecie tam również kilka ukrytych dźwięków, a jeśli podświetlicie krążek latarką, zobaczycie obracającego się aniołka. I to nie koniec atrakcji jakie zapewni wam ta płyta.

 

Jeśli postawimy MP3 na jednym biegunie muzycznego świata, to na drugim powinny znaleźć się winyle. Podobnie jak MP3, możemy je kupić przez Internet, ale nie dostaniemy ich od razu. Na przesyłkę trzeba czekać. Z drugiej strony radość z otwierania paczki jest nieporównywalna z radością rozpakowywania plików w komputerze. Płytę bierzemy do ręki, wyjmujemy z koperty, uruchamiamy gramofon i rozkoszujemy się muzyką, przy okazji kontemplując okładkę.
MP3 kopiujemy na telefon lub odtwarzamy w laptopie i wydaje nam się, że gra dobrze… dopóki nie usłyszymy tej samej muzyki odtwarzanej z winyla na przyzwoitym sprzęcie.
Oczywiście MP3 ma zalety. Gramofonu nie weźmiemy do samochodu i zdecydowanie nie da się z nim biegać. Na szczęście nowe płyty analogowe sprzedawane są z kodem, który umożliwia legalne ściągnięcie plików cyfrowych, często w różnych formatach.
Na koniec ważna uwaga: nie smaruj winyli masłem! A tak na poważnie, to trzeba o nie dbać. Porysowane i brudne nie będą dobrze grały. Po położeniu na talerzu warto je przeczyścić specjalną szczoteczką. Kurz, który zbiera się na igle, uniemożliwia odtwarzanie.

Tekst:Krzysztof Plebankiewicz

Zobacz też inne wydarzenia

26-28.06.2015, Białystok, Halfway Festival19.03.2015, WARSZAWA, KLUB BASEN, JULIA MARCELL I POLA RISE24-26.07.2015, PŁOCK, AUDIORIVER FESTIVAL